<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100</id><updated>2012-01-30T11:55:07.761+01:00</updated><title type='text'>Serafin z Zabrza</title><subtitle type='html'>o wszystkim i o niczym, czyli cały ja</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>286</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-2400333394845689840</id><published>2012-01-27T20:46:00.003+01:00</published><updated>2012-01-27T20:46:30.932+01:00</updated><title type='text'>Dwa w cenie jednego</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za oknem nastała w końcu zima - taka prawdziwa ze śniegiem i siarczystym mrozem i chwała przyrodzie za to!Bo niewątpliwie dobrze jest tak raz w roku przetrzebić armię wszelkiej maści owadów, chorób i innych ustrojstw, które uprzykrzają nam później całe lato życie. Ta wspaniała aura ma tylko jedną wadę, którą bez trenażera trudno obejść - uprzykrza się jazda na rowerze gdy oddech zamarza jaszcze w ustach, a żeby zdjąć okulary po przejażdżce najlepiej zaczekać kilkanaście minut aż odmarzną od twarzy. Samo zejście z roweru też jest dość utrudnione, nie wspominając o utrzymaniu własnego wehikułu w należytym stanie. Zatem chwilowo obwieszczam "zawieszenie broni", co jednak nie znaczy, że będzie tu cicho. Ma dziś dwa upominki: pierwszy związany jest z zachwalanym w niektórych kręgach zdjęciem z jednego z ostatnich postów. Zatem, póki jeszcze ACTA nie obowiązuje, zezwalam na pobieranie ów zdjęcia &lt;u&gt;na użytek własny&lt;/u&gt; w nieco lepszej rozdzielczości, a zamieszczonego poniżej:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://serafin.whshost.com/zzabrza/546_hd.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://serafin.whshost.com/zzabrza/546_hd.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Natomiast druga grafika na dziś to plakat promujący &lt;a href="http://zmk.slask.pl/"&gt;Zabrzańską Masę Krytyczną&lt;/a&gt; mojego skromnego autorstwa, a który także można pobrać w pliku png lub pdf i wspomóc naszą comiesięczną akcję, na którą przy okazji serdecznie zapraszam. Tyle zatem moich ogłoszeń, życzę wszystkim udanego, iście zimowego weekendu, a co poniektórym jeszcze udanych zabaw studniówkowych (&lt;em&gt;pozdrowienia dla miłej Pani z Opola&lt;/em&gt;) i oczywiście ferii. Pax!&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://serafin.whshost.com/files/2012_zmk.png" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://serafin.whshost.com/files/2012_zmk.png" width="280" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://serafin.whshost.com/files/koncept2.pdf"&gt;wersja PDF do pobrania tutaj&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-2400333394845689840?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/2400333394845689840/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2012/01/dwa-w-cenie-jednego.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/2400333394845689840'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/2400333394845689840'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2012/01/dwa-w-cenie-jednego.html' title='Dwa w cenie jednego'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-4893607946805270122</id><published>2012-01-21T22:23:00.000+01:00</published><updated>2012-01-21T22:23:00.358+01:00</updated><title type='text'>Trzy czwarte planu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miałem w planach nie używać słowa "roweroholik", ale zdaje się, że tylko to słowo idealnie odzwierciedla moje ostatnie kilka dni, gdy chodziłem i niemal gryzłem i skakałem mając chwilę wolnego czasu, a pogoda za oknem niemal zupełnie uniemożliwiała rekreacyjną jazdę na rowerze - tak ważne słowo rekreacyjna, wszak na upartego jeździło się w gorszej pogodzie, ale były ku temu "cele wyższe". Ale chcąc zachować dla siebie zdrowie ciała i resztek rozsądku, dopiero dziś miałem przyjemność pokręcić.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-L8focTD-LO0/Txsm2WgZwqI/AAAAAAAAJhM/Nd41t1clbYk/s1600/574.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-L8focTD-LO0/Txsm2WgZwqI/AAAAAAAAJhM/Nd41t1clbYk/s400/574.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwszy pomysł, z którym trudno było się nie zgodzić po ostatnich nie-przygodach z błotem, był prosty: gdziekolwiek, byleby asfaltem. Pomyślałem więc o Gliwicach i mojej pętli "pod 50km" w wersji skróconej do około 40 "kilosów", jednak pierwotne założenia skreślały drogę przez Żerniki i pozostały właściwie dwie opcje - Sośnica lub centrum. Na pierwszy więc ogień wybrałem centrum, które postanowiłem omijać jak najdłużej się dało dzięki urokom os. Kotarbińskiego a później Maciejowa. Niestety dalej wiodła już tylko ul. Chorzowska, co jakoś przebolałem i wraz z nurtem nielicznych dziś samochodów pomknąłem aż na ul. Zwycięstwa w Gliwicach.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-fPpk4zeCZR0/Txsm1to4AqI/AAAAAAAAJhE/_T3tRVFnlkQ/s1600/575.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-fPpk4zeCZR0/Txsm1to4AqI/AAAAAAAAJhE/_T3tRVFnlkQ/s400/575.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Zwiedziłem" rynek, przejechałem obok muzeum i z przerażeniem stwierdziłem, że moje hamulce wydają dźwięk leniwego osła zmuszanego do pracy - przeraźliwszy i skuteczniejszy hałas niż moja pokładowa trąbka od Piernika. Nie chcąc dalej narażać się przechodniom wybrałem opcję z mniejszą potrzebą spowalniania się, czyli przez pl. Krakowski, który był tak oblodzony, że wypiąłem się z SPDeków żeby nie polecieć, na Akademicką oznaczoną pięknym zakazem i pod spodem "nie dotyczy rowerów". Dalej można się już domyśleć, że pojechałem w stronę Sośnicy i właściwie bez większego kombinowania w stronę domu.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-RYBD07uotas/Txsm0hZUmxI/AAAAAAAAJg8/Jsia-2B9ihw/s1600/577.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-RYBD07uotas/Txsm0hZUmxI/AAAAAAAAJg8/Jsia-2B9ihw/s400/577.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy byłem już w stanie stwierdzić na jakiej wartości zatrzyma się dziś licznik i że będzie to okrągłe 30 kilometrów, dojechałem do domu. Zresztą tą opcję powoli popierały też mięśnie, które odwykły od wysiłku a nadto zimowy tryb jazdy nie sprzyja większym dystansom.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pora więc na mały rekonesans, bo hamulce zwykle zwiastują i inne problemy. Postanowiłem więc, że umyję rower, a że odpadała opcja "outdoor", wyjąłem koła i wstawiłem do wanny, a gdy te już lśniły czystością, do wanny wstawiłem też ramę. Ostatecznie rozmontowałem kilka rzeczy i mogę stwierdzić co następuje:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- tylna opona ma wadę i pęka przy obręczy&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- hamulce z przodu wołają o nowe okładziny, których nie mam nawet zamiaru znowu kupować&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- tarcze wymagają umycia jeszcze w co najmniej acetonie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- w przeciwieństwie do łańcucha, kaseta i przednie "zęby" mają się całkiem nieźle&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- aluminiowy bagażnik na sztycę obrzydliwie śniedzieje&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- pozostałe elementy, w tym nawet amortyzator, mają się całkiem dobrze i niemal nie stwierdzono rdzy - wyjątkiem jest kilka główek śrub, ale te "mają prawo"&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tyle podsumowania, wkrótce podjęte zostaną stosowne kroki, żeby usprawnić działanie mojego wehikułu, bo o ile prognozom nie można wierzyć, to jednak watro mieć już sprawny sprzęt na pierwsze dłuższe, cieplejsze dni i cenne weekendy.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-M63Bn6-PSYY/TxsmzqOU77I/AAAAAAAAJg0/wU1XXILCJZU/s1600/586.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-M63Bn6-PSYY/TxsmzqOU77I/AAAAAAAAJg0/wU1XXILCJZU/s400/586.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-4893607946805270122?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/4893607946805270122/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2012/01/trzy-czwarte-planu.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/4893607946805270122'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/4893607946805270122'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2012/01/trzy-czwarte-planu.html' title='Trzy czwarte planu'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-L8focTD-LO0/Txsm2WgZwqI/AAAAAAAAJhM/Nd41t1clbYk/s72-c/574.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-7897171413122066075</id><published>2012-01-15T22:18:00.001+01:00</published><updated>2012-01-18T15:22:34.346+01:00</updated><title type='text'>Jeno biel i czerń</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-BH7cimst8x4/TxM-7w-i_8I/AAAAAAAAJgY/4nqc1oVkoOA/s1600/IMG_1062.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-BH7cimst8x4/TxM-7w-i_8I/AAAAAAAAJgY/4nqc1oVkoOA/s400/IMG_1062.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;W końcu zima. Ale... czego tu brakuje? Rowerzystów!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piękne niedzielne popołudnie, które aż żal zmarnować na błogie leżenie przed telewizorem, którego i tak nie mam. Oczywiście postawiłem na aktywność, czyli rower i tym razem nie sam, bo po chwili namowy Janek też dał się przekonać, że to świetna opcja.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chwilę później, gdy upewniłem się, że ostatnie błotniste wojaże nie zeżarły mojego roweru, notowałem debiut Morfiny na śniegu. Obraliśmy kierunek "Leśna", bo jazda błotnistymi szlakami głównych ulic to nie to, co rowerzyści tacy jak my, lubią najbardziej. Pierwsze wrażenia pozytywne, zwłaszcza, że Morfinka świetnie się trzymała w śniegu. Gorzej było z amortyzatorem, bo ten zimny nie pracuje najlepiej i z przednim hamulcem, który przecież ostatnio przestał działać z nadmiaru błota.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-KtZiLN9D-t8/TxM-88ySSyI/AAAAAAAAJgg/axzwCCrkovo/s1600/IMG_1071.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-KtZiLN9D-t8/TxM-88ySSyI/AAAAAAAAJgg/axzwCCrkovo/s400/IMG_1071.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Rowerzysta zimą wcale nie zapada w zimowy sen.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tuż za lasem zjeżdżając z wiaduktu wpadliśmy na pomysł sprawdzenia przednich "spowalniaczy", co dla mnie szybko zakończyło się spektakularną glebą, którą w kilka nanosekund później powtórzył Janek. No cóż, na lód nie ma mocnych, są tylko głupi... a hamulce jednak czasem działają.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bogatsi o te doświadczenia skręciliśmy znów w las, a dalej Żernikami wprost pod gliwicką Radiostację, budząc przy tym sensację niemal jak lądujące UFO. Po chwili przerwy, gdy dotarło do nas jak tu jest zimno gdy się nie pedałuje, wsiedliśmy na siodełka i powzięliśmy powrót. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bez większych niespodzianek i cudów aż po sam las, gdzie pomogliśmy lekko zakopanemu, a bardziej zepsutemu samochodowi wydostać się na drogę - mając tylko jeden sprawny bieg faktycznie można było nie dać rady wycofać. Dobry uczynek znów odfajkowany w tej wielkiej księdze tam "u góry". Koniec końców odprowadziłem Janka i sam wykręciłem jeszcze moją małą pętlę honorową, która już dawno straciła swój pierwotny sens i przebieg. Teraz tylko zrzuciłem względnie śnieg z ramy i odstawiłem rower, choć przez chwilę myślałem nawet, żeby go umyć. Ale... wciąż jeszcze długa zima przed nami, więc zaczekam z tym do wiosny, wtedy też mocniej zastanowię się nad upgrade'em zespołu hamulcowego na przedzie - mam dość tych tandetnych zacisków i szybko zużywających się klocków...&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-adviEAAiYBU/TxM-9jynjRI/AAAAAAAAJgo/AwOLp_ul6uM/s1600/IMG_1126.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-adviEAAiYBU/TxM-9jynjRI/AAAAAAAAJgo/AwOLp_ul6uM/s400/IMG_1126.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Śnieg można znaleźć wszędzie - nawet w trąbce/klaksonie.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-7897171413122066075?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/7897171413122066075/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2012/01/jeno-biel-i-czern.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/7897171413122066075'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/7897171413122066075'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2012/01/jeno-biel-i-czern.html' title='Jeno biel i czerń'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-BH7cimst8x4/TxM-7w-i_8I/AAAAAAAAJgY/4nqc1oVkoOA/s72-c/IMG_1062.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total><georss:featurename>Zabrze, Polska</georss:featurename><georss:point>50.3249278 18.7857186</georss:point><georss:box>50.243829299999994 18.6277901 50.4060263 18.9436471</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-3919548424456321834</id><published>2012-01-07T23:30:00.000+01:00</published><updated>2012-01-08T15:25:50.818+01:00</updated><title type='text'>Syndrom małego dziecka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nowy, rowerowy rok rozkręcił się na dobre, a trzy wyprawy w pierwszy tydzień stycznia uważam za naprawdę dobry wynik. Dziś właśnie wykręciłem tę trzecią, w dodatku udało się pojeździć za dnia, gdy było jeszcze zupełnie jasno, jeśli ołowiane niebo można było nazwać jasnym.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwsza myśl zakładała zdobycie okolicznego szczytu hałdy, zwłaszcza, że wietrzna pogoda sugerowała dobrą widoczność, a mój ekwipunek na dziś obejmował nawet lornetkę. Niestety szybko się okazało, że nie zobaczę za wiele, bo chłodne powietrze i brak słońca nie sprzyjał powstaniu inwersji i poprawieniu widoczności. Cóż, przynajmniej próbowałem. Tylko gdzie by tu teraz pojechać?&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-8s4gW97_xaM/Twml7S7GtsI/AAAAAAAAJec/eEESDpWQnro/s1600/546.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-8s4gW97_xaM/Twml7S7GtsI/AAAAAAAAJec/eEESDpWQnro/s400/546.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ze wstępnych planów co do kierunku oczywiście nic nie wyszło i jakimś dziwnym trafem wylądowałem na rowerowej nitce łączącej Mikulczyce z Rokitnicą stresując przy okazji przeraźliwym dźwiękiem trąbki napotkanych nordicwalkingowców. Nie bardzo miałem ochotę na podjazd przez Gajdzikowe Górki na niebieski szlak (mnie trafia), jednak przejechałem wcześniej bezmyślnie rondo, nie było więc już za bardzo wyboru. I o ile wcześniej było mi wręcz nieco chłodno, tak teraz miałem ochotę zdjąć bluzę, czego na szczęście nie zrobiłem, bo pewnie następnego dnia wylądowałbym w szpitalu z jakimś zapaleniem płuc co najmniej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rowerowe szlaki w lesie przywitały mnie serdecznie dobrą nawierzchnią i nielicznymi odcinkami błota, które dało się nawet zgrabnie ominąć, jednak rower nie uniknął stopniowego przybierania mało szlachetnych odcieni brązu. Mnie to jednak jakoś nie bardzo przeszkadzało, więc niestrudzenie kręciłem dalej, oczywiście za chwilę gubiąc właściwy szlak, co dziś poskutkowało dość dramatycznym przebiegiem dalszych spraw. Otóż dalej, jak wiadomo, ciągnie się budowa nowego odcinka autostrady A1. A jak budowa, to i błoto - dużo błota. Prawdę mówiąc, było tam tyle błota, że w pewnym momencie koła zupełnie mi utknęły i choć nie było zbyt głęboko, mogłem tak tkwić na siodełku, bo rower nawet nie myślał się przechylić w żadną stronę. W końcu jednak trzeba było podjąć jakąś decyzję, więc jak małe dziecko postanowiłem brnąć dalej w paskudną maź, bo na odwrót i tak było już za późno, a bardziej ubrudzić się chyba już nie da... tu był jednak mój błąd, bo błota nakleiło się szybko tyle, że koła wręcz się blokowały, a rower ważył jakieś pięć razy więcej. Koniec końców jednak przebiłem się na drugą stronę i po większym wysiłku ruszyłem dalej niczym jeżdżąca błotna fontanna. Wjechałem na asfalt i tam starałem się rozpędzić rower, błoto jednak nie dawało za wygraną i wciąż tkwiło na miejscu. Kilka podskoków nie zmieniło za wiele, więc trzeba był urządzić sobie postój i manualnie, za pomocą patyka, usunąć piętrzący się nadmiar złośliwego błota. Musiałem wyglądać jak idiota...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-rDU3Zmta8Oo/Twml91UwxbI/AAAAAAAAJes/DTHpUlti8pY/s1600/565.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-rDU3Zmta8Oo/Twml91UwxbI/AAAAAAAAJes/DTHpUlti8pY/s400/565.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy rower i moje buty "zrzuciły" kilka kilogramów pomyślałem, że i tak dojadę już do DSD, bo wracać sensu nie było, a tamtejszy zjazd po betonowych płytach może pomóc mi jeszcze strząsnąć nieco błotka. Nie zastałem tam jednak zimy, wręcz przeciwnie - na stoku leżało tylko kilka śnieżnych łat, a ośrodek świecił pustką jakby była wiosna.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-bDFhcDt1qvs/TwmmAKEICmI/AAAAAAAAJe0/FUWDor9y5hA/s1600/566.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-bDFhcDt1qvs/TwmmAKEICmI/AAAAAAAAJe0/FUWDor9y5hA/s400/566.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zniechęcony nieco takim widokiem powziąłem w końcu powrót, tym razem jednak już ani mi się śniło jechać przez jakikolwiek las, czy inne błotniste rejony. Bezpiecznie i jak najkrócej jechałem asfaltem co jakiś czas spektakularnie jeszcze strząsając błoto, które uparcie się trzymało każdej możliwej części w rowerze. Pomyślałem więc, że może kärcher zasugeruje błotu właściwe miejsce, niestety karteczka przy myjni zmyła jedynie moje nadzieje, bo podwyżka ceny z 1 na 2 złote to jednak spora różnica. Zajechałem więc kaprysząc do domu i tam urządziłem sobie własną myjnię - nie było to zbyt przyjemne przy kilku stopniach na termometrze, jednak roweru w takim stanie raczej bym nie zostawił. Nauczka na dziś - jednak omijać błoto...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-2MZXWjRoPNw/Twml82o0wFI/AAAAAAAAJek/7ApkX914iAQ/s1600/564.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-2MZXWjRoPNw/Twml82o0wFI/AAAAAAAAJek/7ApkX914iAQ/s400/564.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-3919548424456321834?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/3919548424456321834/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2012/01/syndrom-maego-dziecka.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3919548424456321834'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3919548424456321834'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2012/01/syndrom-maego-dziecka.html' title='Syndrom małego dziecka'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-8s4gW97_xaM/Twml7S7GtsI/AAAAAAAAJec/eEESDpWQnro/s72-c/546.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-1206130908472365654</id><published>2012-01-06T22:22:00.001+01:00</published><updated>2012-01-07T17:01:10.929+01:00</updated><title type='text'>Ekspres po gliwicku</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;22:22 - moja ulubiona godzina. Pamiętam, że kiedyś kładłem się spać właśnie w jej okolicy, gdy następnego dnia trzeba było niezbyt entuzjastycznie gonić do szkoły. A dziś? Dziś wolne, jutro właściwie też, więc o tej porze mogę z czystym sumieniem pisać kolejną małą i bardzo subiektywną relację z kolejnego, niezbyt pięknego pod względem aury dnia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzień zaczął się zdecydowanie później, niż chciał tego budzik, który odruchowo wyłączyłem, gdy tylko znalazłem właściwy guzik. Dopiero nieco ponad godzinę później dotarło do mnie, że ze zwiniętych gdzieś wokół szyi słuchawek dobiega stłumiony dźwięk kapeli Acid Drinkers. Więc zasnąłem wczoraj ze słuchawkami na uszach, co raczej zwykle mi się nie przydarza - na wpół śpiący wyłączam zawsze odtwarzacz, a zwinięty kabel słuchawek ląduje gdzieś w zasięgu ręki.To będzie udany dzień, skoro całą noc towarzyszyła mi muzyka - skoro więc tak pomyślałem, tak też musiało być.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jako, że dziś uroczystość "Trzech Króli", udałem się z rana do kościoła i mocno się zdziwiłem tłumami, które postanowiły zrobić dokładnie to samo. Cóż, nawracamy się? Mam nadzieję, bo ostatnimi czasy kościoły świeciły raczej pustkami... A pogoda bynajmniej nie zachęcała do spacerów - o ile do kościoła dosłownie mnie przywiało, to powrót był już w przeciwnym kierunku, co perfidny i wyrachowany przeciwnik - wiatr - wykorzystał skwapliwie, by obdzielić mnie po twarzy wielkimi kroplami deszczu zmieszanego z płatkami śniegu - niedobitkami tej "zimy"...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Druga część tego dnia upłynęła mi w zupełnie innym miejscu, jednak gdyby się doszukać wspólnego mianownika, to można by powiedzieć, że i tutaj ludzie przychodzą dość licznie. Nasi piłkarze ręczni grali dziś sparing, pomyślałem więc, że przyjdę popatrzeć i tak skończyło się jak zwykle na zrobieniu kilku nadprogramowych rzeczy. Najbardziej jednak przeraziło mnie to, że musiałem operować przy zegarze, czyli wysilić wszystkie szare komórki do operowania pacami po dedykowanej klawiaturce odpowiedzialnej za zatrzymywanie i stertowanie czasu, dodawanie punktów i dwuminutowych kar - to ostatnie było zdecydowanie najgorsze i najtrudniejsze. Koniec końców jednak dałem radę, a wynik, który był na tablicy, wcale nie różnił się od faktycznego, wywalczonego na boisku. Ufff - odetchnąłem z ulgą, gdy wszystko się skończyło, a syrena zawyła obwieszczając koniec drugiej połowy. 34:27 (20:10) dla "naszych" to satysfakcjonujący wynik, a nadto miałem widok na wszystko ze stolika sędziowskiego - lepiej niż z pierwszych rzędów. Pora jednak wracać - znów w niesprzyjającej aurze...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-IliB59P7Jr4/Twd0TlB4GtI/AAAAAAAAJeM/Cn3lG3ws-Q8/s1600/IMG_0610.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-IliB59P7Jr4/Twd0TlB4GtI/AAAAAAAAJeM/Cn3lG3ws-Q8/s400/IMG_0610.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;znajdź... piłkę xD&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wieczór już od dawna zapowiadał się dobrze - bo czy Gliwicka Masa Krytyczna dała się kiedyś nie lubić? To zawsze udana impreza, niezależnie od pogody, zwłaszcza, że ta tutaj zawsze dopisuje. Nie inaczej było i dziś, choć może nie do końca. Nie padał deszcz, a dziś to był nie lada plus i wyczyn. Wiatr też sobie nieco odpuścił, więc zebrawszy się z Piernikiem i Jankiem nieco wcześniej, ruszyliśmy podbijać pierwszy piątek miesiąca tradycyjnie na rowerach. Wpierw jednak zajechaliśmy na stację paliw, żebym sobie dotankował nieco... powietrza do kół oczywiście. Końcówka kompresora oczywiście była przez jakiegoś idiotę zniszczona, jednak udało się wepchnąć w gumy jakieś 4-5 atmosfer, co natychmiast wpłynęło na komfort kręcenia - opory zmalały odwrotnie proporcjonalnie do "miękkości" jazdy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na pl. Krakowski dotarliśmy oczywiście przed czasem, przywitaliśmy się więc na spokojnie ze wszystkimi i oddaliśmy się miłym pogawędkom na tematy jak zwykle wszelakie, choć niewątpliwie ciągle uciekały nam myśli w stronę rowerów i wspominek, jak to rok temu leżało mnóstwo śniegu. Aż tu nagle... minęła osiemnasta, a naszej eskorty nie widu, ni słychu. Ojciec Dyrektor natychmiast zainterweniował i po kilku przełączeniach między centralami, niebiescy po drugiej stronie słuchawki w końcu odkryli, że nasz radiowóz stoi &amp;nbsp;i owszem czeka, ale na Rynku. W ramach ciekawostki dodam, że obowiązuje tam zakaz ruchu, za wyjątkiem jedynie dostawców, czyli rowerzyści także nie mogą tam legalnie się przemieszczać. Szybko jednak naprawili swój błąd i jakieś dwadzieścia minut po osiemnastej ruszyliśmy bezpiecznie kilkunastoosobowym peletonem. Wcześniej jednak urządziliśmy sobie w ramach oczekiwania na eskortę i rekompensaty za odwołane dziś z powodu wiatru skoki narciarskie, turniej skoków ze schodków na Kraku. Ale koniec końców ruszyliśmy, a tempo było dziś zacne, bo stróżom prawa się śpieszyło, a nam wiało, więc trzymaliśmy się blisko radiowozu (van) niezależnie, czy jechał 12, czy ponad 30 km/h.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-QU8wMwJ9YmU/Twd0gSaXyfI/AAAAAAAAJeU/zP8nPg30eBg/s1600/IMG_0659.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-QU8wMwJ9YmU/Twd0gSaXyfI/AAAAAAAAJeU/zP8nPg30eBg/s400/IMG_0659.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;jeden z moich najmniej debilnych uśmiechów na zdjęciu z przejazdu :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak szybko minęła nam droga, to nawet nie wspomnę, nie mniej mieliśmy ubaw i radochę jak mało kiedy - żarty sypały się jak... śnieg? ale raczej rok temu śnieg. Później już żwawy powrót w towarzystwie McArona, który odprowadził naszą trójcę aż po Maciejów. Później już sami przez stolicę wiatrów, czyli os. Kopernika, pognaliśmy w kierunku naszych domostw. Odprowadziliśmy Piernika, później ja Janka i na deser postanowiłem jeszcze zrobić moją "rundę honorową", która tym razem mi nie wystarczyła, objechałem więc jeszcze centrum dzielnicy i tak ostatecznie wróciłem do domu nieco bardziej zmęczony, ale i bardziej usatysfakcjonowany, bo jazda wieczorem po pustych ulicach była naprawdę przyjemna.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziękuję zatem za wytrwałość i do napisania/zobaczenia!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-1206130908472365654?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/1206130908472365654/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2012/01/ekspres-po-gliwicku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/1206130908472365654'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/1206130908472365654'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2012/01/ekspres-po-gliwicku.html' title='Ekspres po gliwicku'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-IliB59P7Jr4/Twd0TlB4GtI/AAAAAAAAJeM/Cn3lG3ws-Q8/s72-c/IMG_0610.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-5429604183893050472</id><published>2012-01-01T21:46:00.000+01:00</published><updated>2012-01-03T22:51:38.099+01:00</updated><title type='text'>Po drugie to zaledwie pięć dni</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak obiecałem, trzeba i się wywiązać co do słowa. Tradycyjnie więc, jak zresztą od sześciu już lat, w ostatnie dni roku i to dokładnie w dzień swoich urodzin, pojechałem na Górę świętej Anny, żeby się rozliczyć - po ewangelicznemu. Prawdę powiedziawszy miałem spore obawy przed tym, co tam zastanę, ale i tym, co sam w sobie znajdę, gdy zacznę podsumowywać miniony rok.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-bF3oPJcYgMw/TwN3QNZcMlI/AAAAAAAAJeE/jgGOu1fQ1J4/s1600/516.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-bF3oPJcYgMw/TwN3QNZcMlI/AAAAAAAAJeE/jgGOu1fQ1J4/s400/516.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Słońce zachodzi, tuż obok skrawka Nieba na ziemi - Górki. &lt;em&gt;(28.12.2011)&lt;/em&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O ile tym razem wiedziałem, że nie jadę tu dla konkretnych osób, bo i tak większości po prostu miało nie być, to zaskoczyła mnie obecność wielu innych osób, z którymi kontakty się teraz znacząco poprawiły i umocniły. To było naprawdę cenne i tylko to zauroczenie Niebieskooką niewiastą mogłem sobie podarować w tym nienapisanym scenariuszu. Dziś jednak jestem już w domu, a syndrom "asfaltu", jak to ujął ks. Radecki, sprawił, że szara rzeczywistość usiłuje przyćmić to, co w sobie przywiozłem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak nigdy konferencje odpowiadały na moje pytania, tylko nie wypaliły warsztaty, ale mimo to było wspaniale. Wynotowałem sobie elektronicznie kilka cytatów, które pomyślałem, że warto zapamiętać, ale i tu przytoczyć. I tak po pierwsze o. Idzi z sąsiedniej, a właściwie terytorialnie przecież mojej prowincji bardzo słusznie zauważył, że kapłani, a szczególnie Ci opiekujący się wstępującymi do kleru, powinni podtrzymywać i rozbudzać jeszcze bardziej nasze "motyle w brzuchu".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pan Tomasz Terlikowski, szczęśliwy mąż i ojciec czwórki dzieci natomiast przykładem swojego życia udowodnił, że Bóg dając nam więcej talentów też więcej od nas wymaga - taka proporcja w Bożej matematyce. Łatwo też udowodnił, że czwórka dzieci to żadna patologia, a raczej dar i poczwórne szczęście, które jest jak najbardziej zdrowe i rozsądne - o ile oczywiście na przeszkodzie nie stanie nam pieniądz...&lt;br /&gt;Radości uczył nasz ks. Radecki - autor czterech części "Radości w codzienności", natomiast o. Cherubin w swoim stylu niemal doprowadził do łez piękniejszą część starszej grupy, więc pewnie u młodszej to mu się udało. Ja natomiast jeszcze ze słów niedopowiedzianych o. Waldemara, który został pustelnikiem, wyciągnąłem frazę "żadna mnie nie kochała, został mi więc tylko sznur... do habitu oczywiście".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tyle się działo w zaledwie pięć dni rekolekcji, włączając w nie "pogodny wieczór" od którego bolał brzuch ze śmiechu, było miło móc spędzić kilka chwil z bezinteresownym przytulaniem i gitarą, Teatr "A" i wieczorna sylwestrowa Gala przebijająca niejeden profesjonalny kabaret, teatr, taniec, czy pokaz filmowy w Hollywood.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;"Jak można wątpić, że Jesteś?"&lt;/b&gt; - to chyba reasumuje wszystko...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-5429604183893050472?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/5429604183893050472/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2012/01/po-drugie-to-zaledwie-piec-dni.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/5429604183893050472'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/5429604183893050472'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2012/01/po-drugie-to-zaledwie-piec-dni.html' title='Po drugie to zaledwie pięć dni'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-bF3oPJcYgMw/TwN3QNZcMlI/AAAAAAAAJeE/jgGOu1fQ1J4/s72-c/516.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-4944789044163706186</id><published>2012-01-01T02:28:00.000+01:00</published><updated>2012-01-03T11:29:26.015+01:00</updated><title type='text'>Podsumowanie pierwsze</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moje pokręcone - w rowerowym znaczeniu tego słowa - poczucie humoru każe mi posumować kolejny przejechany rok. I nie będą to bynajmniej nudne statystyki - to mogę wam obiecać. Zerknijmy więc na licznik i skrupulatnie prowadzone od 2010 roku statystyki. Pierwsze 808 kilometrów przejechałem na moim wymęczonym przez pięć lat rowerze - hybrydzie z supermarketu. Szału nie ma, ale gdyby się nad tym bardziej zastanowić, to jadąc największymi skrótami, jakie przyszłyby mi do głowy, mógłbym dotrzeć niemal do Stuttgart'u na mój ostatnio ulubiony musical "Tanz der Vampire" i jeszcze zwiedzając po drodze Pragę.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-rBAm68DPUiQ/TwLFLQd1hUI/AAAAAAAAJdg/rt7kOpGavwA/s1600/promo_stuttgart.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="325" src="http://3.bp.blogspot.com/-rBAm68DPUiQ/TwLFLQd1hUI/AAAAAAAAJdg/rt7kOpGavwA/s400/promo_stuttgart.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Vampirischer Besuch in Stuttgart, Foto: Stage Entertainment&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja jednak nie poprzestałem na niespełna tysiącu, zwłaszcza, gdy w marcu przesiadłem się na zupełnie nową maszynę o pieszczotliwym i wymownym imieniu "Morfina". Plan był prosty: kręcić na ile tylko czas, pogoda i chęci pozwolą, by zamknąć rok na "plusie" względem poprzedniego. Udało się i to bardzo - 1482,16 km więcej. A gdzie bym zajechał? Wstępne rozpoznanie różnych kierunków i wybrałem drogę "tam i spowrotem" do Ankary (gr. Ἄγκυρα co znaczy kotwica) - stolicy Turcji - o ile wcześniej nie zdechłbym z upału, czy innych terrorystów po drodze...&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-8ZJz97HnpSw/TwLJS1KDU-I/AAAAAAAAJds/rzTjdZyVOp8/s1600/Ankara_City_Center.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-8ZJz97HnpSw/TwLJS1KDU-I/AAAAAAAAJds/rzTjdZyVOp8/s400/Ankara_City_Center.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Widok na Ankarę, centrum, z dachu Atakule. (&lt;a href="http://www.trekearth.com/members/onurdongel/"&gt;autor&lt;/a&gt;)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Ciekawostka numer dwa jest natomiast taka, że w opcji jazdy w stronę zachodzącego słońca dojechałbym do jeszcze bardziej egzotycznego miasteczka Tarfaja (arab. طرفاية, historyczny Port Victoria) założonego przez szkockiego kupca w XIX, a będącego dziś najbardziej wysuniętym na południowy-zachód miasteczkiem w Maroko. Cóż tam jest? Wiatr, piasek i wielbłądy, jak pisze pewien rowerzysta, który tam dotarł.&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-fC7I49TirMk/TwLLRVk1ySI/AAAAAAAAJd4/ai-wZqziu2M/s1600/dakhla_tarfaya.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-fC7I49TirMk/TwLLRVk1ySI/AAAAAAAAJd4/ai-wZqziu2M/s400/dakhla_tarfaya.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Rowerzyści tam są -&lt;a href="http://globetreter.blogspot.com/2010/05/camels-ahead-western-sahara.html"&gt; Ci panowie&lt;/a&gt; dotarli przede mną ;)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Zostawmy teraz kilometry i skupmy się na tym, co jeszcze znalazłem w mojej statystyce: rower wyciągałem 127 razy, czyli co jakieś 2,87 dnia. Średnio na siodełku spędzałem godzinę i 55 minut, a w sumie 10 dni 1 godzinę i 28 minut. To ponad 5% przeciętnego dnia i jakieś 724 i jedna herbata z 5556 wyemitowanych w Polsce odcinków "Mody na Sukces".&lt;br /&gt;Na koniec ostatnia ciekawostka, czyli Kalorie, których spaliłem 94206. To równowartość 377 puszek złocistego napoju bogów, 47 kg chętnie grillowanej przez nas przy każdej okazji kiełbasy lub 178 tabliczek mlecznej czekolady (aż zęby bolą na samą myśl). Przy okazji ta ilość energii wystarczyłaby, żeby mój komputer, monitor i drukarka pracowały dla mnie cały rok, a nawet dłużej przy obecnym czasie użytkowania... A do tego niezliczona ilość wody w bidonie i afterów, setki spotkanych i poznanych wspaniałych ludzi, których serdecznie pozdrawiam, tysiące zdziwionych kierowców i przechodniów, ale przede wszystkim zdrowie, które udaje się utrzymać w dobrej kondycji właśnie poprzez ruch - niezależnie od pogody. Dziękuję za wytrwałość i zapraszam już wkrótce na kolejne, bardziej prywatne przemyślenia podsumowujące rok - będzie nie tylko poważnie :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-4944789044163706186?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/4944789044163706186/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2012/01/podsumowanie-pierwsze.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/4944789044163706186'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/4944789044163706186'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2012/01/podsumowanie-pierwsze.html' title='Podsumowanie pierwsze'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-rBAm68DPUiQ/TwLFLQd1hUI/AAAAAAAAJdg/rt7kOpGavwA/s72-c/promo_stuttgart.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-7812024500034510404</id><published>2011-12-30T23:55:00.000+01:00</published><updated>2012-01-02T18:24:50.623+01:00</updated><title type='text'>Teatr "A" - "Pięć przypowieści"</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.teatr-a.art.pl/img/plakat-5p.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://www.teatr-a.art.pl/img/plakat-5p.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Pięć przypowieści, a tak właściwie więcej, niż tylko przypowieści. W ramach ukulturalnienia mojego kolejnego pobytu na Górze św. Anny miałem niebywałą przyjemność obejrzeć ten właśnie spektakl. Nie trudno się domyśleć, że artyści na deski sceny przenieśli kilka z popularnych przypowieści, które opowiada sam Chrystus na kartach Ewangelii. I tu trzeba przyznać, że nie zrobili tego na zupełnie poważnie… i dobrze! De facto samo przedstawienie zostało powielone na trzy mini akty, jednak ten podział jest mocno złudny, bo całe przedstawienie należy traktować jako jedność, a kolejne historie wspaniale się uzupełniają i niejako są kontynuacją poprzedniej. Czwórka aktorów na scenie potrafi się dosłownie dwoić i troić, a proste, a za razem bardzo wymowne stroje i właściwie brak jakiejkolwiek scenografii sprawiają, że przedstawienie jest bardzo dynamiczne i pozostawia nam wiele do wymyślenia i domyślenia. Niesamowity jest też sposób przeniesienia Biblijnych czasów do współczesności – bo oto zamiast bohaterów w powłóczystych szatach mamy postacie i sytuacje, które zdają się być wyciągnięte z naszej codzienności, zachowując jednak przy tym swój wymowny przekaz. Nie brakuje też wielu gagów i zabawnej gry słowem i gestem, dzięki czemu wszystko staje się lekkostrawne i bardzo zabawne – zupełnie odmienne do interpretacji, jaką najczęściej znajdujemy w kościele, czy jaką sami byśmy znaleźli. Trzeba pogratulować pomysłu i wykonania, tego, że Słowo Boże Teatr „A” przekazuje w tak przystępnej formie jednocześnie zmuszając do spojrzenia na wszystko nieco inaczej, szerszymi horyzontami i przez pryzmat ogromu radości, jaką daje nam Bóg przez swą miłość. I tak naprawdę chciałbym dopisać coś jeszcze, ale czuję się jakiś maleńki przy tym wszystkim, przed ogromem możliwości i niekończącą się głębią interpretacji, które można znaleźć w tym niespełna godzinnym dziele. Nie chciałbym tu narzucić niejako własnej interpretacji, pozostawię więc niedosyt, swój niedosyt, że nie potrafię napisać więcej i nie chcę też więcej zdradzić z samej fabuły. Bo o ile dla mnie była to już wielka niespodzianka, to myślę, że dla Was – czytelników – będzie to jeszcze większe zaskoczenie. Dlatego z czystym sumieniem gorąco i szczerze POLECAM.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-7812024500034510404?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/7812024500034510404/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/12/teatr-piec-przypowiesci.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/7812024500034510404'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/7812024500034510404'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/12/teatr-piec-przypowiesci.html' title='Teatr &quot;A&quot; - &quot;Pięć przypowieści&quot;'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><thr:total>5</thr:total><georss:featurename>Dom Pielgrzyma, Góra św Anny, Polska</georss:featurename><georss:point>50.45441652584973 18.17138671875</georss:point><georss:box>50.45315302584973 18.16891921875 50.45568002584973 18.17385421875</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-3807477465505035872</id><published>2011-12-24T09:41:00.003+01:00</published><updated>2011-12-24T09:41:23.679+01:00</updated><title type='text'>Wesołych Świąt!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-PdAsZpSNfbY/TvWPxg1UitI/AAAAAAAAJdQ/jaKCtYvJqgA/s1600/2011-12-14-christmas+card.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-PdAsZpSNfbY/TvWPxg1UitI/AAAAAAAAJdQ/jaKCtYvJqgA/s640/2011-12-14-christmas+card.png" width="459" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-3807477465505035872?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/3807477465505035872/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/12/wesoych-swiat.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3807477465505035872'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3807477465505035872'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/12/wesoych-swiat.html' title='Wesołych Świąt!'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-PdAsZpSNfbY/TvWPxg1UitI/AAAAAAAAJdQ/jaKCtYvJqgA/s72-c/2011-12-14-christmas+card.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-1930485569720577113</id><published>2011-12-09T23:25:00.000+01:00</published><updated>2011-12-15T20:10:32.024+01:00</updated><title type='text'>Z deszczem - dla zasady</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zatem ostatnia Masa Krytyczna w tym roku, przynajmniej dla mnie, odbyła się w Zabrzu. Jednak nim ruszyliśmy, dzień przyniósł mi jeszcze kilka przygód pod znakiem odwiedzin w Gliwicach, gdzie z potrzeby i niecierpliwości pojechałem zakupić w końcu upragnione nowe struny do gitary. I o ile do Gliwic tułałem się komunikacją miejską, o tyle powrót sponsorował dziś Janek ze swoim wspominanym już kiedyś u mnie czerwonym wozem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na sam przejazd zebraliśmy się zgodnie z planem w trzyosobowej ekipie: Janek, Piernik i ja. Szybko okazało się, że jest całkiem ciepło i jedzie się nadzwyczaj przyjemnie. Na miejscu zgłosiliśmy się więc wyjątkowo pierwsi, a skromna ilość rowerzystów była dziś do przewidzenia. Ostatecznie jednak zebrało się prawie dwadzieścia osób, dwa radiowozy i masa pozytywnego nastawienia i humoru. Nie będzie więc wielkim odkryciem, że przejazd nam minął bardzo szybko, a dodatkowo zafundował atrakcję w postaci małej zmiany trasy - po odstaniu trzech zmian świateł na al. Korfantego postanowiliśmy wraz z policją na czele, że skręcimy w Goethego i dalej 3-ego Maja, by stamtąd wjechać już na planową al. Bohaterów Monte Casino.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-uXw50H8Wals/TudR4haIxPI/AAAAAAAAJbY/2LZsMN43qA4/s1600/IMG_9403.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-uXw50H8Wals/TudR4haIxPI/AAAAAAAAJbY/2LZsMN43qA4/s400/IMG_9403.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Symbolicznie jedna fotka - by &lt;a href="http://dexterblogzabrze.blogspot.com/"&gt;Janek&lt;/a&gt;.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy już zaskoczyliśmy i zdenerwowaliśmy kogo trzeba, wróciliśmy na pl. Wolności. Podziękowania i niestety znów bez afteru, bo pogoda nie zachęcała, a nie nie ułatwiałaby rozpalenia ognia (choć rozpalaliśmy już w o wiele gorszych sytuacjach) a i towarzystwo wolało wracać.Zajechaliśmy więc by odprowadzić Piernika i Daniela, którego już wieki nie widziano, a następnie sami z Jankiem wróciliśmy pod nasze domostwa, by tak zakończyć kolejny udany dzień, a właściwie popołudnie/wieczór. A tak przy okazji już Daniela, gorąco polecam jego statystyczne podsumowanie przejazdu na &lt;a href="http://roweroholik.blogspot.com/2011/12/2726-zabrze-rok-zmasowany-na-finiszu.html"&gt;jego blogu&lt;/a&gt;. Ciekawe, czy pokręcę jeszcze w tym roku na rowerze?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-1930485569720577113?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/1930485569720577113/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/12/z-deszczem-dla-zasady.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/1930485569720577113'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/1930485569720577113'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/12/z-deszczem-dla-zasady.html' title='Z deszczem - dla zasady'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-uXw50H8Wals/TudR4haIxPI/AAAAAAAAJbY/2LZsMN43qA4/s72-c/IMG_9403.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total><georss:featurename>Plac Wolności 2, 41-800 Zabrze, Polska</georss:featurename><georss:point>50.30732277310126 18.785462379455566</georss:point><georss:box>50.30478777310126 18.780526879455568 50.309857773101264 18.790397879455565</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-1838134950050986517</id><published>2011-12-02T23:20:00.000+01:00</published><updated>2011-12-12T20:26:41.084+01:00</updated><title type='text'>Ostatni raz po raz drugi</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli skrót GMK jeszcze wam nic nie mówi, to zdecydowanie za rzadko zerkacie na mojego bloga. Gliwicka Masa Krytyczna, to jedno z pewniejszych wydarzeń, na których jestem właściwie zawsze, odkąd zacząłem tam jeździć. I w tym wypadku nie istnieje pojęcie "zima", "zimno", czy "mokro". Fakt faktem jednak tym razem, jak na grudzień, było nazbyt ciepło i nie narzekam bynajmniej, a wręcz się cieszę. Poza tym tak właściwie jest jeszcze jesień, więc niby czemu ma już być śnieg?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zacznijmy jednak od garści żalu, bo ostatni raz byłem na rowerze... właściwie wczoraj, ale wcześniej? Tego już nawet Morfina ni pamięta, a zerkać w statystyki to raczej niezbyt sensowne posunięcie. A wszystkiemu winna pogoda i choroba, którą mi przyniosła. Solidarnie więc wraz z Piernikiem odchorowaliśmy swoje, a wczoraj już czuliśmy się na tyle dobrze, by wybadać przed Masą czy nie zapomnieliśmy w którą stronę trzeba przebierać nogami, by jechać do przodu, a tak bardziej poważnie, to zastanawialiśmy się co ubrać, by nie zmarznąć, ale i nie przegrzać się.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś już bogatsi o wczorajsze doświadczenia z odbytego rekonesansu zebraliśmy się wraz z Jankiem, by chwilę później dołączyć do czekających już Ani i Kubusha. I tu już przygody się zaczęły, bo Janek coś marudził na zanik powietrza w kole, więc postój pod rezydencją naszych dobrych znajomych wykorzystał na machanie tą "ciupagą, co to się przy kole wozi". Szczęście jednak nie trwało zbyt długo, bo na trasie, w którą chwilę później ruszyliśmy, znów odnotował przykry spadek ciśnienia i niekontrolowany wzrost oporów toczenia. Pod zajezdną szybko więc uzupełnił ponownie brak powietrza przeklinając już powoli dopiero co zakupioną nową dętkę. Kolejna prosta i... pod "Zameczkiem Leśnym" kolejna pauza, tym razem już ze szczyptą wściekłego szaleństwa w oczach. Zaproponowałem więc Jankowi swoją zapasową dętkę, a reszta po naszej namowie pojechała dalej, żeby bezsensownie nie tracić początku Masy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chwilę później, bo Janek przecież słynie z profesjonalnego i ekspresowego zmieniania gumy po przygodach z kolcem akacji, ruszyliśmy pełną parą by złapać peleton gdzieś w drodze. Niestety, gdy zatrzymaliśmy się już na skrzyżowaniu Jagiellońskiej z Częstochowską, z której to miał nadjechać tabun rowerzystów, Janek ponownie zauważył brak powietrza, który już definitywnie przekreślił jego dalszą jazdę. Przejąłem więc aparat, a Janek skierował się na pl. Krakowski, by jeszcze raz dokumentnie przyjrzeć się problemowi uciekającego powietrza.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dołączyłem do peletonu i przywitałem się z masą znajomych twarzyczek i kilka razy błysnąłem flashem, jednak widząc, że na wiele się to nie zdaje, zaprzestałem działalności pseudo-fotoreporterskiej. Teraz mogłem mile pogawędzić i nim się spostrzegłem, był już koniec przejazdu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak więc zakończyła się ostatnia Gliwicka Masa Krytyczna... w tym roku. I z naszą determinacją zapewne nie poprzestaniemy, już w styczniu wracając w pierwszy piątek miesiąca, niezależnie czy będzie równie ciepło, czy może śnieżnie. I urzędy nam w tym nie przeszkodzą!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Grudniowa Masa ma jednak jeszcze asa w zanadrzu, a jest nim spotkanie w zaprzyjaźnionej szkole. Nieco więc mniejszą grupą, znów z Jankiem, który znalazł mikroskopijnego winowajcę w oponie, pojechaliśmy na after z ciepłym bigosem i herbatą. Czas umiliła prezentacja filmików w tematyce oczywiście rowerowej, a każdy mógł pogadać tym razem na siedząco, jednak bez dyszenia spowodowanego przebytymi kilometrami. W ten właśnie sposób grupa pozytywnie rowereowo zakręconych ludzi zakończyła kolejny rok w Gliwicach - zakończyła rok, ale nie sezon rowerowy, bo ten trwa przecież na okrągło!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;i&gt;a zdjęcia? cóż, nie udały się, więc znów nie będzie...&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-1838134950050986517?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/1838134950050986517/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/12/ostatni-raz-po-raz-drugi.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/1838134950050986517'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/1838134950050986517'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/12/ostatni-raz-po-raz-drugi.html' title='Ostatni raz po raz drugi'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><thr:total>1</thr:total><georss:featurename>Gliwice, Polska</georss:featurename><georss:point>50.2944923 18.6713802</georss:point><georss:box>50.2133413 18.5134517 50.3756433 18.829308700000002</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-3929008829613914387</id><published>2011-11-28T22:20:00.000+01:00</published><updated>2011-11-30T08:48:55.720+01:00</updated><title type='text'>Kryzys w branży</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czwartek - miała być sesja, piątek - miała być masa... tak mógłbym wymienić jeszcze kilka kolejnych dni minionego tygodnia, na które były plany. Niestety "zgniły wyż" w połączeniu z ciepłem skumulował wszystko, co najgorsze w powietrzu i także mnie złapało jakieś choróbsko. Lepiej pocierpieć kilka dni w domu, niż załatwić się na dobre. Gdyby tylko jeszcze chciało się cokolwiek zrobić podczas tych nadgodzin w domu. Smutne podsumowanie brzmi jednak "nie zrobiłem dosłownie nic".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na szczęście od niedzieli czuję się nieco lepiej, a trzy godziny zabierają jazdy - dziś też. Do tego jeszcze po dwie na wtorek i środę, a później coś, na co czekam z coraz większym dreszczykiem emocji i niepokoju - składanie dokumentów na egzamin na kategorię A i B na raz. Nie czuję się póki co na siłach, ale optymizm przede wszystkim, do tego stale popieram go porcją wiedzy z rozwiązywania testów. Więc w środę poznamy deadline i przynajmniej tyle będzie poukładane... Innych planów niestety brak, bo poza GMK i ZMK kalendarz nie przewiduje nic. Dodajmy jeszcze mocno już poblakłe, napisane fioletowym flamastrem ogłoszenie o wolnym mieszkaniu do wynajęcia, może nie w tytułowym Niebie, ale moje serce też chyba przytulne mogłoby być, prawda? Nastał mały "Kryzys w branży Szarlatanów", który pora zażegnać po tygodniowym letargu.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-3929008829613914387?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/3929008829613914387/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/11/kryzys-w-branzy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3929008829613914387'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3929008829613914387'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/11/kryzys-w-branzy.html' title='Kryzys w branży'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-4860816496015056289</id><published>2011-11-19T23:56:00.001+01:00</published><updated>2011-11-22T15:50:10.060+01:00</updated><title type='text'>Po trzecie Kielce!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To już ostatni dzień - brzmi jak z pamiętnika samobójcy. Ja bynajmniej nie popełniam rytualnego Seppuku (jap. 切腹), a żyję dalej i miewam się całkiem dobrze. Nastał poranek z cyklu "mógłby przyjść nieco później", jednak rutyna wstawania do pracy nie pozwoliła się zdrzemnąć jeszcze godzinkę więcej. Ogarnąłem więc z grubsza pokój, przez który już powoli trudno było przejść, torując sobie trasę biurko-szafa-kuchnia i zaraz po śniadaniu zabrałem gitarę i pośpieszyłem na próbę. Zaraz po niej przeszedłem krótkie szkolenie z zakresu niezbędnego ustawienia parametrów w lustrze, a następnie biegiem spakowałem torbę i sprint na tramwaj, który dziś nie raczył się spóźnić, jak to miał zwykle w zwyczaju.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-BIC56c7Rx0A/Tsq9Y0n2dgI/AAAAAAAAJVU/F0xmbi6Eu4k/s1600/DSC_8274.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://2.bp.blogspot.com/-BIC56c7Rx0A/Tsq9Y0n2dgI/AAAAAAAAJVU/F0xmbi6Eu4k/s400/DSC_8274.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Nie jestem zagorzałym kibicem, jednak nie ukrywam, że czekałem na ten jeden mecz. Drużyna, z którą jestem poprzez pracę związany, podejmowała dziś pierwszy w ligowej tabeli zespół z Kielc, a grupa kibiców jechała ich wspierać, więc dlaczego by nie jechać z nimi? W nieznane więc mi rejony województwa Świętokrzyskiego ruszyliśmy ekspedycją na dwa busy. Na pograniczu Kielc ku przerażeniu okolicznych kierowców, nasz peleton przejął radiowóz z grupą interwencyjną, a kilka kilometrów dalej dołączył do nas drugi. Ulice się wyludniły, a ulice w okolicy zamknięto, jakbyśmy wieźli co najmniej grupę kilkudziesięciu kiboli. Zabawny widok.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-xaB2KruRqcs/Tsq9YDqD0RI/AAAAAAAAJVM/S67EdonDs5E/s1600/DSC_8273.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://3.bp.blogspot.com/-xaB2KruRqcs/Tsq9YDqD0RI/AAAAAAAAJVM/S67EdonDs5E/s400/DSC_8273.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Na hali znaleźliśmy się niemal godzinę przed czasem i od razu zajęliśmy miejsca w przeznaczonym dla nas sektorze "C". Nasi zawodnicy prowadzili już rozgrzewkę, postanowiłem więc przetestować lustrzankę z teleobiektywem. Oczywiście okazało się nieco za ciemno, ale nie było tragicznie. Na kwadrans przed meczem przygotowałem sobie też laptopa korzystając z dobrodziejstw miejscowego wi-fi, które nam udostępniono. Tak więc relacja live na klubowej stronie też już była możliwa.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-02r5L7n8oDU/Tsq9ZlpjqqI/AAAAAAAAJVc/AwIy7cPsj3E/s1600/DSC_8481.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://2.bp.blogspot.com/-02r5L7n8oDU/Tsq9ZlpjqqI/AAAAAAAAJVc/AwIy7cPsj3E/s400/DSC_8481.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Przed pierwszym gwizdkiem nasze Czirliderki zaprezentowały spontanicznie przygotowany układ i chwilę później hałaśliwie witały na parkiecie kolejnych naszych reprezentantów. W końcu rozpoczął się mecz, na którego temat niewiele napiszę, bo od czego miałem aparat?&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-MEldGT7PM2M/Tsq9aq12JsI/AAAAAAAAJVk/HmchsxDTARo/s1600/DSC_8614.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://3.bp.blogspot.com/-MEldGT7PM2M/Tsq9aq12JsI/AAAAAAAAJVk/HmchsxDTARo/s400/DSC_8614.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-lGkQuknnjSU/Tsq9bcTL0bI/AAAAAAAAJVs/hI5cfnjvQ5k/s1600/DSC_8680.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://1.bp.blogspot.com/-lGkQuknnjSU/Tsq9bcTL0bI/AAAAAAAAJVs/hI5cfnjvQ5k/s400/DSC_8680.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-wpySJo9zKmM/Tsq9cgoBNFI/AAAAAAAAJV0/u2MJ6xA9IEs/s1600/DSC_8775.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://2.bp.blogspot.com/-wpySJo9zKmM/Tsq9cgoBNFI/AAAAAAAAJV0/u2MJ6xA9IEs/s400/DSC_8775.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-VVDdbEfxmxg/Tsq9d1ojGqI/AAAAAAAAJV8/C2Brzu_ljEk/s1600/DSC_8790.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://2.bp.blogspot.com/-VVDdbEfxmxg/Tsq9d1ojGqI/AAAAAAAAJV8/C2Brzu_ljEk/s400/DSC_8790.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ILgad3I_Gis/Tsq9eoJjyRI/AAAAAAAAJWE/scCqO0Ic77c/s1600/DSC_8941.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://1.bp.blogspot.com/-ILgad3I_Gis/Tsq9eoJjyRI/AAAAAAAAJWE/scCqO0Ic77c/s400/DSC_8941.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-3dY-cYbTtOA/Tsq9fXwLhWI/AAAAAAAAJWM/albQNNenb6Q/s1600/DSC_9110.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://2.bp.blogspot.com/-3dY-cYbTtOA/Tsq9fXwLhWI/AAAAAAAAJWM/albQNNenb6Q/s400/DSC_9110.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Ostatecznie starcie giganta, czyli Vive Targi Kielce z beniaminkiem NMC Powen Zabrze zakończyło się bez niespodzianki, na którą można było mieć jeszcze nadzieję po pierwszej połowie. Ale i tak wszyscy byli dumni z postawy zabrzan, a wynik 39:27 (16:16) wcale nie wydawał się taki straszny. Powrót był także pełen optymizmu, zwłaszcza, że mimo eskorty, pomyliliśmy drogę, czirliderki tańczyły w trakcie postoju, a Śląsk przywitał nas przerażającą mgłą. &lt;br /&gt;Tak oto upłynął ostatni z trzech dni pod znakiem wielu kilometrów i wielu przeróżnych uczuć emocji. Niedziela niech zatem będzie dniem prawdziwego odpoczynku, a ja dziękuję i gratuluję wytrwałości tym, co doczytali do końca.&lt;br /&gt;Na koniec jeszcze specjalne słowa podziękowania dla Piernika i Janka za wsparcie sprzętowe tej ekspedycji. A czujących niedosyt odsyłam na &lt;a href="http://www.handballzabrze.pl/"&gt;http://www.handballzabrze.pl/&lt;/a&gt;, gdzie znajdziecie profesjonalną relację z tego meczu, wywiady, a we wtorek także galerię mojego autorstwa - zapraszam.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-4860816496015056289?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/4860816496015056289/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/11/po-trzecie-kielce.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/4860816496015056289'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/4860816496015056289'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/11/po-trzecie-kielce.html' title='Po trzecie Kielce!'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-BIC56c7Rx0A/Tsq9Y0n2dgI/AAAAAAAAJVU/F0xmbi6Eu4k/s72-c/DSC_8274.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-5702762915672291274</id><published>2011-11-18T23:47:00.001+01:00</published><updated>2011-11-20T19:47:50.541+01:00</updated><title type='text'>Po drugie Opole!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poranek dnia drugiego w Cieszycach należał do wyjątkowo przyjemnych. Obudziłem się sporo za wcześnie, więc długo wsłuchiwałem się w tupot, stuki i puki, które generował sympatyczny koci mieszkaniec tego domu. Aleksandra jednak, w przeciwieństwie do mnie, nie była zbyt wyspana, a poranna kawa do śniadania tej sytuacji nie poprawiła. Przed nami pierwsze wyzwanie tego dnia, czyli niemal półgodzinny spacerek na przystanek autobusowy, który chwilowo obudził nawet nieco Alexis. Zachwycaliśmy się przy okazji każdym ciekawszym architektonicznie budynkiem i poznałem nieco z ważniejszych w okolicy punktów i miejsc, a na przystanku zjawiliśmy się z bezpiecznym, kilkuminutowym zapasem czasu. Gdy jednak wsiedliśmy już do autobusu, moja towarzyszka i przewodniczka znów lekko przysypiała. Niestety musieliśmy się pożegnać nieco wcześniej, by każde z nas kontynuowało już swój dzień. Czule się więc uściskaliśmy mówiąc "do zobaczenia" z nadzieją, że nie będziemy czekać na to spotkanie kolejnego roku.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-F24Aykd_h-k/Tsdrm14BFlI/AAAAAAAAJO4/1YztMkO-j7w/s1600/IMG_9142.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-F24Aykd_h-k/Tsdrm14BFlI/AAAAAAAAJO4/1YztMkO-j7w/s400/IMG_9142.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mój przystanek był kilkanaście minut później, pod znajomym placem budowy. Szybko jednak skierowałem kroki w stronę starszej części miasta, która była mi dziś celem w bezcelowym wędrowaniu. Prawdę mówiąc mogłem pojechać nieco wcześniej, jednak z drugiej strony Wrocław wydawał się jednak nieco ciekawszym i większym terenem do uskuteczniania swojego zamiłowania do kocich wędrówek. Oczywiście, spotkałem znów kilku krasnali, dziesiątki ludzi z ulotkami i jeszcze więcej remontów i placów budowy. Ołowiany odcień nieba nie sprzyjał dziś zupełnie jakiemukolwiek robieniu zdjęć, coś jednak na siłę gdzieś próbowałem sfotografować z często gorszym, niż lepszym skutkiem.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-OwR9GJ_b8yE/Tsdrnot5dXI/AAAAAAAAJUQ/nQA23BR66As/s1600/IMG_9144.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-OwR9GJ_b8yE/Tsdrnot5dXI/AAAAAAAAJUQ/nQA23BR66As/s400/IMG_9144.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wrocławską wędrówkę zakończyłem w Naleśnikarni, czyli miejscu, które poznałem przy okazji ostatniego spotkania z Aleksandrą. Właściwie to szukałem tego spokojnego miejsca dość długo, a znalazłem już zupełnie przypadkiem, gdy zrezygnowałem i byłem gotów spędzić ostatnie pół godziny w okolicy dworca. Zamówiłem sobie więc drugie śniadanie, które zjadłem łapczywie i z lekkim pośpiechem. Później już prosto na pociąg, co jednak tak proste nie było. Wybrałem inną drogę i znalazłem się w nieco innej części miasta, niż oczekiwałem, a gdy już czas naglił i zapytałem o drogę, okazało się, że cel jest dosłownie za rogiem. Odstałem kilkanaście minut w kolejce po bilet i z niezbyt komfortowym dla mojej psychiki zapasem kilku minut dotarłem wśród rusztowań i dziwnych obejść na peron, na którego drugim końcu czekał upragniony pociąg do Opola.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-6rXMSHIevbQ/TsdroGgJEnI/AAAAAAAAJPA/u9niS4k2U44/s1600/IMG_9149.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-6rXMSHIevbQ/TsdroGgJEnI/AAAAAAAAJPA/u9niS4k2U44/s400/IMG_9149.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W mieście melduję się właściwie punktualnie, jak zupełnie nie spodziewałbym się po polskiej kolei. Tu na szczęście dworzec przeszedł już częściowo remont, a kolejnego nic nie zwiastuje, więc bez kłopotu udało mi się wydostać do miasta. Przy okazji odwiedziłem stoisko z tanią książką, jednak nic nie zainteresowało mnie na tyle, by sięgnąć po portfel. I mimo, że to moja raptem druga samodzielna wizyta w tym mieście, czułem się tu zupełnie swojsko, zwłaszcza, że na rynek dotarłem bez najmniejszych komplikacji.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-2zPbM2DZPso/Tsdroo-_ruI/AAAAAAAAJPE/CZt-A_YqAwU/s1600/IMG_9157.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-2zPbM2DZPso/Tsdroo-_ruI/AAAAAAAAJPE/CZt-A_YqAwU/s400/IMG_9157.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy już rynek miałem "zaliczony", zacząłem szwędać się kolejnymi uliczkami odkrywając, że miasto w zasadzie ma fajny i logiczny układ, a wszędzie można dotrzeć zaskakująco szybko. Umówiony byłem w Book Cafe, która jest naprzeciw kościoła Jezuitów, gdy zatem tylko zbliżyła się ta godzina, postanowiłem tam dotrzeć. Tu oczywiście podziękowania dla miejskiego wii-fii, które działało wolniej niż internet mojego operatora telefonii komórkowej, a całość przebił fakt, że nie umiałem znaleźć w internecie adresu. Ale od czego jest punkt informacji w mieście? W Opolu takich punktów jest wręcz kilka, ja jednak miałem najbliżej na rynek. Otrzymałem ulotkę-mapę, którą miła obsługa opatrzyła krzyżykiem w stosownym miejscu, które wydało mi się od razu niewłaściwe, jednak podziękowałem i poszedłem przynajmniej w tamtą stronę nie mając chwilowo lepszej opcji. Jednak teraz z pomocą przyszedł telefon. Po krótkim ustaleniu wiedziałem już gdzie iść, a spotkanie po drodze znajomego Iwo tylko potwierdziło słuszność stawianych kroków. Uśmiechnięta buzia czekała na mnie kawałek dalej, by zabrać mnie do wcześniej zapowiadanej kawiarni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po gorącej czekoladzie wybraliśmy się na Uniwersytet Opolski stylowo spóźniając się na ciekawy wykład. Później jednak miały odbyć się ćwiczenia ze studentami, co nie wydawało się najlepszym pomysłem na zmarnowanie wspólnie czasu, więc Roma poprowadziła mnie na spacer w bliżej nieokreślonym kierunku, który miał jednak zakończyć się w Jasminum.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-GgkFgwKPR_8/TsdrpsxQ8_I/AAAAAAAAJPI/8nmFm5I_N6I/s1600/IMG_9168.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-GgkFgwKPR_8/TsdrpsxQ8_I/AAAAAAAAJPI/8nmFm5I_N6I/s400/IMG_9168.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzień więc zwieńczyła Margharita o wyjątkowym smaku i aromacie, oraz ogrzewanie zmarzniętych dłoni w wyjątkowej herbaciarni. Niestety, zwłaszcza te najmilsze wieczory, szybko się kończą. Trzeba było znów iść na pociąg, który jak na złość dziś był punktualny i gotów do odjazdu w kwadrans po dwudziestej...&lt;br /&gt;Drugi dzień pod znakiem wielkich podróży i wartościowych spotkań dobiegał końca, a wskazówki znów niebezpiecznie zbliżały się do jutra. Z Gliwic autobusem dotarłem niemal pod dom z głową pełną kolejnych myśli i wspomnień, które ustępowały już tylko potrzebie snu, bo jutro czekały kolejne wyzwania... CDN pod następnym dniem.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-5702762915672291274?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/5702762915672291274/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/11/po-drugie-opole.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/5702762915672291274'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/5702762915672291274'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/11/po-drugie-opole.html' title='Po drugie Opole!'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-F24Aykd_h-k/Tsdrm14BFlI/AAAAAAAAJO4/1YztMkO-j7w/s72-c/IMG_9142.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-9028324213834518028</id><published>2011-11-17T23:59:00.004+01:00</published><updated>2011-11-20T21:10:57.783+01:00</updated><title type='text'>Po pierwsze WROCLOVE!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trzy dni, trzy duże miasta, niemal 800 km przebytych różnymi środkami komunikacji i jakiś tysiąc zdjęć. Bieganie za tramwajem, spóźnione pociągi, świetny koncert i niezapomniane emocje na światowym poziomie. Nie zabrakło dobrej muzyki, włóczenia się, odkrywania architektury, wieczornych spacerów, głośnych krzyków, a nawet rowerowego akcentu. To w bardzo wielkim skrócie, jeśli więc jesteście gotowi, zapraszam na moją pierwszą blogową trylogię, która rozpoczęła się w czwartek, a zakończyła na krawędzi niedzieli...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Urlop, czyli magiczne słowo, pod którego pojęciem kryje się chęć całodziennego lenistwa. Mnie jednak, mimo wielkiej miłości do leniuchowania, taka definicja jest raczej obca. Poranek zaczął się nawet wcześniej, niż zakładał to plan. Spakowałem więc plecak o pojemności średniej wielkości czarnej dziury, odziałem glany, &amp;nbsp;płaszcz i tak rozsiewając wokół mrok, w szarawy poranek, pojechałem wpierw do Zabrza, a później Gliwic, uzupełniając po drodze zapasy żywności i dobrego humoru.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pociąg podstawił się na peron kilkanaście minut przed planowanym startem, więc spokojnie mogłem zająć swoje ulubione miejsce w wagonie i oddać się beztroskiemu zerkaniu na krajobraz za oknami. Szarzyzna i biegający chaotycznie ludzie, których zmylał co chwila aksamitnie sączący się z głośników głos "opóźniony pociąg spółki..." to pokrótce to, co się działo. Nastała jednak upragniona godzina i skład ruszył, co jednak nie trwało zbyt długo. Pierwszy semafor i już czerwone, a po kilkuset metrach znów, tym razem jednak na dłużej. No dobrze, stał nieprzyzwoicie długo, a ja już mocno się wkurzałem wspominając kawał, jak to pociąg transsyberyjski, którym jechali Sasza z Pietją, zepsuł się gdzieś pośrodku śnieżnej krainy... Dlaczego staliśmy tak długo? Mała podpowiedź?&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-XeyOWV22g_8/TsdrcyDtjhI/AAAAAAAAJOI/iIA7rvtGu9g/s1600/IMG_9020.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-XeyOWV22g_8/TsdrcyDtjhI/AAAAAAAAJOI/iIA7rvtGu9g/s400/IMG_9020.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak się okazało, nitka w stronę Kędzierzyna jest obecnie zupełnie rozmontowana i układana od nowa, a pociągi obowiązuje przeklinane najczęściej przez kierowców wahadło. Na domiar złego towarzystwo przede mną w średniej wieku powyżej sześćdziesiątki ochoczo dyskutowało, że kiedyś, to by nie było do pomyślenia, a jeszcze by praca była dla ludzi i kolej była piękna, szybka i... i wetknąłem słuchawki do uszu zabijając w ten sposób znacznie skuteczniej czas, niż biorąc udział w tych jednostronnych dywagacjach. Na szczęście w pisaniu relacji nie muszę nikomu kazać teraz odczekać tej niemal godziny, więc cudownym sposobem znów pociąg jedzie i dociera do Kędzierzyna Koźla, które słynie z tego, że zasadniczo nie ma w nim co zwiedzać poza sporym dworcem. Mnie na szczęście nie przyszło czekać na kolejny pociąg zbyt długo, bo gdy wysiadałem, już słyszałem zapowiedź, że coś w kierunku Opola właśnie się podstawia przy odpowiednim peronie. I był to nie mniej, ni więcej, ale szynobus wyprodukowany przez bydgoską Pesę. I za to lubię władze samorządowe, że potrafią wydać nieco grosza, by ich mieszkańcy mogli bardziej komfortowo przemieszczać się transportem, jakby nie było, publicznym. Tym razem jednak nie było w nim wielkiego LCD z reklamami, ale było ciepło, wygodnie, kulturalnie i co najważniejsze - punktualnie. A ja wykorzystując jeszcze kwadrans do odjazdu sprawdziłem w internecie, czy z Opola też coś szczęśliwym zrządzeniem losu zabierze mnie dalej, do Wrocławia. Uspokojony, że nic nie będzie mi kazało czekać kolejnej godziny na peronie, mogłem delektować się sprawną jazdą szynowego cuda ze świetnym zawieszeniem i oczywiście widokami za oknem.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-wfmtUbVqZKQ/Tsdrdzx08AI/AAAAAAAAJOM/lQqYcUi42w4/s1600/IMG_9047.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-wfmtUbVqZKQ/Tsdrdzx08AI/AAAAAAAAJOM/lQqYcUi42w4/s400/IMG_9047.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Tu akurat koksownia w Zdzieszowicach, która może nie wygląda zbyt spektakularnie z tej perspektywy, jednak z Góry św. Anny wygląda już fantastycznie. Niestety samej już Góry nie udało mi się ustrzelić z racji na sporą mgłę, która jeszcze się panoszyła i ograniczała widoczność do kilku kilometrów. I de facto zaskakujące, że dalsza podróż minęła mi już jak z bicza strzelił, w dodatku bez większych przygód. Przygody natomiast zaczęły się we Wrocławiu, gdzie słynny wielki plac budowy, jakim jest obecnie dworzec, wypluł mnie z raczej niespodziewanej strony, a wszystko przez zamknięte podziemne przejścia w drugą stronę. Musiałem więc nadrobić kilometra i wysilić szare komórki, żeby bez użycia GPSa trafić w stronę Rynku.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Jsa3HA7kAGY/TsdrejtAzgI/AAAAAAAAJOQ/-oa3oRZjP8Y/s1600/IMG_9067.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-Jsa3HA7kAGY/TsdrejtAzgI/AAAAAAAAJOQ/-oa3oRZjP8Y/s400/IMG_9067.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp; Udało się o dziwo bez większych trudności, po chwili więc spokojniej już kroczyłem znanymi uliczkami sięgając co jakiś czas po aparat, choć przyznam, że częściej niestety traciłem wiarę, że znajdę coś naprawdę wartego utrwalenia. Architektura, choć zróżnicowana, to często mocno zaniedbana, lub w przeciwną stronę - zmodernizowana, ale jakby na siłę. Jaskrawe kolory, lub totalny polot wizji szalonego architekta nijak miał się do pierwotnych założeń urbanistycznych. U mnie jednak nie będzie tych szkarad, dodam natomiast coś specjalnie dla Piernika, któremu powinno przypaść do gustu, czyli to, jak powinno się odświeżać wygląd nietypowych budynków, by zachować ich charakter.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-PPNMHQs8D3w/TsdrfeHMb2I/AAAAAAAAJOU/DjPZgTM7VN0/s1600/IMG_9069.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-PPNMHQs8D3w/TsdrfeHMb2I/AAAAAAAAJOU/DjPZgTM7VN0/s400/IMG_9069.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Czym jednak byłaby wizyta w Wrocławiu bez miejscowych krasnali? Powiem szczerze, że nawet nie szukałem ich jakoś szczególnie, a miejscami można na nie wręcz samemu wpaść. Ja w czasie swojego krótkiego spaceru trafiłem na kilka, jednak ci dwaj wydawali się najciekawsi - nie zważając na to, co dzieje się wokół, toczyli granitową kulę - jedną z kilkunastu w tym miejscu, która umownie dzieliła deptak na mniejsze pasy.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-fxhPAsXJ_rI/TsdrgZWtjyI/AAAAAAAAJOY/DfF2kxqvInE/s1600/IMG_9070.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-fxhPAsXJ_rI/TsdrgZWtjyI/AAAAAAAAJOY/DfF2kxqvInE/s400/IMG_9070.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Prócz krasnali spotkać można też wiele innych różnych postaci. Budynki często zdobią różne maszkarony, muzy, herosi, czy nawet trzech murzynów strojących głupie miny. A nieco przyziemniejsza i bardziej kameralna okolica małych galeryjek skrywała wesołą, książkową ekipę kozy, świni, zajęcy i kaczki. I mój ulubiony ewenement, czyli pruski mur - drewniany szkielet budynku wypełniany niekoniecznie cegłami, bo często nawet słomą i gliną. Zaskakująco jednak to trwałe połączenie, a w dodatku bardzo urokliwe.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-lXmar7_Gkbs/TsdrhRLfBFI/AAAAAAAAJOc/IiP3hGwlrwg/s1600/IMG_9077.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-lXmar7_Gkbs/TsdrhRLfBFI/AAAAAAAAJOc/IiP3hGwlrwg/s400/IMG_9077.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Wśród tej niewiarygodnej mozaiki z lat przedwojennych wpadłem na coś, co datowałbym na dwudziestolecie międzywojenne. Prosta, funkcjonalistyczna zabudowa śluzy na jednej z odnóg Odry. Budynek zaskoczył mnie z daleka i miał tą wadę, że by do niego dojść, trzeba było sporo się nachodzić wokół ruchliwych ulic, jednak takie usytuowanie też zdecydowanie odcięło go od staromiejskiej zabudowy w tej okolicy. Piękno i prostota, przemyślany układ brył, okien i czerwona cegła klinkierowa nadająca budynkowi unikalną fakturę przez celowe mieszanie różnych partii cegieł - zabieg popularny przy budowie właśnie w tamtych czasach, by urozmaicić ogromne, płaskie powierzchnie.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-wm7M70qgtSo/TsdriGIibNI/AAAAAAAAJOg/cLRe3Q2F9mY/s1600/IMG_9081.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-wm7M70qgtSo/TsdriGIibNI/AAAAAAAAJOg/cLRe3Q2F9mY/s400/IMG_9081.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Po tym samotnym spacerze i zdzwonieniu się z Alexis, spotkaliśmy się w końcu znów po rocznym niemal niewidzeniu. Wyściskaliśmy się więc serdecznie i poszliśmy wpierw coś zjeść, a później razem powłóczyć się jeszcze po mieście. Głównym tematem naszego spaceru była ciekawa secesja, a zwiedzane okolice bynajmniej nie należała do tych zachwalanych przez miejscowe przewodniki. Nic dziwnego, bo miejscami można było otrzymać upominek w postaci spadającego, zabytkowego odłamka kamienicy, lub całego zdobnego balkonu. Wszystko to było gdzieniegdzie prowizorycznie zabezpieczone, ale widać było też, że brakuje na to jakiegoś większego pomysłu, nie wspominając już o próbach ratowania i przywracania piękna tym budynkom. Choć patrząc przez pryzmat ostrych kolorów na Rynku, może to i lepiej?&lt;br /&gt;Aleksandra zaprowadziła nas jeszcze w jedno magiczne miejsce, które nie bez powodu można było porównać jedynie do Hogwart'u. Żaden korytarz nie przypominał drugiego, a trzy klatki schodowe zostały wybudowane w zupełnie odmiennych stylach. Prawdziwy raj dla architekta, który przy okazji sam w sobie jest wrocławskim wydziałem architektury i kształci właśnie przyszłych architektów w tych niecodziennych wnętrzach. Magia...&lt;br /&gt;Czas jednak płynął nieubłaganie i trzeba było już udać się do Impartu - centrum kultury. Cóż za dziwne uczucie odbierać bilety w białej kopercie... Od razu też pożałowaliśmy, że przyszliśmy tak późno, bo najlepsze miejsca zostały już zajęte, jednak tam, gdzie usiedliśmy, było też dobrze. Dziś sala nie była jednak pełna po brzegi...&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-cfGvjW6Z3bg/Tsdri_fv2bI/AAAAAAAAJOk/bLzbcR9IByk/s1600/IMG_9095.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-cfGvjW6Z3bg/Tsdri_fv2bI/AAAAAAAAJOk/bLzbcR9IByk/s400/IMG_9095.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Zacznijmy zatem od nastrojenia gitar, które nie lubią ni upału ni ziąbu. Tym razem instrumenty miały istny tropik, który współcierpieli nie tylko artyści na scenie (o zgrozo jeszcze te reflektory, a coś o tym wiem, jak to potrafi grzać), ale i publika. A koncert taki, jak ten, na pewno miał w zanadrzu jeszcze rozgrzanie publiczności. Gdy jednak już wszystko stroiło i grało jak trzeba, Robert Kasprzycki otwarł spotkanie solo, by po chwili dołączyć do niego mógł Tomasz Hernik, a nieco później Paweł Hebda. Ciekawa konwencja, którą wzmogło jeszcze zaprezentowanie materiału mocno premierowego. W pełnym skupieniu więc wędrowaliśmy od lirycznej zimy po cieplejsze klimaty. Nie zabrakło "Myślę o Tobie często" i "Martin Eden", z których oba są fascynujące, jednak pierwszeństwo muszę oddać Martinowi, który w dzisiejszym wykonaniu sprawił, że pewnie nie jedna osoba na widowni sama wstrzymała oddech wraz z tonącym głównym bohaterem.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-wmyeL7BgQ8k/TsdrjvUo8OI/AAAAAAAAJOo/R9RxikHdv9Q/s1600/IMG_9098.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-wmyeL7BgQ8k/TsdrjvUo8OI/AAAAAAAAJOo/R9RxikHdv9Q/s400/IMG_9098.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-4598ICGep9Q/Tsdrkb6ijXI/AAAAAAAAJOs/hyv4dBN39sU/s1600/IMG_9103.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-4598ICGep9Q/Tsdrkb6ijXI/AAAAAAAAJOs/hyv4dBN39sU/s400/IMG_9103.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-PkcouxewOkg/TsdrlOdg4fI/AAAAAAAAJOw/CmPXfpVT20M/s1600/IMG_9111.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-PkcouxewOkg/TsdrlOdg4fI/AAAAAAAAJOw/CmPXfpVT20M/s400/IMG_9111.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Jakkolwiek bardzo trudno mi napisać coś więcej, a czuję ten niedosyt, że i zdjęcia tym razem nieudane. Zastanawia mnie jednak mój niebywały pech do publiczności, która kolejny raz mimo znakomitego kontaktu z artystą, rozlicznych zabawnych wstępów, przy których przecież żywo reagowała, nie dała się wciągnąć we wspólne śpiewanie. My sobie nie odpuszczaliśmy i dośpiewywaliśmy "do wynajęcia" i "z widokiem na raj" do sztandarowego "Nieba".&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-XwtIRi2rBBE/Tsdrl6II_VI/AAAAAAAAJO0/5pO1VWNFLio/s1600/IMG_9124.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-XwtIRi2rBBE/Tsdrl6II_VI/AAAAAAAAJO0/5pO1VWNFLio/s400/IMG_9124.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po koncercie oczywiście autografy od całego Trio, które miałem przyjemność słyszeć już czwarty raz, wyrabiając normę raz w roku (w zasadzie w tym roku dwa, bo zaczęliśmy w styczniu, w tym samym miejscu). I za każdym razem było zupełnie inaczej. Udało się też chwilę porozmawiać z Panem Tomkiem, jednak obsługa nie była tym faktem kolejny raz zachwycona.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednak ulegliśmy i chwilę później szliśmy już wieczornymi ulicami na autobus, na który dotarliśmy czasowo wręcz idealnie. Lekko więc oboje zmęczeni jechaliśmy do podwrocławskich Kobierzyc na kubek herbaty, spaghetti i zdrowy sen. Dzień pierwszy dobiegł końca hacząc o następny... CDN pod następnym dniem.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-9028324213834518028?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/9028324213834518028/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/11/po-pierwsze-wroclove.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/9028324213834518028'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/9028324213834518028'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/11/po-pierwsze-wroclove.html' title='Po pierwsze WROCLOVE!'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-XeyOWV22g_8/TsdrcyDtjhI/AAAAAAAAJOI/iIA7rvtGu9g/s72-c/IMG_9020.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-2489266315447157256</id><published>2011-11-11T23:41:00.000+01:00</published><updated>2011-11-15T11:00:30.404+01:00</updated><title type='text'>Pierwsze ekstremy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwszy piątek miesiąca przywitał nas nieprawdopodobnymi temperaturami, jak na miesiąc, który nieubłaganie od czterech dni wskazywał kalendarz.I jakże odmienny był już kolejny piątek, gdzie jak zawsze po Gliwicach, spotykamy się w Zabrzu. Na szczęście zimno można skutecznie odizolować, co jest kwestią tylko stosownego ubioru, a do całej reszty można się zwyczajnie przyzwyczaić. Tak więc odpowiedni zabezpieczony przed czynnikami atmosferycznymi wyjechałem przed swoją posiadłość i zrobiłem testowe okrążenie by upewnić się, że wszystko jest "ok". W tym czasie podjechał już Janek, a i na Piernika i Darię nie trzeba było czekać zbyt długo. Taką silną obsadą ruszyliśmy więc na pl. Wolności, gdzie już o dziwo było sporo rowerzystów, a równo z nami nadjechali jeszcze Ania i Kubush.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy już zebrało się tych pięćdziesiąt, bez jednej, duszyczek, po kilku organizacyjnych słowach wsiedliśmy na nasze rowery by przypomnieć kierowcom, mieszkańcom i władzom miasta o naszym istnieniu. I co z tego, że zimno, skoro na rowerze można jeździć cały rok, a większości z nas nie zraziła by nawet burza śnieżna, gradobicie czy inne huragany (oczywiście do granic rozsądku). Poza tym w tak zacnym towarzystwie i wśród tylu uśmiechniętych twarzy nikt nawet nie pamiętał, że w ogóle jest zimno.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-xVM4eQfZhm4/TsI37m4495I/AAAAAAAAIlg/W7S70WIGMJc/s1600/IMG_8742.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-xVM4eQfZhm4/TsI37m4495I/AAAAAAAAIlg/W7S70WIGMJc/s400/IMG_8742.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Zdjęcie dzięki uprzejmości &lt;a href="http://dexterblogzabrze.blogspot.com/"&gt;Janka&lt;/a&gt;.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trasa zimowa jednak kończy się zdecydowanie za szybko, a mnie przyszło wybrać między afterem, Bytomiem i ciepłym domkiem. wybrałem o dziwo tą ostatnią opcję, jak zresztą większość z nas. Argumentacją było to, że 11 Listopada nasz ulubiony sklep zaopatrzeniowy był oczywiście nieczynny, a od strony Bytomia zionęła na nas już przerażająca mroźna dolina śniegu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podjechaliśmy z Anią i Kubushem przywitać się jeszcze z Moną, a później już z Yoasią i Jankiem obraliśmy bezwzględny kurs na Mikulczyce. Odprowadziłem Janka i sam jeszcze zrobiłem nieco zmienioną trasę rundy honorowej, żeby przegonić wewnętrznego lenia i zaspokoić apetyt na kilka kilometrów więcej. Wróciłem do ciepłego domku o dziwo niezmarznięty, ale i też nie przegrzany. Oby tak dalej.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-2489266315447157256?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/2489266315447157256/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/11/pierwsze-ekstremy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/2489266315447157256'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/2489266315447157256'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/11/pierwsze-ekstremy.html' title='Pierwsze ekstremy'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-xVM4eQfZhm4/TsI37m4495I/AAAAAAAAIlg/W7S70WIGMJc/s72-c/IMG_8742.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-226195915797464358</id><published>2011-11-06T22:39:00.000+01:00</published><updated>2011-11-07T12:07:15.797+01:00</updated><title type='text'>Łąki, pola, lasy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niedziela tak piękna jak dziś, nie zdarza się zbyt często w listopadzie. Rany, to już listopad? Patrzę za okno i stawiam co najwyżej na późny wrzesień. Od razu po obiedzie zweryfikowałem rowerowy ekwipunek i postanowiłem zweryfikować chwaloną kilka dni temu dobrą widoczność. Odziany na rowerowo i na "krótko" wpakowałem na wszelki wypadek jedynie długi rękaw w torbę, przygniotłem wojskową lornetką "made in ZSRR" i pojechałem walczyć z podjazdami.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-2IH4IwkhXNE/Treyipu6M6I/AAAAAAAAIgE/CsNNBnQ_lfw/s1600/Zdj%25C4%2599cie0010.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-2IH4IwkhXNE/Treyipu6M6I/AAAAAAAAIgE/CsNNBnQ_lfw/s400/Zdj%25C4%2599cie0010.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Jesień - już nie złota, a raczej szaro-brązowa.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rowerową magistralą tętniącą dziś życiem wśród szumiących pod kołami liści kierowałem się na Rokitnicę, a następnie przez jej centrum w stronę Wieszowy. Tu pozdrowienia dla motocyklisty, który mnie minął z taką prędkością, że wpierw go zobaczyłem, a dopiero po chwili dotarł do mnie grzmot silnika zarzynanego na najwyższych obrotach - a sam wolno nie jechałem, bynajmniej jednak w granicy obowiązującej tu pięćdziesiątki. Dalej zjechałem z krajowej 94 w stronę Zbrosławic morderczym podjazdem. Nigdy nie pałałem do niego wielką miłością, a uczucia te wzmocniło jedynie ćwiczenie niedawno na "eLce" ruszania z ręcznego. Bynajmniej jednak widok ze szczytu wiele wynagradzał przy dobrej widoczności. Niestety nie tym razem, bo od dłuższego czasu utrzymuje się nad nami tzw. "zgniły wyż", czyli absolutny brak wiatru, co spowodowało, że w powietrzu wisi bardzo dużo zanieczyszczeń i mimo najlepszych ku temu warunków widoczność nie przekraczała 20-25 km.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-kTlHO_PHC9s/Tre26mq-L9I/AAAAAAAAIgM/48mLB1THjNc/s1600/Zdj%25C4%2599cie0015.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-kTlHO_PHC9s/Tre26mq-L9I/AAAAAAAAIgM/48mLB1THjNc/s400/Zdj%25C4%2599cie0015.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Taka malownicza droga - dlaczego by nią nie jechać?&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przejechałem po grzbiecie wzniesienia nieznaną mi polną drogą i już byłem niespodziewanie dalej, niż mogłoby mi się zamarzyć. Zrobiłem sobie jeszcze krótki postój i z lornetką wdrapałem się na myśliwską ambonę, ale i tu widoki nie były dalekie, więc trzeba było obrać sobie nowe cele. Pomyślałem o hałdzie w Brzezchlebiu, jednak wizja chaszczy jakie tam ostatnio zastałem nieco mnie wstrzymała. Kierunek jednak pozostał, bo zajechałem nieco dalej, nad jezioro Czechowice, gdzie szalały dziś dzikie tłumy ludzi korzystających z ostatków pięknej pogody.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Axakrm-dRwg/Tre27WJp5EI/AAAAAAAAIgQ/bzFl_U-pSxs/s1600/Zdj%25C4%2599cie0016.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-Axakrm-dRwg/Tre27WJp5EI/AAAAAAAAIgQ/bzFl_U-pSxs/s400/Zdj%25C4%2599cie0016.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Kolejny piękny widoczek - wszystko dziś utrwalone telefonem!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Ponieważ cenię sobie bardziej ciszę i spokój, nie zatrzymałem się nawet na chwilę nad wodą, tylko kręciłem dalej, tym razem w stronę centrum Gliwic, po drodze mijając jadącego z kimś w przeciwną stronę Skuda - pozdrawiam. Starałem się dać z siebie więcej niż zwykle na tych podjazdach, więc średnią miałem bardzo przyzwoitą, jednak przełożyło się to na późniejsze bardziej leniwe podejście do drogi. Odbiłem w prawo i obrzeżami Łabęd przez jakiś dziwnie poprowadzony rowerowy szlak wyjechałem w zamierzonym miejscu w centrum. Teraz azymut na Sikornik, a z niego już banalnie łatwo trafiłem na lotnisko, gdzie bardzo dawno nie byłem i sporo przegapiłem. Przybyło nowej zabudowy, wyremontowano starszych budynków i zaadoptowano niektóre na nowe cele. Do tego na płycie lotniska ruch jak nigdy - trzy starty i dwa lądowania awionetek, jedna startująca motolotnia i dwóch paralotniarzy już w powietrzu - a wszystko w może dziesięć minut mojej tam obecności.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-UOSFT0Q5Lnc/Tre28emPtYI/AAAAAAAAIgY/TF7_JdDkErA/s1600/Zdj%25C4%2599cie0019.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-UOSFT0Q5Lnc/Tre28emPtYI/AAAAAAAAIgY/TF7_JdDkErA/s400/Zdj%25C4%2599cie0019.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Słoneczko już znika, znikam więc i ja.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z lotniska postanowiłem już bez większych postojów pognać do domu na niedzielną spóźnioną kawę i ciasto. Po drodze przegapiłem jeszcze telefon od Janka, więc nadrobiłem zaległość, która zaowocowała umówieniem się na kopiowanie zdjęć z piątku. Spotkałem też kolejny raz na moście na Zabrskiej&amp;nbsp;&amp;nbsp; Darka, tym razem ze swoją Towarzyszką. Dalej już niemal bez niespodzianek Chorzowską i Wolności, nie licząc wyprzedzenia tramwaju, którego motorniczy lekko musiał się zdziwić, bo sam jechał już niemal czterdziestką.&lt;br /&gt;Janek szybko skopiował fotki, chwilę więc pogawędziliśmy, bo ostatnio nie bardzo jest na to czas. Wygoniło nas zimno i mrok, który niepostrzeżenie zapadł, zebrałem się więc w sobie na tradycyjną rundę honorową, którą ostatnio zaniedbałem z różnych względów. I tak minęła rowerowa część dnia.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-226195915797464358?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/226195915797464358/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/11/aki-pola-lasy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/226195915797464358'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/226195915797464358'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/11/aki-pola-lasy.html' title='Łąki, pola, lasy'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-2IH4IwkhXNE/Treyipu6M6I/AAAAAAAAIgE/CsNNBnQ_lfw/s72-c/Zdj%25C4%2599cie0010.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-7301385751110901448</id><published>2011-11-04T23:57:00.000+01:00</published><updated>2011-11-05T22:25:45.424+01:00</updated><title type='text'>Nadmiar</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwszy piątek miesiąca słynie z tego, że odwiedzamy wtedy na rowerach Gliwice. Nie inaczej miało być, co kwitowała znakomita pogoda i słupek rtęci bliższy dwudziestki niż dziesiątki. Po szybkim obiedzie i zebraniu najpotrzebniejszych rzeczy samotnie pojechałem w stronę sąsiedniego miasta. Od razu zaskoczył mnie suchy las, gdzie przywykłem raczej do błota niezależnie od pogody. Zamiast tego jedynie liście szumiały pod kołami Morfiny. Bez większych finezji dotarłem pod Radiostację, gdzie zatrzymałem się na chwilę żeby przestawić czas na zimowy w liczniku, który o mało nie przyprawił mnie o zawał kilka kilometrów wcześniej. Po tym zabiegu wszystko już było cacy. Prawie. &lt;br /&gt;W Gliwicach zastała mnie już ciemność, a w tej ciemności zorientowałem się, że od mojego kolejnego postoju licznik nie wykazuje oznak życia. Mrocznego klimatu dopełniało sąsiedztwo cmentarza, więc nie mogło się stać nic innego, jak przy próbie szukania przyczyny "milczenia" licznika zgubienia jakieś części. Cudownym jednak sposobem, gdy sięgnąłem już po zastępczą taśmę klejącą, ów drobiazg się znalazł. Komputer pokładowy ożył i pokazał niepokojącą już godzinę - pognałem wprost na pl. Krakowski.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-FGMLv2bQ2TA/TrWpakvfU4I/AAAAAAAAIfs/t4WOog95YLQ/s1600/IMG_8020.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-FGMLv2bQ2TA/TrWpakvfU4I/AAAAAAAAIfs/t4WOog95YLQ/s400/IMG_8020.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W połowie Gliwic nie działała dziś ani jedna uliczna latarnia, jednak w tym mroku wypatrzyłem znajome twarze, w tym oświetlonego jak choinka o. Dyrektora. Razem zajechaliśmy na miejsce startu Gliwickiej Masy Krytycznej, gdzie już sporo rowerzystów czekało a co chwila dojeżdżali kolejni. Ostatecznie na zimowej trasie stawiło się sześćdziesięciu rowerzystów, bez jednego. Nie zabrakło nawet audio-bikera za którym nieco zatęskniliśmy, bo zwyczajnie brakowało nam dobrej muzyki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Jkj6QOlnNW4/TrWpfuZHgiI/AAAAAAAAIf0/DFEm2joONoA/s1600/IMG_8048.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-Jkj6QOlnNW4/TrWpfuZHgiI/AAAAAAAAIf0/DFEm2joONoA/s400/IMG_8048.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-C3yaOiUn4MQ/TrWpgxJYwyI/AAAAAAAAIf8/sUfgTM2xI4E/s1600/IMG_8081.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-C3yaOiUn4MQ/TrWpgxJYwyI/AAAAAAAAIf8/sUfgTM2xI4E/s400/IMG_8081.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po udanym przejeździe z racji na to, że zostałbym tu nieco osamotniony w drodze powrotnej, zabrałem się z silną ekipą "Trójmiasta" odprowadzić piękniejszą połowę peletonu do Bytomia. Trasa była bardzo ciekawa i nie ominęła koksowni Jadwiga, która była oświetlona jak nigdy - budynek sortowni, taśmociąg, a nawet wielki wóz do napełniania węglem baterii koksowniczej były dziś oświetlone. Aż trzeba tu przyjechać kiedyś ze statywem i aparatem na dłuższe naświetlanie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy odprowadziliśmy ostatnią z Księżniczek, Darię, powzięliśmy już żwawiej odwrót, zwłaszcza poza zabudowaniami, gdzie temperatura była niższa o kilka stopni względem tej w mieście. Mnie już ewidentnie brakowało zapału by kręcić, ale jakoś się zmuszałem mając w głowie wizję ciepłej kolacji i łóżka. Cóż, po ciężkim dniu w pracy człowiekowi odbiera jakoś chęć życia i najzwyczajniej w świecie jest się zmęczonym...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;em&gt;więcej fotek znajdziecie na &lt;a href="https://picasaweb.google.com/110657712902978939889/GMKa4112011?authuser=0&amp;amp;authkey=Gv1sRgCPvy0Nfbkdu_vAE&amp;amp;feat=directlink"&gt;Jankowej picasie&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-7301385751110901448?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/7301385751110901448/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/11/nadmiar.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/7301385751110901448'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/7301385751110901448'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/11/nadmiar.html' title='Nadmiar'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-FGMLv2bQ2TA/TrWpakvfU4I/AAAAAAAAIfs/t4WOog95YLQ/s72-c/IMG_8020.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-3650253867379383711</id><published>2011-10-28T23:31:00.001+02:00</published><updated>2011-10-31T22:03:35.186+01:00</updated><title type='text'>Obyło się bez zdjęć</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tytuł pewnie niejednoznacznie wskazuje, że tym razem niestety zdjęć stwierdzam brak. A skoro wyjaśniliśmy to sobie od razu, to przechodzę do meritum, czyli rowerowej części dnia. Gdy uporałem się już ze wszystkimi sprawami, okazało się, że mam jeszcze nawet nadwyżkę czasu, którą postanowiłem roztrwonić już na dwóch kółkach. Długo dumałem w co się ubrać, by nie było zimno, ale i nie za ciepło. Ostatecznie spakowałem polar i bluzę w torbę, a sam założyłem tylko bluzę i spodnie z długimi nogawkami. Wybór był słuszny, jak się okazało już kilkaset metrów dalej. Słusznie też szyję chronił dziś szalik z arafatki, bo nieźle zawiewało. Jechałem więc Leśną planując gdzie mogę wykorzystać nadmiar czasu, by wyrobić się później na bytomski rynek. Ostatecznie pojechałem przez Szałszę w stronę Świętoszowic, a stamtąd częściowo niebieskim szlak(mnie trafia)iem na Grzybowice. Tutaj skrót i już ląduję w Rokitnicy, z której rowerową magistralą pojechałem przez OMG, obok koksowni Jadwiga i już "normalną" trasą na Bytom.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na miejscu melduję się z dziesięciominutowym zapasem czasu, a po obtrąbieniu całego rynku stwierdziłem, że reszty ekipy jeszcze nie ma. Zjawili się jakieś pięć minut później w bardzo licznym peletonie, więc pozwólcie, że nie wymienię nawet wszystkich. Kolejne pięć minut i już wlekliśmy się ślimaczym tempem ulicami najmniej lubianego przeze mnie miasta w okolicy. Na szczęście ta męczarnia nie trwała wieczności, a zakończyła się na terenie kąpieliska, gdzie przewidziano jadalne atrakcje, niestety odpłatnie. Po dopełnieniu obywatelskiego obowiązku, czyli zaproszeniu wszystkich zebranych na masę w Gliwicach i Zabrzu pojechaliśmy kawałek dalej wyszaleć się nieco na skate-parku, czekając aż wszyscy się zbierzemy i zaserwisujemy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak zawsze nie bez atrakcji odprowadziliśmy nasze dwie Księżniczki pod ich pałace, a następnie ze mną na czele ruszyliśmy w drogę powrotną w zacnej długości peletonie. Dwukołowe strzały uzbrojone w rozbrajające przechodniów trąbki przemknęły aż po Biskupice, gdzie część skierowała się dalej na centrum, natomiast Piernik, Skud i ja z zamiarem zmontowania sobie jeszcze kameralnego aftera skierowaliśmy się na Mikulczyckie rubieże. Po szybkim przeorganizowaniu i zmianie roweru na glana udaliśmy się na prywatną lokację i w mgnieniu oka zamieniliśmy stertę drzewa w ognisko. Tak minął nam ten dzień na tematach od filozofii przez metalurgię po szarą codzienność, a zimno powoli wygoniło nas do domów. Kolejny udany dzień należy odfajkować w życiowym kalendarzu.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-3650253867379383711?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/3650253867379383711/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/10/obyo-sie-bez-zdjec.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3650253867379383711'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3650253867379383711'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/10/obyo-sie-bez-zdjec.html' title='Obyło się bez zdjęć'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-8459490140336459085</id><published>2011-10-26T21:45:00.002+02:00</published><updated>2011-10-30T10:10:48.570+01:00</updated><title type='text'>Trzeba korzystać</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Październik w kwestii rowerowej był co najmniej ubogi. Jednak cóż narzekać, skoro to jesień i jakżeby spodziewać się, że przez cały czas świecić będzie słońce. Ostatnio jednak pojawiła się nadzieja, że pod koniec miesiąca ten stan nieco się zmieni, a dziś miała być już w ogóle rewelacja, choć jeśli miała się sprawdzić tak, jak wczorajsza pogoda, to jednak można było mieć pewne obawy - zapowiadano słońce i ocieplenie, tymczasem padał deszcz, a słupek rtęci też się nie popisał. Na szczęście dziś jest zdecydowanie cieplej, wiec cyfrową drogą umówiłem się z Piernikiem na rowerowanie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy tylko wyprowadziłem rower z domu, zaczęło lekko kropić, jednak w tej chwili miałem już to w lekkim poważaniu, podobnie jak przybyły chwilę później towarzysz. Po określeniu gdzie nie chcemy jechać ostało nam się mało możliwości, a właściwie tylko dwie, więc w niecodzienny sposób połączyliśmy obie. Kopalnianą w stronę OMG, odbicie w lewo i zacna prędkość na wzorowej drodze rowerowej w nowej Strefie Ekonomicznej. Postanowiliśmy przejechać za Rokitnicę przez las, żeby tradycyjnie ominąć mniej lubiane centra o sporym natężeniu ruchu. O dziwo mimo tylu dni z opadami las był zupełnie bezproblemowo przejezdny, a błoto nie rzucało się na nas z każdej strony. Teraz już Niebieskim szlak(mnie trafia)iem jechaliśmy na historyczny Pilzendorf. Dalej już bez większej filozofii sed facilisis na Czechowice korzystając z uroku chwalonego już przez nas nowego wiaduktu dostępnego jedynie pieszym i rowerzystom. Pauza.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O dziwo jest ciepło, palce mi nie odmarzły, a i stojąc dłuższy czas nad taflą czechowickiego zalewu nie czułem chłodu. Tymczasem nastał zupełny już mrok, a nam już nie bardzo chciało się jechać dalej. Mimo to nie ułatwiliśmy sobie życia i kontynuowaliśmy zaplanowaną trasę. Wyjechaliśmy na ul. Toszecką i raźno jechaliśmy w kierunku centrum Gliwic. Żeby jednak nie było tak monotonnie skręciliśmy w lewo na szlak rowerowy wiodący przez las, który z pomocą lampki Piernika można było przejechać niemal jak za dnia nie martwiąc się, że nie zauważymy jakieś dziury czy innej przeszkody. Przez Szobiszowice i Żerniki dotarliśmy w końcu pod Radiostację, gdzie rozgościliśmy się wygodnie na ławce, jakby mało nam było dziś siedzenia - w pracy/na uczelni, na siodełku całą drogę i jeszcze teraz.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-JbE-UZChQIc/TqkoZjbRBnI/AAAAAAAAIfg/imBC8vJYofM/s1600/Zdj%25C4%2599cie0014.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-JbE-UZChQIc/TqkoZjbRBnI/AAAAAAAAIfg/imBC8vJYofM/s400/Zdj%25C4%2599cie0014.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy nasze rozmowy skwitowało stwierdzenie, że obojgu nam nie chce się wracać, na przekór zebraliśmy się na ostatni odcinek. Tu droga już bez finezji, bo Żerniki, Szałsza i lasem, gdzie jak niemal zawsze czyhało na nas błoto i kałuże. Wystarczyło jednak przebrnąć przez to spokojnym tempem i ostatnia niemal prosta do domu. Uśmiech na mordkach, że udało się nam ruszyć w końcu szacowne cztery litery na rower i to nie bynajmniej z lenistwa, a raczej z powodu pogody. Trzeba będzie teraz korzystać do oporu, póki jeszcze zapowiada się kilka ładnych dni...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-8459490140336459085?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/8459490140336459085/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/10/trzeba-korzystac.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/8459490140336459085'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/8459490140336459085'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/10/trzeba-korzystac.html' title='Trzeba korzystać'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-JbE-UZChQIc/TqkoZjbRBnI/AAAAAAAAIfg/imBC8vJYofM/s72-c/Zdj%25C4%2599cie0014.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-3463535210542268185</id><published>2011-10-16T23:42:00.001+02:00</published><updated>2011-10-17T20:38:45.424+02:00</updated><title type='text'>Wieczór pod sceną</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Rano to ja grałem i śpiewałem, a wieczorem zmiana ról - ja słuchałem, jak inni śpiewali i grali. Nic jednak, co zapowiada się dobrze, nie może się udać bez żadnych komplikacji, jak by to ujął twórca wielu sławnych praw - pan Murphy. Na miejsce dotarłem po kilku komplikacjach, jednak cało i w miarę na czas. Na scenie już się nieco działo, mnie jednak zainteresował dopiero występ dziewcząt ze znanego zespołu tanecznego &lt;a href="http://www.salake.pl/"&gt;Salake&lt;/a&gt; - obecnie to złote medalistki z Mistrzostw Świata w Tańcu Dzieci i Młodzieży "Dance World Cup 2010". Występ krótki i efektowny do tego stopnia, że publiczność w pierwszej chwili zapomniała nawet klaskać. Sam też nie kryłem zaskoczenia mimo, że zdawałem sobie sprawę na co stać te młode panie w stukających bucikach.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-HHpqQfA5c60/Tpx0SDbYCEI/AAAAAAAAIdE/VY7Prni40Ac/s1600/IMG_7189.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-HHpqQfA5c60/Tpx0SDbYCEI/AAAAAAAAIdE/VY7Prni40Ac/s400/IMG_7189.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-20VlBG31AuA/Tpx0TQ0-G5I/AAAAAAAAIdM/KZeMDGQY79g/s1600/IMG_7223.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-20VlBG31AuA/Tpx0TQ0-G5I/AAAAAAAAIdM/KZeMDGQY79g/s400/IMG_7223.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-xEOtp9qJsQk/Tpx0UV_JGqI/AAAAAAAAIdU/ZnrheKIrJUE/s1600/IMG_7228.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-xEOtp9qJsQk/Tpx0UV_JGqI/AAAAAAAAIdU/ZnrheKIrJUE/s400/IMG_7228.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;W ramach dłuższej przerwy po występie z nutką Irlandii wybrałem się do nowego kościoła pw. św. Gerarda, bo to parafia zorganizowała mi tak miły wieczór. Kościół całkiem nowy i nowoczesny, choć sama parafia obchodzi już 60-cio lecie swego istnienia.&lt;br /&gt;Kolejną gwiazdą na dziś, którą przewidywał program, był Zbigniew Wodecki. Tak, ten Wodecki. Lekko się zdziwiłem, acz przyjąłem tą informację jak najbardziej optymistycznie i chyba warto było. Zaskoczeniem był też wysoki poziom, jaki zaprezentował artysta. Rozpoczął od solidnego brzmienia na trąbce, następnie pochwalił się swoimi wokalnymi umiejętnościami. Publiczność świetnie się bawiła, a sama gwiazda chyba też, bo pan Zbigniew wprowadził wiele spontanicznych i nieprzewidzianych przez scenariusz muzycznych niespodzianek. W połowie zbił mnie z nóg Czardaszem, którego zagrał ot tak, w dodatku zdecydowanie szybciej niż chociażby popularna przed kilku laty skrzypaczka Vanessa Mae. Oczywiście nie obyło się bez autografów i dzikich tłumów oblegających po zejściu ze sceny. Sam usytuowałem się na szarym końcu tej zgrai żeby też zgarnąć autograf, w sumie już drugi, acz nie mniej cenny. Udało się oczywiście bez najmniejszego problemu a i na kilka słów znalazła się chwila.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-gPWr8ltTY9I/Tpx0VMzRulI/AAAAAAAAIdc/B1SMbIrjpwY/s1600/IMG_7298.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-gPWr8ltTY9I/Tpx0VMzRulI/AAAAAAAAIdc/B1SMbIrjpwY/s400/IMG_7298.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-8MTAhDT2K44/Tpx0V_cynpI/AAAAAAAAIdk/sTMaA0_lnZU/s1600/IMG_7300.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-8MTAhDT2K44/Tpx0V_cynpI/AAAAAAAAIdk/sTMaA0_lnZU/s400/IMG_7300.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-wePKj_91MUc/Tpx0Wgf2QuI/AAAAAAAAIds/HX9m73lzAiQ/s1600/IMG_7322.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-wePKj_91MUc/Tpx0Wgf2QuI/AAAAAAAAIds/HX9m73lzAiQ/s400/IMG_7322.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-aKUzzD6U9wg/Tpx0XVchU0I/AAAAAAAAId0/cs8O8dcZpaU/s1600/IMG_7340.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-aKUzzD6U9wg/Tpx0XVchU0I/AAAAAAAAId0/cs8O8dcZpaU/s400/IMG_7340.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-FsVCJ3D7Z0s/Tpx0YBlJpzI/AAAAAAAAId8/iSPnYY0PKbo/s1600/IMG_7343.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-FsVCJ3D7Z0s/Tpx0YBlJpzI/AAAAAAAAId8/iSPnYY0PKbo/s400/IMG_7343.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dzień i całą imprezę zakończyło mocne uderzenie zespołu &lt;a href="http://www.myspace.com/badrequestband"&gt;BadRequest&lt;/a&gt;, którego wokaliście właściwie zawdzięczam to, że w ogóle tu trafiłem (dzięki!). Co tu dużo się rozpisywać? Iście epicka masakra na perkusję, bas i dwie gitary, a do tego mocny vokal. Świetny repertuar i kontakt z publiką to murowany sukces, dlatego życzę chłopakom, żeby występowali na coraz większych scenach i dla coraz liczniejszej publiki, a dziś niech będzie tego przedsmakiem.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-XoRy1MT6sz8/Tpx0ZxqtY3I/AAAAAAAAIeE/iZBfJeKHlFs/s1600/IMG_7375.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-XoRy1MT6sz8/Tpx0ZxqtY3I/AAAAAAAAIeE/iZBfJeKHlFs/s400/IMG_7375.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-qAFldRy8XLE/Tpx0bSKVTMI/AAAAAAAAIeM/EAMZkPRbpQw/s1600/IMG_7377.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-qAFldRy8XLE/Tpx0bSKVTMI/AAAAAAAAIeM/EAMZkPRbpQw/s400/IMG_7377.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-YTMcAPmJjbA/Tpx0cHkwbtI/AAAAAAAAIeU/_JDlyv7er-I/s1600/IMG_7387.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-YTMcAPmJjbA/Tpx0cHkwbtI/AAAAAAAAIeU/_JDlyv7er-I/s400/IMG_7387.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-HpLIhc8-2sI/Tpx0cvOb1UI/AAAAAAAAIec/g94BRZKB63s/s1600/IMG_7410.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-HpLIhc8-2sI/Tpx0cvOb1UI/AAAAAAAAIec/g94BRZKB63s/s400/IMG_7410.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ekYwDUUD0wA/Tpx0d5L_rcI/AAAAAAAAIek/xL_WcyENuoA/s1600/IMG_7411.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-ekYwDUUD0wA/Tpx0d5L_rcI/AAAAAAAAIek/xL_WcyENuoA/s400/IMG_7411.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;A mnie pozostało już tylko wrócić do domu, znów komunikacją miejską, która ani myślała włączyć grzanie w &amp;nbsp;blaszakach, mimo, że na każdy kolejny autobus trzeba było solidnie odczekać swoje i nieźle wymarznąć... Warto było.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-3463535210542268185?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/3463535210542268185/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/10/wieczor-pod-scena.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3463535210542268185'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3463535210542268185'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/10/wieczor-pod-scena.html' title='Wieczór pod sceną'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-HHpqQfA5c60/Tpx0SDbYCEI/AAAAAAAAIdE/VY7Prni40Ac/s72-c/IMG_7189.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-5414925064837779467</id><published>2011-10-06T22:13:00.000+02:00</published><updated>2011-10-07T08:50:14.633+02:00</updated><title type='text'>Błądząc w ciemnościach</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Zgodnie z prognozami od jutra ma się zepsuć pogoda, więc jak możne byłoby odpuścić dziś rowerowanie? Mimo wiatru było bardzo przyjemnie, ciepło i słonecznie, więc wsiadłem na swój ulubiony środek lokomocji i po krótkim zastanowieniu wybrałem kierunek przeciwny do wczorajszego - Katowice. Oczywiście rowerzyście zawsze wiatr w twarz, więc kręcić trzeba było ze zdwojoną siłą. Trasa wiodła najprościej jak się dało, czyli ul. Wolności przez Zaborze, Rudę Śląską i tak dalej aż po Katowice. Na skraju centrum zjechałem w os. 1000-lecia i intensywnie przypominałem sobie mapę, którą oglądałem kilka dni temu. W końcu i tak trafiłem dzięki mojej intuicji do celu - zajezdni tramwajów w Chorzowie. Niestety budynki, które pięknie wyglądały na zdjęciach w rzeczywistości okazały się bardzo brudne, zaniedbane a na domiar wszystkiego ich ustawienie uniemożliwiało zrobienie jakiegokolwiek dobrego zdjęcia. Mój telefon też uznał, że nie będzie współpracować z tak kiepskimi parametrami i najzwyczajniej w świecie fotki wyszły zamazane, więc ich nie będzie.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Lekko zawiedziony obrałem teraz kurs na WPWiK, gdzie chciałem jeszcze zobaczyć planetarium, do którego mam wielki sentyment. Oczywiście za nic nie pamiętałem jak do niego trafić, a zmrok, który zapał niemal z minuty na minutę wcale tego nie ułatwiał. Ostatecznie objechałem cały park dookoła i trafiłem. Teraz trzeba było już wracać, skierowałem się więc do najbliższego wylotu i... wylądowałem sam nie wiem jak na skraju Siemianowic. Na szczęście asfaltem i z małą pomocą znaków trafiłem już na właściwe tory. Przy okazji w końcu mogłem zobaczyć szumnie reklamowany nowo podświetlony diabelski młyn &amp;nbsp;w Wesołym Miasteczku i błękitną smugę na Żyrafie, która dla odmiany też tym razem świeciła. Dalej bez błądzenia pomknąłem do Zabrza by punktualnie co do minuty zameldować się w domu o 20:00.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-kirD0OaO0YE/To6gdcC71GI/AAAAAAAAIZ4/zieElNPu7wE/s1600/Zdj%25C4%2599cie0006.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-kirD0OaO0YE/To6gdcC71GI/AAAAAAAAIZ4/zieElNPu7wE/s400/Zdj%25C4%2599cie0006.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-5414925064837779467?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/5414925064837779467/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/10/badzac-w-ciemnosciach.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/5414925064837779467'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/5414925064837779467'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/10/badzac-w-ciemnosciach.html' title='Błądząc w ciemnościach'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-kirD0OaO0YE/To6gdcC71GI/AAAAAAAAIZ4/zieElNPu7wE/s72-c/Zdj%25C4%2599cie0006.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-8736281636361489729</id><published>2011-10-05T23:02:00.002+02:00</published><updated>2011-10-07T16:25:50.481+02:00</updated><title type='text'>Tunelem z liści</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-b9j0dG2vwtc/To1S0AM6WpI/AAAAAAAAIZo/KP25aY5l-PM/s1600/Zdj%25C4%2599cie0014.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-b9j0dG2vwtc/To1S0AM6WpI/AAAAAAAAIZo/KP25aY5l-PM/s400/Zdj%25C4%2599cie0014.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ulice, ścieżki i chodniki powoli zaczynają brązowieć od liści. Brzmi raczej pesymistycznie, ale tym razem do złotego koloru brakowało jedynie słońca, które skryło się natychmiast, gdy wsiadłem na rower. Po dłuższym dumaniu gdzie można jechać mój wybór padł na DSD. W końcu jest jesień, czyli szykują się tam najpiękniejsze widoki. Wybrałem więc najprzyjemniejszą trasę szlakami rowerowymi wprost do samej doliny, nie licząc przyjemnego zjazdu "o jeden za daleko". Niestety to, co zastałem już w samej Sportowej Dolinie, daleko wykraczało poza moją definicję spokojnej i miłej przejażdżki. Kilka ogromnych koparek, szlaki przeorane przez gąsienice i wielkie koła ciężarówek i ogólny rozpiiiiiii... Do tego wszędzie tabliczki "zakaz wstępu", "teren budowy" i inne tym podobne, mnie jednak ani się śniło wrócić teraz żeby objechać to wszystko dookoła. Morfina i tak dziś trzymała się nawierzchni jak natchniona mimo piasków, kamieni i licznych dziur, więc niemal pełną prędkością przejechałem przez ożywione wyrobisko nie wzbudzając nawet zainteresowania miejscowych ochroniarzy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-tlNieeEok68/To1S07pLebI/AAAAAAAAIZs/kX9n2p1cqIU/s1600/Zdj%25C4%2599cie0022.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-tlNieeEok68/To1S07pLebI/AAAAAAAAIZs/kX9n2p1cqIU/s400/Zdj%25C4%2599cie0022.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Z rozpędu ominąłem wielki kanion, nie trafiłem też na RedRock'a, bo wyjechałem gdzieś po jego drugiej stronie, co w sumie i tak wyszło mi na dobre. Wykorzystałem chwile słońca, by pstryknąć telefonem kilka kiepskich fot, oglądnąłem kilka wieżyczek jak ta powyżej i pojechałem dalej mając w głowie fakt, że Daniel zawsze chwalił pobliski park w Reptach. Zaskoczony stwierdziłem, że jesień tu jeszcze nie dotarła, przejechałem więc bez zbędnego marudzenia opustoszałymi alejkami wokół całego kompleksu i już wyjechałem na drugiej jego stronie. Teraz mocno się skupiłem, żeby przypomnieć sobie przebieg odbytej kiedyś z Piernikiem trasy. Trasa miała w pewnym momencie świetny punkt widokowy, a jako że miałem w torbie lornetkę, a słońce powoli się chyliło ku zachodowi, przyśpieszyłem.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-dui6pAXclko/To1S1r6uWiI/AAAAAAAAIZw/SqaJwD26HWw/s1600/Zdj%25C4%2599cie0023.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-dui6pAXclko/To1S1r6uWiI/AAAAAAAAIZw/SqaJwD26HWw/s400/Zdj%25C4%2599cie0023.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Oczywiście dotarłem chyba na właściwe miejsce, bo do końca nie byłem tego pewien. Nie miałem już ochoty weryfikować tego z mapą, bo niestety na horyzoncie pojawiły się już wieczorne mgły. Jakby tego było mało, to jeszcze od kilkunastu kilometrów coś upierdliwie piszczało mi w napędzie, wykorzystałem więc postój na szybki serwis. Zgarnąłem z łańcucha pył, który w połączeniu ze smarem stanowił bardzo ciekawy, acz destrukcyjny dla łańcucha ozdobnik. Dałem świeżą porcję smaru kolejny raz pod nosem grymasząc jak kiepski on jest, że po około stu kilometrach trzeba go znów używać. Jeszcze tylko zsynchronizowałem telefonicznie wieczorne plany z planami Janka i ruszyłem w drogę powrotną, bo choć jeszcze chwilę po głowie chodziła mi ochota na kręcenie w stronę Czechowic, to szybko przesłoniła ją wizja kubka ciepłej herbaty i wygodnej kanapy. Na koniec, by dopełnić dnia zmontowałem jeszcze tylko małą panoramę, której wykonanie nieco utrudniło słońce, które akurat właśnie wtedy zaświeciło z naprzeciwka... No dobrze, już nie marudzę dłużej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-hFpuB77dw1s/To1S22sjApI/AAAAAAAAIZ0/evDz6lihGlk/s1600/2011-10-05-RedRock.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="95" src="http://2.bp.blogspot.com/-hFpuB77dw1s/To1S22sjApI/AAAAAAAAIZ0/evDz6lihGlk/s400/2011-10-05-RedRock.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-8736281636361489729?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/8736281636361489729/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/10/tunelem-z-lisci.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/8736281636361489729'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/8736281636361489729'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/10/tunelem-z-lisci.html' title='Tunelem z liści'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-b9j0dG2vwtc/To1S0AM6WpI/AAAAAAAAIZo/KP25aY5l-PM/s72-c/Zdj%25C4%2599cie0014.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-5523658694976282477</id><published>2011-10-01T22:50:00.001+02:00</published><updated>2011-10-02T22:50:57.962+02:00</updated><title type='text'>Elektrociepłownia ELCHO</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Zwykle wstawanie o poranku nie jest dla mnie czymś specjalnie łatwym. Dziś jednak obudziłem się i od razu z entuzjazmem wstałem, gdy tylko zegarek wybił słuszną godzinę. W pośpiechu wypiłem pół kawy, pochłonąłem kilka kęsów jadła i już zmierzałem do Janka i dalej na przystanek. Uzbrojony w aparat wsiadłem do "czternastki", by za kilkanaście minut przywitać się z Danielem, który był sprawcą całego tego porannego wstawania. Jedziemy do Chorzowa.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-WITdN9Bi3Qw/TojBiKEYM5I/AAAAAAAAIYQ/3AmaGPRVgu8/s1600/IMG_6353.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-WITdN9Bi3Qw/TojBiKEYM5I/AAAAAAAAIYQ/3AmaGPRVgu8/s400/IMG_6353.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Na miejscu zameldowaliśmy się oczywiście przed czasem, nic jednak straconego, gdy ma się tak świetnego przewodnika, jak Daniel. Od tematów o produkcji tramwajów i wagonów metra zeszliśmy aż po samą metalurgię niemal w praktyce za sprawą odwiedzenia przynajmniej z daleka pozostałości po ogromnej niegdyś hucie Kościuszko.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-9tyCE5wNYzY/TojBiliD1sI/AAAAAAAAIYU/6lR6CDr3IqI/s1600/IMG_6367.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-9tyCE5wNYzY/TojBiliD1sI/AAAAAAAAIYU/6lR6CDr3IqI/s400/IMG_6367.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-4JVMG2SN75A/TojBjYQ8vcI/AAAAAAAAIYY/Toed9515BO0/s1600/IMG_6391.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-4JVMG2SN75A/TojBjYQ8vcI/AAAAAAAAIYY/Toed9515BO0/s400/IMG_6391.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;W końcu dotarliśmy pod bramę naszego dzisiejszego celu - elektrociepłowni ELCHO w Chorzowie. Przywitała nas mała ankieta i coraz liczniejsi kolejni uczestnicy dzisiejszego zwiedzania z okazji czwartych otwartych dni chorzowskiej elektrociepłowni. Szczęście z daleka wieścił nam tutejszy lokator imieniem Kuba.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-WJ7IC7PnvE0/TojBkEavZII/AAAAAAAAIYc/Bzx3TKSPP0c/s1600/IMG_6402.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-WJ7IC7PnvE0/TojBkEavZII/AAAAAAAAIYc/Bzx3TKSPP0c/s400/IMG_6402.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Krótka prezentacja wideo, obowiązkowe kaski w barwach soczystej zieleni i ruszyliśmy na podbój jednego z najnowocześniejszych w Polsce zakładu. Zaczęliśmy od niezbędnych składników i niejako wędrowaliśmy wzdłuż całego procesu technologicznego tego miejsca. Wpierw woda i jej obróbka chemiczna i fizyczna - oczyszczanie przy użyciu między innymi zjawiska odwróconej osmozy.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-led9YUJuBEk/TojBkkOp4DI/AAAAAAAAIYg/DwQnwFGAqF0/s1600/IMG_6416.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-led9YUJuBEk/TojBkkOp4DI/AAAAAAAAIYg/DwQnwFGAqF0/s400/IMG_6416.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dalej nasze kroki skierowaliśmy na plac, gdzie królowały ogromne ilości węgla i biomasy, a nad całością górowały kłęby pary, która unosiła się znad specjalnie zaprojektowanych dla tego miejsca chłodni, które ze względu na małą ilość miejsca nie mają tutaj konstrukcji klasycznej chłodni kominowej.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-_bUt_gdVhSc/TojBlsY6ufI/AAAAAAAAIYk/q7mAUQju4zw/s1600/IMG_6442.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-_bUt_gdVhSc/TojBlsY6ufI/AAAAAAAAIYk/q7mAUQju4zw/s400/IMG_6442.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-exsW6nioJww/TojBmPkt_vI/AAAAAAAAIYo/V3xJedJxjNs/s1600/IMG_6451.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-exsW6nioJww/TojBmPkt_vI/AAAAAAAAIYo/V3xJedJxjNs/s400/IMG_6451.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-T8105XCTLvI/TojBmoTZ69I/AAAAAAAAIYs/2m5v9eoaVC0/s1600/IMG_6455.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-T8105XCTLvI/TojBmoTZ69I/AAAAAAAAIYs/2m5v9eoaVC0/s400/IMG_6455.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Gdy poznaliśmy już tajniki przygotowywania mieszanki paliwa według najwyższych norm Unii Europejskiej, skierowaliśmy się pod najwyższy obiekt w tym miejscu - ponad stumetrowy komin, do wnętrza którego mieliśmy okazję zajrzeć. Ciekawe, że ta ogromna konstrukcja kryje w sobie de facto dwa mniejsze, niezależne kominy - po jeden na każdy z ogromnych kotłów fluidalnych produkcji Foster Wheeler o mocy cieplnej 295 MWt.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-rZLA4RZeOh8/TojBnNtdI7I/AAAAAAAAIYw/dq_QodIxLyA/s1600/IMG_6460.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-rZLA4RZeOh8/TojBnNtdI7I/AAAAAAAAIYw/dq_QodIxLyA/s400/IMG_6460.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Xa0DY1ULI78/TojBn6H2PCI/AAAAAAAAIY0/pZ77XotM_yI/s1600/IMG_6469.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-Xa0DY1ULI78/TojBn6H2PCI/AAAAAAAAIY0/pZ77XotM_yI/s400/IMG_6469.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dalej zaproszono nas właśnie do hali, gdzie znajdują się ów kotły. Z poziomu zero, który stanowił nieogarnioną plątaninę rur i przewodów, zajechaliśmy windą na ponad 50 metrów w górę. Panował tam iście tropikalny klimat, co szybko nasunęło Danielowi na myśl, że można by tu bez najmniejszego wysiłku zorganizować co najmniej palmiarnię. Nic jednak dziwnego, gdy pod nami na kilkudziesięciu szpilach zawieszone są dwa kolosalne kotły, a w koło biegną niezliczone kłęby rur i rurek przesyłających wodę, parę wodną czy paliwo.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/--pObS27Z468/TojBoiAJfoI/AAAAAAAAIY4/zP60ztwTvCs/s1600/IMG_6484.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/--pObS27Z468/TojBoiAJfoI/AAAAAAAAIY4/zP60ztwTvCs/s400/IMG_6484.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Kilkadziesiąt stopni schodów w krętej klatce schodowej i znaleźliśmy się tym razem na dachu, na którym urządzono specjalnie na potrzeby takich wycieczek, jak dziś, taras widokowy. Coś niesamowitego, mimo, że w koło miasta oplatała jeszcze poranna mgła i wielkomiejski smog. Mimo tych ograniczeń udało się dostrzec majaczący w oddali komin zabrzańskiej elektrociepłowni, a nieco bliżej malowniczą zabudowę huty Kościuszko.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Wmc_HH-xFkE/TojBpNCWz5I/AAAAAAAAIY8/Sju0TdAjRWg/s1600/IMG_6509.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-Wmc_HH-xFkE/TojBpNCWz5I/AAAAAAAAIY8/Sju0TdAjRWg/s400/IMG_6509.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Zpda51KU0VU/TojBrDrCdqI/AAAAAAAAIZA/OnN10infPYc/s1600/IMG_6512.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-Zpda51KU0VU/TojBrDrCdqI/AAAAAAAAIZA/OnN10infPYc/s400/IMG_6512.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Po tej dawce adrenaliny i piękna za razem udaliśmy się znów niżej szlakiem wyznaczonym przez proces technologiczny. Tym razem czekała na nas spora dawka hałasu, który generowały przy okazji produkcji prądu dwie potężne turbiny Simensa o mocy elektrycznej 113,0 MW każda. Pomyśleć, że to wszystko działa niemal identycznie, jak w chyba wszystkich elektrociepłowniach z czasów przemysłowej świetności tego regionu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-dwf406Z13XI/TojBr79zkrI/AAAAAAAAIZE/X-LlxiTJ34Q/s1600/IMG_6552.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-dwf406Z13XI/TojBr79zkrI/AAAAAAAAIZE/X-LlxiTJ34Q/s400/IMG_6552.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-FfhjDS2hcSo/TojBtJq9ZAI/AAAAAAAAIZI/sU7eiDenqvg/s1600/IMG_6560.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-FfhjDS2hcSo/TojBtJq9ZAI/AAAAAAAAIZI/sU7eiDenqvg/s400/IMG_6560.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-wxEHnIpIhQs/TojBt9ZF5pI/AAAAAAAAIZM/JugH2WBUMSs/s1600/IMG_6561.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-wxEHnIpIhQs/TojBt9ZF5pI/AAAAAAAAIZM/JugH2WBUMSs/s400/IMG_6561.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Gdy już zaznajomiliśmy się z całą tą maszyneriom i tajnikami produkcji ciepła i prądu pozostało nam jedynie odwiedzić centrum dowodzenia, w którym to dopiero spotkaliśmy pierwszych pracowników. Okazuje się bowiem, że nocą i w weekendy pracuje tu i czuwa nad tym całym ustrojstwem zaledwie 5 osób! Niewiarygodne wręcz.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-47MWKKRX9NU/TojButrc6qI/AAAAAAAAIZQ/Jy2L60J4iEc/s1600/IMG_6606.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-47MWKKRX9NU/TojButrc6qI/AAAAAAAAIZQ/Jy2L60J4iEc/s400/IMG_6606.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Po dawce technologicznych nowości i najwyższych standardów mieliśmy jeszcze przyjemność zobaczyć, jak bardzo to wszystko jest różne od tego, co można było spotkać w takim zakładzie jeszcze kilkanaście lat temu. Dzięki inicjatywie pracowników powstał kącik, w którym zgromadzono kilka eksponatów z poprzednich wieków dając im jeszcze nico życia.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-eXRpPu5Ui-M/TojBvSXicbI/AAAAAAAAIZU/3ISpu2OsLA4/s1600/IMG_6620.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-eXRpPu5Ui-M/TojBvSXicbI/AAAAAAAAIZU/3ISpu2OsLA4/s400/IMG_6620.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Na tym zakończyła się nasza wycieczka, którą mieliśmy przyjemność dziś odbyć, jednak dla najmłodszych czekała jeszcze konkursowa krzyżówka i losowanie nagród. Każdy też mógł zajadać się firmowymi "krówkami", a my, nieco starsi eksploratorzy, otrzymaliśmy też drobne pamiątkowe upominki.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-uyBTqUGCYq0/TojBwBHd2uI/AAAAAAAAIZY/eQr6FKDLsz0/s1600/IMG_6639.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-uyBTqUGCYq0/TojBwBHd2uI/AAAAAAAAIZY/eQr6FKDLsz0/s400/IMG_6639.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ponieważ godzina była jeszcze młoda, wraz z moim osobistym przewodnikiem udaliśmy się jeszcze raz zerknąć na dawną zabudowę sąsiedniej huty, a następnie w stronę odnowionego niedawno szybu Prezydent. W okolicy ucieszyła też odnowiona zabudowa dawnego kompleksu kopalni Polska, w której obecnie jest kawiarnia, sala konferencyjna i zwyczajne zakłady. Cieszy, że ktoś to tak pięknie zagospodarował i tylko można żałować, że to wciąż jeszcze nieliczne wyjątki od reguły zaniedbywania i burzenia pięknych budowli - świadków piękna i bogatej historii naszego Śląska, ojczyzny najmniejszej.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-89AS9I5Xcug/TojBxJ-YotI/AAAAAAAAIZc/nagdxlVkw1s/s1600/IMG_6670.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-89AS9I5Xcug/TojBxJ-YotI/AAAAAAAAIZc/nagdxlVkw1s/s400/IMG_6670.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-mSOtI3Ib8uk/TojBxoF4L1I/AAAAAAAAIZg/aBy-NJ-oA3U/s1600/IMG_6681.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-mSOtI3Ib8uk/TojBxoF4L1I/AAAAAAAAIZg/aBy-NJ-oA3U/s400/IMG_6681.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-WSq64zGw2dY/TojByP0L0hI/AAAAAAAAIZk/3RE_LNkr2bk/s1600/IMG_6694.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-WSq64zGw2dY/TojByP0L0hI/AAAAAAAAIZk/3RE_LNkr2bk/s400/IMG_6694.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Serdeczne podziękowania należą się Danielowi, bo bez niego nie miałbym tak dobrze zorganizowanego przedpołudnia i kolejna atrakcja uciekłaby mi koło nosa. A gdyby ktoś czuł niedosyt, to na &lt;a href="http://roweroholik.blogspot.com/2011/10/4414-bmk-elcho.html"&gt;jego blogu&lt;/a&gt; także znajdziecie kilka słów i obrazów z tej wspólnej eskapady - zapraszam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-5523658694976282477?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/5523658694976282477/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/10/elektrociepownia-elcho.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/5523658694976282477'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/5523658694976282477'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/10/elektrociepownia-elcho.html' title='Elektrociepłownia ELCHO'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-WITdN9Bi3Qw/TojBiKEYM5I/AAAAAAAAIYQ/3AmaGPRVgu8/s72-c/IMG_6353.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-7807443296794084552</id><published>2011-09-24T23:58:00.000+02:00</published><updated>2011-09-25T14:36:50.290+02:00</updated><title type='text'>Pod powierzchnią wody</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Po intensywnym poranku i przed zapowiadającym się równie intensywnie popołudniem wypadałoby choć na chwilę odsapnąć. Na szczęście mój ostatnio mocno zapełniony kalendarz przewidywał ku temu znakomitą okazję - wystawę akwarystyczną. Sam kiedyś byłem pełnym zapału miłośnikiem wpatrywania się w ten szklany "ekran", gdzie przynajmniej nikt nie emitował reklam i powtórek. Niestety, pewnego brutalnego dnia pękło to marzenie i to dosłownie. 260 litrów wody i tyleż samo z nią kłopotu, gdy rozpierzchła się po podłodze. Tak zakończyło się moje wspaniałe hobby i od tamtego czasu nie miałem nawet okazji odwiedzić żadnej wystawy akwarystycznej, co zmieniło się właśnie dziś. Godzinny spacer z Januszem kilkanaście centymetrów pod powierzchnią wody okazał się znakomitym relaksem. Szkoda tylko, że fatalnie przygotowanie wystawy pod względem oświetlenia mocno utrudniało robienie jakichkolwiek zdjęć...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-rdm3V9_IUbg/Tn8awNfWQdI/AAAAAAAAIBM/BbqiDLn7khc/s1600/IMG_5846.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-rdm3V9_IUbg/Tn8awNfWQdI/AAAAAAAAIBM/BbqiDLn7khc/s400/IMG_5846.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Skalar (łac. Pterophyllum) ryby z rodziny pielęgnicowatych.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-6VL3a3zvvy0/Tn8awz9bJwI/AAAAAAAAIBQ/2mZQkU1u3mE/s1600/IMG_5856.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-6VL3a3zvvy0/Tn8awz9bJwI/AAAAAAAAIBQ/2mZQkU1u3mE/s400/IMG_5856.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Rafa koralowa - czyli słonowodne akwarium. Niemal nieziemski widok.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-q-p1XEH2fHw/Tn8ax-r3VfI/AAAAAAAAIBU/aDFMIJ9QAdY/s1600/IMG_5866.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-q-p1XEH2fHw/Tn8ax-r3VfI/AAAAAAAAIBU/aDFMIJ9QAdY/s400/IMG_5866.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Moi ulubieńcy - Pyszczaki. Niemal wszystkie pochodzą z jeziora Tanganika.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-HoEpW0SncxM/Tn8ayuvehwI/AAAAAAAAIBY/xakz3FYQn-g/s1600/IMG_5875.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-HoEpW0SncxM/Tn8ayuvehwI/AAAAAAAAIBY/xakz3FYQn-g/s400/IMG_5875.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Znalazło się też i akwarium z rakami.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-3JD5GFyX0-8/Tn8azXMAveI/AAAAAAAAIBc/IUEJn40tKRA/s1600/IMG_5887.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-3JD5GFyX0-8/Tn8azXMAveI/AAAAAAAAIBc/IUEJn40tKRA/s400/IMG_5887.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Krab tęczowy - prawdziwy spryciarz.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-1-N9ObDrZqI/Tn8a0f_hmBI/AAAAAAAAIBg/06tJTLLc0-Y/s1600/IMG_5893.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-1-N9ObDrZqI/Tn8a0f_hmBI/AAAAAAAAIBg/06tJTLLc0-Y/s400/IMG_5893.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Bardzo minimalistyczne, z pięknymi kamieniami.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-xAnhzLB6iH4/Tn8a1EQKPXI/AAAAAAAAIBk/T6pc_c2arBY/s1600/IMG_5907.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-xAnhzLB6iH4/Tn8a1EQKPXI/AAAAAAAAIBk/T6pc_c2arBY/s400/IMG_5907.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Dziś tematem przewodnim miały być słodkowodne krewetki.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Z-0HatC1IJQ/Tn8a1n8cDQI/AAAAAAAAIBo/qIsOnqyUyHs/s1600/IMG_5915.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-Z-0HatC1IJQ/Tn8a1n8cDQI/AAAAAAAAIBo/qIsOnqyUyHs/s400/IMG_5915.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Może nie uwierzycie, ale to maleństwo miało może 15 milimetrów!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-7807443296794084552?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/7807443296794084552/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/09/pod-powierzchnia-wody.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/7807443296794084552'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/7807443296794084552'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/09/pod-powierzchnia-wody.html' title='Pod powierzchnią wody'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-rdm3V9_IUbg/Tn8awNfWQdI/AAAAAAAAIBM/BbqiDLn7khc/s72-c/IMG_5846.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-8069692104458770503</id><published>2011-09-18T23:07:00.000+02:00</published><updated>2011-09-19T22:24:04.088+02:00</updated><title type='text'>Wokół jezior</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Wszystkie kasztany na Śląsku i Opolszczyźnie chyba się zmówiły i na jeden znak zrzuciły kasztany w ich łupinkach ze swych rozłożystych gałęzi. Szybko odkryłem, jak wiele tych drzew rośnie w mojej okolicy i nie tylko. Coś, co niegdyś zbierało się z niesamowitym zapałem i budziło niepokojący ogrom kreatywności, dziś stało się najzwyczajniej niebezpieczną, śliską i kolczatą przeszkodą, którą należało omijać. Tak zaczął się skromny wypad w niedzielne, słoneczne i bardzo wietrzne popołudnie. Ponieważ pomysłów gdzie można dojechać miałem co najmniej dwa razy tyle, co kierunków świata na mapie Jack Sparrow'a, pomyślałem więc, że choć raz przechytrzę wiatr. Pojechałem z wiatrem, co szybko zaowocowało długimi odcinkami z prędkością rzędu 40-45 km/h. Wraz ze zmianą kierunku jazdy wiatr przestał pomagać, jednak wizja ścigania się z kolarzem dziko przyćmiła mi umysł, więc dogoniłem biedaczynę, jechałem chwilę za nim, po czym dzielnie wyprzedziłem i kazałem mu się męczyć w gonitwie za mną z prędkością pod 50 km/h. Kiedy mi się znudziło i zwolniliśmy do trzydziestki, chwilę porozmawialiśmy. Okazało się, że mój rower jest jakieś 10 kg cięższy od kolarzówki z widelcem karbon i w ogóle odchudzonej dość mocno. A ja miałem jeszcze sakwy, więc jak widać, waga to nie wszystko.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-QEW6yXzdpJI/Tneh3dfGhJI/AAAAAAAAIAc/QsjDxKD0_SE/s1600/436.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-QEW6yXzdpJI/Tneh3dfGhJI/AAAAAAAAIAc/QsjDxKD0_SE/s400/436.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Wyremontowany most, linia kolejowa... Cud?&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Po rozgrzewce zajechałem na Czechowice, gdzie zasięgnąłem języka i okazało się, że ul. Jagodowa jest już przejezdna, co mnie wręczy szalenie ucieszyło. Rzeczyce - pomyślałem, a jak pomyślałem, tak też zrobiłem. Kilka serpentyn i byłem już na właściwej ulicy chwilowo ciesząc się idealnym asfaltem i nowym, pięknym wiaduktem wieszczącym swoim wysokim standardem, że mieszkamy w kraju członkowskim UE. Sielanka jednak skończyła się szybciej, niż powiat gliwicki. Ulica zmieniła się w coś, co trudno nazwać w ogóle. Zupełnie jakby wojska wracające z II WŚ jadąc chciały się pozbyć nadmiaru granatów i rozrzucało je całymi pęczkami, oczywiście bez zawleczek. Dziury, a właściwie kaniony sięgały czasem po trzy, cztery warstwy nawierzchni (nie dam głowy że to asfalt w ogóle był) w dół. Po tym całym kaskaderstwie przejazd polną droga był niczym pływanie żaglówką po spokojnym jeziorze, jednak i tu idylla nie trwała długo, bo z daleka dostrzegłem znajomy widok. Mój ulubiony most kratownicowo-linowy nad Kanałem Gliwickim wyglądał jeszcze gorzej, niż rok temu i tylko zwęziła się na nim droga i przybyło znaków ostrzegawczych. Smutne patrzeć jak się rozpada bez żadnych perspektyw na naprawę.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-CUcKL2dhcLc/Tneh4XmKJvI/AAAAAAAAIAg/jtBawih-D1Y/s1600/440.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-CUcKL2dhcLc/Tneh4XmKJvI/AAAAAAAAIAg/jtBawih-D1Y/s400/440.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;A tu tylko przybyło tabliczek i pachołków...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ZDOvm0vanx0/Tneh5YsMLoI/AAAAAAAAIAk/LJ--Koty6-Q/s1600/443.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-ZDOvm0vanx0/Tneh5YsMLoI/AAAAAAAAIAk/LJ--Koty6-Q/s400/443.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Mechanizmy śluzy na Kłodnicy produkcji Wałbrzyskiej Carlshütte GmbH (Huta Karol).&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Pojechałem dalej nie ryzykując zbytnio zbyt długiego krążenia po tym wątłym moście, choć kierowca przegubowego autobusu nie wyglądał na wzruszonego i niemal z bezgranicznym zaufaniem przejechał po moście. W ślad za nim pojechałem w kierunku Pyskowic, jednak szybko podkusiło mnie żeby jechać jeszcze dalej, choćby tylko na Dzierżno Małe. Wiedziałem, że na tym się już dziś nie skończy i nim się obejrzałem już mknąłem na krajowej czterdziestce przez kolejne wsie mijając już Pławniowice. Przywołałem się do świadomości wspominając ubiegłoroczną samotną wojaż na Górę św. Anny i uznałem, że dojechanie do granicy województwa Opolskiego będzie zupełnie rozsądne.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-G_55ShGh3sk/Tneh8eFQVtI/AAAAAAAAIAs/opszz8K_JOU/s1600/448.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-G_55ShGh3sk/Tneh8eFQVtI/AAAAAAAAIAs/opszz8K_JOU/s400/448.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Dotarłem, zrobiłem zdjęcie i... pora wracać.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ivUnOcgA8_M/Tneh7Nr1F1I/AAAAAAAAIAo/QaPOkQNALag/s1600/445.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-ivUnOcgA8_M/Tneh7Nr1F1I/AAAAAAAAIAo/QaPOkQNALag/s400/445.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Słoneczniki? No to koniecznie trzeba "słit focię" zrobić!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Gdy już dojechałem i symbolicznie postawiłem stopę za granicznym znakiem, zawróciłem i po krótkich konsultacjach z pokładowym GPSem uznaliśmy, że warto pojechać nieco inną trasą, co przy okazji spełni założenie objechania wszystkich jezior dookoła. Skręciłem w pierwszą większą ulicę w prawo i jechałem w nieznane, choć kolejne nazwy miejscowości coś jednak mi mówiły, bo niektóre mijałem jeżdżąc pociągiem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Tak w konkursie na intuicję i uczciwość znaków drogowych dotarłem gdzieś i gdzieś jest tu jak najbardziej trafnym określeniem. Gdzieś leży nieopodal A4 i przez gdzieś biegnie pas techniczny, co szybko wywołało w mojej głowie pozytywne skojarzenia. W resztkach słońca jechałem i jechałem, aż się ostatecznie ściemniło, a asfalt zmienił się w przyjemny szuter, a odgłosy z lasu coraz bardziej niepokoiły. W końcu dojechałem do zamkniętej bramy, co było niemal największym z moich koszmarów na tą chwilę. Na szczęście sto metrów wcześniej było skrzyżowanie z opcją las lub wiaduktem pod A4 i dalej nie wiadomo gdzie. Wybrałem to drugie i przy pierwszej okazji skręciłem w lesie tak, by znów jechać równolegle do autostrady, przy okazji płosząc zająca, dwa lisy, stado saren, masę ptaków i kilka komarów, które mimo wszystko zdążyły zostawić po sobie pamiątkę. Przeklinałem w myślach, że wzorem Piernika nie doposażyłem się w mocną przednią lampkę, na szczęście nie było aż tak tragicznie, wszak jakieś światło z przodu miałem i coś widziałem.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-8vJfmqv1B0U/Tneh9Ee0XWI/AAAAAAAAIAw/kLrKfnzfFe4/s1600/449.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-8vJfmqv1B0U/Tneh9Ee0XWI/AAAAAAAAIAw/kLrKfnzfFe4/s400/449.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Bliźniaczy most kratownicowo-łukowo-linowy w Rudzińcu&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Przy pomocy alejki, która miała nazwę "Pechowa", jak się później okazało, dotarłem na skraj cywilizacji, gdzie już dla pewności zapytałem przechodniów, czy ten odcinek zawiedzie mnie już do celu, czy wywiezie znów w jakiś las. Ponieważ niestety byłaby to opcja dwa, wybrałem opcję asfalt i miasto, a właściwie wieś. Mknąłem więc znów gdzieś w nieznane przez jakieś pola, które jak na złość były w dolinie, więc nijak nie mogłem nawet odszukać na horyzoncie żadnego charakterystycznego punktu. W końcu jakimś cudem wylądowałem na ul. Kozielskiej, którą już jak najbardziej znałem, choć przyznam, że nie od tej strony. Pewne było jednak to, że zawiedzie mnie do centrum Gliwic, a stamtąd już trafię gdziekolwiek zechcę.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-IumHKtZfKRQ/Tneh-fHGNGI/AAAAAAAAIA0/shpU7TZQgb0/s1600/451.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-IumHKtZfKRQ/Tneh-fHGNGI/AAAAAAAAIA0/shpU7TZQgb0/s400/451.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Barokowy kościół p.w. Michała Archanioła w Rudzińcu z 1697 roku. Unikat.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Nogi miały mnie już serdecznie dość, bo zmuszałem się do maksymalnego wysiłku, co owocowało średnią prędkością przekraczającą 26 km/h. Na skraju bólu kolan kręciłem więc dalej i tak dotarłem niemal błyskawicznie do centrum, z którego obrałem nielubiany za bardzo przeze mnie kurs na Sośnicę. Znów odcinek w kompletnej ciemności, gdzie chwilami dzięki uprzejmym kierowcom chwalącym się swoimi skutecznymi długimi światłami na zupełnie prostej i bezproblemowej drodze, oślepiany nie widziałem gdzie jadę. Zabrze przywitało mnie serdecznie i ciepło - kolejne sygnalizatory czerwonymi światłami. Wracałem przez 3-ego Maja, żeby nie popadać w rutynę, jednak dalej już wizja Hagera nie bawiła mnie absolutnie i konwencjonalnie Mikulczycką dotarłem do swojej dzielnicy o tożsamej nazwie.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Fotel dawno nie był tak wygodny, herbata słodka, a ciasto smaczne... tak zakończyłem szalony dzień, ekstremalne 87 kilometrów przejechanych w 3h i 24 minuty.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-8069692104458770503?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/8069692104458770503/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/09/woko-jezior.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/8069692104458770503'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/8069692104458770503'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/09/woko-jezior.html' title='Wokół jezior'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-QEW6yXzdpJI/Tneh3dfGhJI/AAAAAAAAIAc/QsjDxKD0_SE/s72-c/436.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-5279597393015493146</id><published>2011-09-13T21:49:00.003+02:00</published><updated>2011-09-14T08:09:35.822+02:00</updated><title type='text'>Zapach rumianku</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Czasem na złość milczą telefony. Ale wychodzi później na to, że to jednak dobrze. Dziś miałem wielką ochotę odwiedzić zaniedbaną przeze mnie okolicę, pooddychać powietrzem pachnącym typowo śląskimi klimatami, lokomotywami, łąkami i hałdą. Ganiamy za tymi kilometrami, że nawet nie mamy chwili, by odwiedzić miejsca, do których ma się największy sentyment i są najbliżej.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-V1f3Sb90ZX8/Tm-zsRKANmI/AAAAAAAAH_4/YC2iwUuI71U/s1600/380.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-V1f3Sb90ZX8/Tm-zsRKANmI/AAAAAAAAH_4/YC2iwUuI71U/s400/380.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Wszystko się zmienia - tylko czy aby na pewno na lepsze?&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-DqQd9Bk-Wh4/Tm-ztMFfseI/AAAAAAAAH_8/YlIVeZ8xBto/s1600/382.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-DqQd9Bk-Wh4/Tm-ztMFfseI/AAAAAAAAH_8/YlIVeZ8xBto/s400/382.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Wypasiona okolica pełna niespodzianek.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Pierwszy więc niby przystanek, a właściwie okazja do wolnej jazdy to okoliczne stawy, które przez moją chwilową nieuwagę diametralnie się zmieniły. Pamiętam wiosenny wysoki stan wody, a dziś... dziś można śmiało powiedzieć, że jesień się tu powoli rozgościła. Do tego przybyło tu i ówdzie ziemi, która miała chronić, by woda nie rozlała się jeszcze bardziej, ale wygląda to niezbyt dobrze. Chciałem objechać tradycyjnie wszystko w koło, ale szybko się okazało, że na łąkach królują niepodzielnie kobyłki, a ja nie chcąc im przeszkadzać w obiedzie zmieniłem swoją trasę na przedzieranie się przez ogromne chaszcze.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/--90HXOc6ki4/Tm-zt_I7nRI/AAAAAAAAIAA/P8o-KiMEp6k/s1600/397.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/--90HXOc6ki4/Tm-zt_I7nRI/AAAAAAAAIAA/P8o-KiMEp6k/s400/397.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Dobra widoczność, to i widoki piękne.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-sID2koBfgQw/Tm-zuSbRHNI/AAAAAAAAIAE/WaQ1i3LGq9Q/s1600/399.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-sID2koBfgQw/Tm-zuSbRHNI/AAAAAAAAIAE/WaQ1i3LGq9Q/s400/399.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Nadszybie, choć nie widać, w remoncie. Kolejne zmiany.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Kolejnym miejscem, które odwiedziłem była hałda, którą jakiś czas temu, jak szumnie ogłoszono, rekultywowano. Mam na myśli pagórek za stawem Annaszacht i przejazdem kolejowym. Szybko się okazało, że poza usypanym z szutru odcinkiem drogi, który już miłośnicy quadów zdążyli przeorać, nic się tam nie zmieniło. Nic, co można by dostrzec. Ja jednak dziś szukałem konkretnej rośliny i jej zapachu, na który naszła mnie wielka ochota. Znalazłem kilka kwiatów, jednak to nic w porównaniu z tym, co było tu jeszcze &lt;a href="http://zzabrza.blogspot.com/search?q=rumianek"&gt;nie tak dawno temu&lt;/a&gt;. I zapach też już nie ten sam... A może się starzeję?&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-k141VJX7KOA/Tm-zvfrPInI/AAAAAAAAIAI/5eAZ4D-oxPk/s1600/403.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-k141VJX7KOA/Tm-zvfrPInI/AAAAAAAAIAI/5eAZ4D-oxPk/s400/403.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;W poszukiwaniu rumianku znalazłem uciekiniera z czyjeś działki.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-snIhA31P4YA/Tm-zwaXduuI/AAAAAAAAIAM/FpdynBCJBiM/s1600/410.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-snIhA31P4YA/Tm-zwaXduuI/AAAAAAAAIAM/FpdynBCJBiM/s400/410.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;DB coraz częściej na naszych torach.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Nie znalazłszy tego, czego szukałem, a nie mogąc się dalej dodzwonić do Janka, którego miałem zamiar nawiedzić po zdjęcia z niedzieli, pokręciłem dalej, mijając kopalnię i jadąc w kierunku parku JPII. Ostatnio zza szyb autobusu widziałem, że nieco się tam zmieniło i bynajmniej nie mam na myśli, że w cudowny sposób zaczęto w końcu budować tam obiecaną pływalnię. Na pierwszej ze ścian zmieniło się w końcu graffiti, co mnie bardzo ucieszyło, a jego tematyka lekko zaskoczyła. Ach, ta dzisiejsza, okropna młodzież, prawda? A tu jednak nie, bo jak często powtarzam za posłyszaną niegdyś sentencją: to nie świat jest coraz gorszy, to media są coraz doskonalsze.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-yrD0Hxs5gl4/Tm-zxQx3KJI/AAAAAAAAIAQ/VMq8XM9EZeY/s1600/413.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-yrD0Hxs5gl4/Tm-zxQx3KJI/AAAAAAAAIAQ/VMq8XM9EZeY/s400/413.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;A może jeszcze nie jest tak źle z naszą młodzieżą, jak mówią w wiadomościach?&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-t363fAl0LdA/Tm-zyNNkl9I/AAAAAAAAIAU/klu4-7_tC8E/s1600/415.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-t363fAl0LdA/Tm-zyNNkl9I/AAAAAAAAIAU/klu4-7_tC8E/s400/415.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Bo z prądem płyną tylko słabe lub zdechłe...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;I tak optymistycznym akcentem chciałem już zakończyć wycieczkę, jednak telefon przyjaciela nadal milczał, więc tym razem bardziej okrężną drogą zajechałem spowrotem w Mikulczyckie rejony, na moje własne, prywatne odludzie. Może nie do końca odludzie, ale przyznaję, że mam niebywałe szczęście trafiać tam na pustkę, której oczekuję od takiego miejsca. I nie żałuję, że tam dotarłem, bo to kolejne zaniedbane ostatnio rejony, które warto wizytować póki jeszcze istnieją. Szybko się okazało, że widoczność jest rewelacyjna i bez najmniejszego wysiłku widać Beskid, Szczyrk, a nawet odwiedzoną przeze mnie nie dawno Ostravicę jej jej szczyty. Pożałowałem, że nie zabrałem lornetki, a niestety obecny telefon ze swoim aparacikiem nie dał rady uchwycić choć namiastki tego wspaniałego widoku...&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-YAGrAgLsYLU/Tm-zykpg83I/AAAAAAAAIAY/mgKScZNIf-Q/s1600/429.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-YAGrAgLsYLU/Tm-zykpg83I/AAAAAAAAIAY/mgKScZNIf-Q/s400/429.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Mój widok na moje Zabrze, mój Śląsk, moją małą Ojczyznę.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-5279597393015493146?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/5279597393015493146/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/09/zapach-rumianku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/5279597393015493146'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/5279597393015493146'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/09/zapach-rumianku.html' title='Zapach rumianku'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-V1f3Sb90ZX8/Tm-zsRKANmI/AAAAAAAAH_4/YC2iwUuI71U/s72-c/380.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-7925332871753910703</id><published>2011-09-11T21:21:00.025+02:00</published><updated>2011-09-13T21:28:07.404+02:00</updated><title type='text'>Rowerem do Nieba</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Kolejny raz poranek pod hasłem "wstajemy wcześniej, niż słońce". Faktycznie, za oknem jeszcze zupełnie ciemno, a budzik nie ma litości. Wstałem już spóźniony szybko więc zjadłem śniadanie, zalałem magiczną miksturę przygotowaną dzień wcześniej w bidonach i bezładnie wrzuciłem jeszcze kilka rzeczy do sakw. Piernik i Janek już czekali.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-mfOGn2l3e50/Tm-th_Ss2vI/AAAAAAAAH_Y/EnlB6p34njA/s1600/IMG_4844.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-mfOGn2l3e50/Tm-th_Ss2vI/AAAAAAAAH_Y/EnlB6p34njA/s400/IMG_4844.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Pojechaliśmy do centrum żeby się dowiedzieć przez telefon, że Beata siedzi sobie jeszcze w ciepłym mieszkanku nieświadoma, że to godzinę wcześniej się umawialiśmy, pojechaliśmy więc jej naprzeciw. Kiedy się wreszcie skompletowaliśmy, pognaliśmy w porannym chłodzie przez Sośnicę na miejsce ustawki w Gliwicach, gdzie dotarliśmy tradycyjnie spóźnieni.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-__OjpwI83ek/Tm-tioVvwKI/AAAAAAAAH_c/psukVmWiFPw/s1600/IMG_4849.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-__OjpwI83ek/Tm-tioVvwKI/AAAAAAAAH_c/psukVmWiFPw/s400/IMG_4849.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Zebrała się całkiem spora ekipa i kilka nowych twarzy. Ruszyliśmy więc zdobywać kolejny raz szczyty. Szybko się okazało, że tak naprawdę organizatorzy wycieczki schowali się gdzieś z tyłu i niemal nikt nie miał pojęcia którędy tak właściwie powinniśmy jechać, więc wraz z MacAronem nieformalnie przejęliśmy dowodzenie prowadząc na czele peletonu. Całości dodawała jeszcze miejscami uroku mleczna mgła, która wyglądała dziś naprawdę bajecznie. Chłód sprawiał, że kręciło się naprawdę przyjemnie i w bardzo dobrym tempie dotarliśmy do pierwszego miejsca, gdzie tradycyjnie był postój.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-WMTD_BAnpLc/Tm-tjZiYsUI/AAAAAAAAH_g/UB8Sf9O3_q4/s1600/IMG_4873.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-WMTD_BAnpLc/Tm-tjZiYsUI/AAAAAAAAH_g/UB8Sf9O3_q4/s400/IMG_4873.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-x6RLp5O4l2g/Tm-tj1Z2WzI/AAAAAAAAH_k/VGxwR8aird8/s1600/IMG_4875.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-x6RLp5O4l2g/Tm-tj1Z2WzI/AAAAAAAAH_k/VGxwR8aird8/s400/IMG_4875.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-HkGeJSRpmzU/Tm-tknXWRlI/AAAAAAAAH_o/oxKUpiWYvlU/s1600/IMG_4881.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-HkGeJSRpmzU/Tm-tknXWRlI/AAAAAAAAH_o/oxKUpiWYvlU/s400/IMG_4881.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Jak nigdy jechaliśmy z lekkim wiatrem w plecy, nim się więc człowiek obejrzał, a tu już Kędzierzyn Koźle i rondo, do którego nas MacAron odprowadził. Frekwencja minus jeden, natomiast na termometrach w międzyczasie nazbierało się już dobre dziesięć stopni więcej. Nieco dalej zrobiliśmy więc kolejny postój, a dalej był już tylko podjazd na sam szczyt Góry św. Anny. Droga więc minęła nam niesamowicie szybko, jakieś 4 godzinki i już u celu. Zajechaliśmy na Rajski Plac, później przez Grotę i do jedynego, czynnego dziś sklepu. Teraz przyjemniejsza część, czyli wylegiwanie się w amfiteatrze, które poprzedził lekko ekstremalny zjazd.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-4OCYN0GNFJg/Tm-tla0CFYI/AAAAAAAAH_s/_0CBbVXNSQk/s1600/IMG_4905.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-4OCYN0GNFJg/Tm-tla0CFYI/AAAAAAAAH_s/_0CBbVXNSQk/s400/IMG_4905.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-a1vW3epeWwg/Tm-tmByCYSI/AAAAAAAAH_w/s3FKgZWWRtE/s1600/IMG_4927.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-a1vW3epeWwg/Tm-tmByCYSI/AAAAAAAAH_w/s3FKgZWWRtE/s400/IMG_4927.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Po całym tym lenistwie nikomu nie chciało się wnosić po schodach roweru, jednak to był właściwie jedyny rozsądny pomysł. Zmachani mieliśmy jeszcze spory kawałek bruku pod sporym nachyleniem, ale chyba warto było dla szaleńczego zjazdu, który czekał na nas już za zakrętem? Rekordów co prawda nie biliśmy, ale frajda w ostrych zakrętach była nieziemska. Później już spokojnie pokręciliśmy przez Zdzieszowice, by zaopatrzyć się w kiełbasę sygnowaną "zajebista" i inny towary, które niewątpliwie miały się za chwilę przydać. W Januszkowicach, po odnalezieniu naszej miejscówki z ostatniego wypadu, zmontowaliśmy sobie after, a właściwie obiad. Tradycyjnie zająłem się rozpalaniem ogniska, w którym pomógł znacznie wiatr i... smar do łańcucha. Inna sprawa, że nie nadaje się on zbytnio do niczego innego...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Po całym tym biwakowaniu nikomu nie chciało się jechać dalej, nawet naszym rowerom, bo z każdym kilometrem dochodziły słuchy o awariach. Jedna z takich awarii była przyczyną "zostania w tyle" jednego z naszych towarzyszy drogi, na którego później dość długo czekaliśmy kilka kilometrów dalej. W międzyczasie wraz z Piernikiem urządziliśmy sobie regenerującą drzemkę. Gdy w końcu Daro zmotywował nas do dalszej drogi, naprawdę się nie chciało. Kolejnych kilka kilometrów kręciliśmy niejako na siłę nie umiejąc się wkręcić i tylko co chwila pytaliśmy "daleko jeszcze?". Przez upał, jaki się cały dzień wzmagał, dotarliśmy do domów mocno zmęczeni, ale przynajmniej usatysfakcjonowani. Wyrobiłem swoją zeszłoroczną normę - dwa razy zajechałem na Ankę na rowerze. To gdzie teraz jedziemy?&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-mfCEBRJIfSY/Tm-tnUhfh3I/AAAAAAAAH_0/8CvCqMHOk4s/s1600/IMG_4954.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-mfCEBRJIfSY/Tm-tnUhfh3I/AAAAAAAAH_0/8CvCqMHOk4s/s400/IMG_4954.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-7925332871753910703?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/7925332871753910703/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/09/rowerem-do-nieba.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/7925332871753910703'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/7925332871753910703'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/09/rowerem-do-nieba.html' title='Rowerem do Nieba'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-mfOGn2l3e50/Tm-th_Ss2vI/AAAAAAAAH_Y/EnlB6p34njA/s72-c/IMG_4844.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-9169717192901529554</id><published>2011-09-10T23:46:00.001+02:00</published><updated>2011-09-12T16:50:41.450+02:00</updated><title type='text'>Teatr A - Exultet</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-y-cDsaC72AE/Tm0I5WrelaI/AAAAAAAAH-Y/HpJrNuDIsCI/s1600/IMG_4042.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-y-cDsaC72AE/Tm0I5WrelaI/AAAAAAAAH-Y/HpJrNuDIsCI/s400/IMG_4042.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Gdyby się tak chwilę zastanowić, to dwoma najbardziej "pojemnymi" w swym przekazie symbolami są woda i ogień. Powiedzieć, że mają wiele znaczeń, to za mało. Życiodajne, a zarazem śmiercionośne, zapewniają bezpieczeństwo, a zarazem niesamowicie niebezpieczne. Pewnie te właśnie cechy, pewien paradoks, od początku pociągały człowieka, więc zarówno ogień, jak i woda były przez nich szanowane, otaczane jakąś aurą mistycyzmu i niepojętości, Boskie przymioty.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-sr1wU0nUdRM/Tm0I5pdJTXI/AAAAAAAAH-c/Eu-IUpaiwJ0/s1600/IMG_4118.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-sr1wU0nUdRM/Tm0I5pdJTXI/AAAAAAAAH-c/Eu-IUpaiwJ0/s400/IMG_4118.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dzisiejszego wieczoru znany już wszystkim czytelnikom mojego bloga Teatr A z Gliwic oprowadził nas przez życie głównego bohatera, człowieka, którym mógłby być każdy z nas. Przez całą życiową wędrówkę towarzyszyły mu właśnie woda i ogień. Pewne uniwersalium jakim jest trzon spektaklu to przemiany człowieka: każdy musi się wpierw kimś stać, by być, umrzeć, żeby się narodzić, coś stracić, się wyrzec i poświęcić, aby coś innego zyskać. A ten obraz już łatwo można przenieść z jednostki na całe pokolenia i ludy, by nagle zauważyć, że przypomina nam to opowieści starego testamentu, dzieje człowieka, który utracił Raj, Narodu Wybranego, który popadał w niewolę, by Bóg w ognistym słupie mógł wyprowadzić go do Ziemi Obiecanej aż po zwieńczenie, jakim była dokonała ofiara Chrystusa na krzyżu, który w pełni wszystko utracił, aby zyskać.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-MuNWoqY8cso/Tm0I6CDp9PI/AAAAAAAAH-g/iZ6aIBsntoM/s1600/IMG_4249.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-MuNWoqY8cso/Tm0I6CDp9PI/AAAAAAAAH-g/iZ6aIBsntoM/s400/IMG_4249.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;A czy nam nie towarzyszą te symbole? Chrzest wodą - sakrament Chrztu i chrzest ogniem - sakrament Bierzmowania. A myślę, że każdy z nas odnajdzie w tych scenach niejedną ze swoich przemian i zachęci go to choć na chwilę refleksji.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-oELcnnSYvIQ/Tm0I6q47WoI/AAAAAAAAH-k/WNaaoCv6hNI/s1600/IMG_4297.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-oELcnnSYvIQ/Tm0I6q47WoI/AAAAAAAAH-k/WNaaoCv6hNI/s400/IMG_4297.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Nie pozostaje więc nic innego, jak tylko zobaczyć na własne oczy, usłyszeć, poczuć zapach, ciepło, zimno i wilgoć tych dwóch wspaniałych żywiołów, które grają tu główne role - wody i ognia. Igranie aktorów na zdawałoby się granicy rozsądku z żywiołami, odwagę, poświęcenie i śpiew na żywo. Takiego trójwymiaru, czy wielowymiaru nie znajdziecie w żadnym, nawet najnowszym i najlepszym multipleksie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-zdQSV1PQsG0/Tm0I7HMp7kI/AAAAAAAAH-o/wQx6CyNq31Q/s1600/IMG_4317.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-zdQSV1PQsG0/Tm0I7HMp7kI/AAAAAAAAH-o/wQx6CyNq31Q/s400/IMG_4317.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-o6pJE19eVEI/Tm0I7kQ6jAI/AAAAAAAAH-s/FyLJv7Dpw60/s1600/IMG_4326.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-o6pJE19eVEI/Tm0I7kQ6jAI/AAAAAAAAH-s/FyLJv7Dpw60/s400/IMG_4326.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-pnjc7r9ew7U/Tm0I71FbsxI/AAAAAAAAH-w/w18MzO_-HGg/s1600/IMG_4382.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-pnjc7r9ew7U/Tm0I71FbsxI/AAAAAAAAH-w/w18MzO_-HGg/s400/IMG_4382.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ktqWNX6iPnA/Tm0I8cIHiRI/AAAAAAAAH-0/D-E-hCeGAAc/s1600/IMG_4423.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-ktqWNX6iPnA/Tm0I8cIHiRI/AAAAAAAAH-0/D-E-hCeGAAc/s400/IMG_4423.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-lglltBzFXhA/Tm0I8trHl_I/AAAAAAAAH-4/R8DEtJHM0uw/s1600/IMG_4444.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-lglltBzFXhA/Tm0I8trHl_I/AAAAAAAAH-4/R8DEtJHM0uw/s400/IMG_4444.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-j55UqmBYnoA/Tm0I9PA9fdI/AAAAAAAAH-8/cpgmTmTxvp0/s1600/IMG_4456.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-j55UqmBYnoA/Tm0I9PA9fdI/AAAAAAAAH-8/cpgmTmTxvp0/s400/IMG_4456.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-9rNNjKUoGiQ/Tm0I9YJBa8I/AAAAAAAAH_A/TKJcBoUeE98/s1600/IMG_4481.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-9rNNjKUoGiQ/Tm0I9YJBa8I/AAAAAAAAH_A/TKJcBoUeE98/s400/IMG_4481.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-zztqJ9RY3Go/Tm0I93p0ZKI/AAAAAAAAH_E/_v1HnCFGASE/s1600/IMG_4639.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-zztqJ9RY3Go/Tm0I93p0ZKI/AAAAAAAAH_E/_v1HnCFGASE/s400/IMG_4639.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-bzSVnKQZ6z8/Tm0I-Jk2fKI/AAAAAAAAH_I/zNgz_4rB31M/s1600/IMG_4694.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-bzSVnKQZ6z8/Tm0I-Jk2fKI/AAAAAAAAH_I/zNgz_4rB31M/s400/IMG_4694.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Yb7VsiwsgBA/Tm0I-vpjOFI/AAAAAAAAH_M/CYuSMJLNhYg/s1600/IMG_4714.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-Yb7VsiwsgBA/Tm0I-vpjOFI/AAAAAAAAH_M/CYuSMJLNhYg/s400/IMG_4714.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7KsPWFYwMT8/Tm0I_LrHp4I/AAAAAAAAH_Q/z5l_iD2kh7c/s1600/IMG_4760.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-7KsPWFYwMT8/Tm0I_LrHp4I/AAAAAAAAH_Q/z5l_iD2kh7c/s400/IMG_4760.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-CyHYHBEeohc/Tm0I_iYsVEI/AAAAAAAAH_U/waJDd0NaDIs/s1600/IMG_4797.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-CyHYHBEeohc/Tm0I_iYsVEI/AAAAAAAAH_U/waJDd0NaDIs/s400/IMG_4797.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;"Kto chce płonąć, musi się też spalać"&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-9169717192901529554?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/9169717192901529554/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/09/teatr-exultet.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/9169717192901529554'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/9169717192901529554'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/09/teatr-exultet.html' title='Teatr A - Exultet'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-y-cDsaC72AE/Tm0I5WrelaI/AAAAAAAAH-Y/HpJrNuDIsCI/s72-c/IMG_4042.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-7927896003048585378</id><published>2011-09-10T01:32:00.000+02:00</published><updated>2011-09-11T20:11:59.109+02:00</updated><title type='text'>Wieczór pełen przygód</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Miało być bez pośpiechu i nawet z kilkuminutowym zapasem. Jak się szybko okazało, łańcuchy i pamiry płatają różne figle i niespodzianki. Piernik jechał inauguracyjnie na odnowionym tandemie, gdy ten niespodziewanie wydobył z siebie wielki trzask i efektownie rzucił łańcuchem w asfalt wyrażając swój sprzeciw względem przerywania jego wieloletniego odpoczynku. Szczęście, że nie stało się to nieco dalej, bo natychmiast zarządziliśmy odwrót i Piernik w biegu przesiadł się na swój standardowy rower. W tym też czasie dołączyli do nas uhahani (bynajmniej nie z powodu tragedii z tandemem) od trzech telefonów temu Gusiek i Janek.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Tą silną reprezentacją pomknęliśmy zwijając za sobą asfalt do najbliższego "po drodze" owadziego marketu na ekspresowe zakupy. Na pl. Wolności meldujemy się z bezpiecznym zapasem cennych minut do rozpoczęcia kolejnej Zabrzańskiej Masy Krytycznej. "Pomacaliśmy" się ze znajomymi, zamieniliśmy kilka słów i już trzeba było ruszać. Łyknąłem więc tabletki na narcyzm i w kilka słów zebrałem rowerzystów do wspólnego przejazdu przez nasze piękne miasto.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-HV8_3aazDk8/TmzxCemrL2I/AAAAAAAAH-Q/7Y2vDKcUjUw/s1600/IMG_3897.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-HV8_3aazDk8/TmzxCemrL2I/AAAAAAAAH-Q/7Y2vDKcUjUw/s400/IMG_3897.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Przejazd trwał, trwał i... i wlekł się wyjątkowo mocno. Ale frekwencja, pogoda i humory dopisywały, a ja sam zaliczyłem przy okazji testowy przejazd nowym bratem mojego Gianta Youkona Disc - Youkon'em FX. Nowy nabytek Kubusha, mimo, że ramę miał małą, to prowadził się bardzo przyjemnie i nawet nie wydawał się taki malutki. Może też pomyślę o rowerze typu full?&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Po tych atrakcjach i kilku jeszcze innych, zmontowaliśmy sporą ekipę na after, który oczywiście poprzedziła napaść wygłodniałej szarańczy na zaprzyjaźnioną sieć, w której niedługo pewnie dorobimy się karty stałego klijenta i specjalnych zniżek w pierwszy i drugi piątek w godzinach 19-21. Ognisko kolejny raz zapłonęło za moją sprawą, a pomogła mi nowa, wypasiona &lt;strike&gt;zapalniczka&lt;/strike&gt; &amp;nbsp;palnik, który dziś otrzymałem, a przebył do mnie pocztą ponad dwa razy tyle kilometrów, co przejechałem w tym roku na rowerze.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;I to właściwie byłoby na tyle z dziś, które płynnie przeszło już w jutro, bo kolejny raz nie udało się wrócić przed północą. Cóż, na Kopciuszka bynajmniej się nie nadaję ;)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-7927896003048585378?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/7927896003048585378/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/09/wieczor-peen-przygod.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/7927896003048585378'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/7927896003048585378'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/09/wieczor-peen-przygod.html' title='Wieczór pełen przygód'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-HV8_3aazDk8/TmzxCemrL2I/AAAAAAAAH-Q/7Y2vDKcUjUw/s72-c/IMG_3897.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-6770752498428388304</id><published>2011-09-06T22:43:00.021+02:00</published><updated>2011-09-07T21:05:44.046+02:00</updated><title type='text'>Przyloty i odloty</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Dzisiejszy poranek był niewiarygodnie odmienny od wczorajszego. Zamiast suchego, gorącego i dusznego powietrza przywitał mnie przyjemny chłód i leniwie wschodzące słońce. Dziś w pracy byłem z konieczności godzinę wcześniej, ale też godzinę wcześniej mogłem z niej wyjść, z czego bez wahania skorzystałem. Gdy już w domu uporałem się z wszelkimi obowiązkami i obiadami, pomyślałem, że warto mimo wszystko gdzieś się ruszyć, szczególnie, jeśli będzie to rower.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-LuXA5HRYLHg/Tme_FI7ajzI/AAAAAAAAH9w/Ms4zJmlYmSU/s1600/355.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-LuXA5HRYLHg/Tme_FI7ajzI/AAAAAAAAH9w/Ms4zJmlYmSU/s400/355.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Przejazdy, towarzyszyły mi całą drogę. Puste, osamotnione.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Wybrałem więc ostatecznie, że będzie to rower i będzie to samotna wycieczka, co przy ostatnim natłoku myśli było jak najbardziej wskazane. Początkowe, ambitne plany szybko zweryfikował czynnik o wdzięcznej nazwie technicznej "wiatr na ryj". Uciekłem więc z asfaltów w bardziej zadrzewione trasy, a trasę skróciłem sobie do przejazdu na hałdę w Bezchlebiu i później na Czechowice. Wszędzie dobitnie było widać, że zbliża się szybko i wielkimi krokami jesień i zima. Właściwie można uznać, że już mamy pogodną jesień. Dziesiątki pajęczyn, przez które się przedarłem po drodze są tego świetnym przykładem i dowodem. Dodajmy jeszcze rośliny, które już ledwo żywe, ale jeszcze z uporem i resztką sił pną się i rozrastają w każdą możliwą stronę, by uchwycić dla swych nasion jeszcze odrobinę wartości odżywczych. Mnie ten busz na ścieżkach mocno zaskoczył, a leżące gdzieniegdzie gałęzie akacji nadały całej wyprawie iście ekstremalny posmak.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-T4RJzRKAvZQ/Tme_F_g0oWI/AAAAAAAAH90/tKLUGsvMRvs/s1600/357.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-T4RJzRKAvZQ/Tme_F_g0oWI/AAAAAAAAH90/tKLUGsvMRvs/s400/357.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Kolejny przejazd, za którego umowną granicą czeka jakby inny świat.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-qI1UuD6hW38/Tme_Gj7NobI/AAAAAAAAH94/qZep-3EzDkg/s1600/362.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-qI1UuD6hW38/Tme_Gj7NobI/AAAAAAAAH94/qZep-3EzDkg/s400/362.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Widoczek? Zacny, szkoda że bez tele widać niewiele.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Z umownego szczytu hałdy szybko zjechałem spowrotem w las, a dalej na plażę nad Czechowickim zalewem. Dziś wyjątkowo pusta, wręcz zaskakująco. Mnie jakoś nie przekonywało do zsiadania z roweru, więc pojechałem dalej ciesząc się pięknym popołudniowym słoneczkiem. Piękne popołudnie, jak szybko się okazało, miało i jeszcze więcej swego piękna. Po krótkiej weryfikacji okazało się, że widoczność jest dziś naprawdę genialna, bo na linii horyzontu wyraźnie było widać całe wzniesienie Góry św. Anny i nie tylko. Swoją drogą, wybieramy się tam w niedzielę, więc taki widok mocno mnie ucieszył. Szkoda tylko, że nie zabrałem dziś lornetki, pomyślałem sobie.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-4LqC0drebqg/Tme_Hlof9hI/AAAAAAAAH98/DkfH_CBbXSU/s1600/363.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-4LqC0drebqg/Tme_Hlof9hI/AAAAAAAAH98/DkfH_CBbXSU/s400/363.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Jesień nadciąga szybko i z każdej strony złotymi liśćmi.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-MAdwOEEFGnM/Tme_IIDYpCI/AAAAAAAAH-A/QMDEj22fvfU/s1600/367.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-MAdwOEEFGnM/Tme_IIDYpCI/AAAAAAAAH-A/QMDEj22fvfU/s400/367.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;A tam, ponad 50 km dalej, jest mój skrawek nieba - Góra św. Anny.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Powrót do domu odbył się już nieco bardziej konwencjonalnymi szlakami z większym udziałem procentowym dziur w asfalcie, niż tych, na polnych drogach. Wpierw jednak podjechałem dotlenić przednią dętkę, bo ostatnimi czasy systematycznie notuję w niej spadek ciśnienia, a póki co lenistwo nie pozwala mi przyjrzeć się temu procederowi znacznie baczniej i coś w nim zmienić. Ruszyłem i szybko przemknąłem przez Kopernik na Łabędy i dopiero z nich w stronę centrum Gliwic. Majestatycznie okrążyłem szerokim łukiem rynek, a następnie przejechałem przez pl. Krakowski w stronę parku. Tam przejechałem nieco szlakiem dawnego wąskiego toru mijając majestatyczny cmentarz hutniczy, obok którego dokładnie wiodła linia. Dalej kręciłem nietypowo w stronę ciepłowni i znów gdzieś mimochodem śladami wąskich torów. Ostatni etap drogi powrotnej obył się już bez udziwnień, bo w końcu wyjechałem na ul. Wolności i tak bezmyślnie zajechałem aż pod dom. Tak minął dzień, pełen przemyśleń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-EUflj2cXk2Q/Tme_JMaGdNI/AAAAAAAAH-E/f6uo_TiyBWo/s1600/368.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-EUflj2cXk2Q/Tme_JMaGdNI/AAAAAAAAH-E/f6uo_TiyBWo/s400/368.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Tak niewiele zostało po wąskich torach: kilka podkładów, kamieni i most.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-x4vTVNJCzwo/Tme_KEtqa5I/AAAAAAAAH-I/jf-sOShG1UU/s1600/370.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-x4vTVNJCzwo/Tme_KEtqa5I/AAAAAAAAH-I/jf-sOShG1UU/s400/370.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Za płotem czas tkwi jakby w miejscu.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-6770752498428388304?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/6770752498428388304/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/09/przyloty-i-odloty.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/6770752498428388304'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/6770752498428388304'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/09/przyloty-i-odloty.html' title='Przyloty i odloty'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-LuXA5HRYLHg/Tme_FI7ajzI/AAAAAAAAH9w/Ms4zJmlYmSU/s72-c/355.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-5848476435253302482</id><published>2011-08-29T21:37:00.000+02:00</published><updated>2011-09-02T09:24:20.595+02:00</updated><title type='text'>Bez granic</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Jeszcze ciemno za oknem, a ja już na nogach. Nietypowy scenariusz jak na środek wakacji, jednak dni stają się wyraźnie coraz krótsze, a plany ambitniejsze. Długo wyczekiwany poranek nastał więc nazbyt wcześnie, byłem już niemal całkowicie spakowany i gotowy, zwłaszcza psychicznie, na czekające nas kilometry. Pod moją willą czekało już zacne towarzystwo w postaci Daniela, Janka i Piernika, co oznaczało, że brakuje tylko mnie. Wytaszczyłem więc swój o kilka kilogramów cięższy rower z wypchanymi sakwami i wspólnie podjechaliśmy w porannym, przyjemnym chłodzie do Ani i Kubusha, o ile w ogóle ponad 20°C można uznać za chłód.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-nNgZXUmdrR0/Tl6QXO2tvWI/AAAAAAAAH70/p9DimxvBLIQ/s1600/SAM_0749.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="309" src="http://3.bp.blogspot.com/-nNgZXUmdrR0/Tl6QXO2tvWI/AAAAAAAAH70/p9DimxvBLIQ/s400/SAM_0749.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;W blasku wschodzącego słońca i z ogromnym entuzjazmem skierowaliśmy się w stronę Gliwic, gdzie miała czekać na nas reszta ekipy w równie dobrych humorach co nasze. Kolejno odlicz do jedenastu i byliśmy pewni, że wszyscy są w komplecie, zwarci i gotowi. No to pora pokręcić. Każdy dosiadł swojego dwukołowego rumaka i pięknym peletonem ruszyliśmy w stronę Knurowa. Po drodze przybywało wszystkiego: humorów, kilometrów, słońca, podjazdów i temperatury na termometrach. Tego ostatniego szybko mieliśmy dość, każdy wiec na swój sposób szukał ratunku przed strasznym upałem choć raz mogąc pluć sobie w brodę, że prognoza pogody się sprawdziła.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-VZU14KrTdq8/Tl6QYfz7gzI/AAAAAAAAH74/OaitGy8XZb0/s1600/czechy12.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-VZU14KrTdq8/Tl6QYfz7gzI/AAAAAAAAH74/OaitGy8XZb0/s400/czechy12.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Pierwsze poważne podjazdy zaczęły się za malowniczo przemysłowym Rybnikiem, do którego już planujemy kiedyś jeszcze zajechać. Ale wracając do pojazdów, to po drodze zanotowaliśmy już kilka góreczek, ale to, co było przed Wodzisławiem Śląskim, przerosło przynajmniej moje wyobrażenia. Od razu w pamięci wygrzebałem obraz "Górki Mikołowskiej", z która nie tak dawno miałem do czynienia. Ponieważ każdy z nas jechał swoim tempem, byleby na szczyt, postanowiłem się sprawdzić i jednocześnie dać z siebie niemal wszystko, łyknąłem więc pierwszy podjazd bez większych oporów, z drugim natomiast był już lekki problem. Można było fajnie się rozpędzić z góry pierwszego, ale na dole czekało już na mnie złośliwe czerwone światło sygnalizatora, który ani myślał dać za wygraną. Zanotowałem postój niemal na dnie wielkiego przesmyku i z wolna musiałem wdrapywać się na drugi, zdecydowanie wyższy szczyt. Trwało do na tyle długo i na tyle wolno, że biegi wskazywały już tylko 2x2, co i tak wydawało się zbyt wiele. Ale dałem radę i było z czego się cieszyć, bo teraz już niby ciągle płasko miało być. Usadowiłem się więc w cieniu i zaczekałem na resztę grupy i gdy byliśmy już wszyscy w komplecie z wyplutymi płucami mogliśmy jechać dalej, ku kolejnym wyzwaniom i kilometrom.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Za Wodzisławiem każdy z nas już marzył o klimatyzowanym pomieszczeniu, dlatego też obraliśmy sobie strategicznie za miejsce postoju sieć fast foodów, której przedstawiać nie trzeba. Tam był dopiero pierwszy, naprawdę solidny odpoczynek, każdy sięgnął po swój prowiant, lub też zaopatrzył się w niego w ów przybytku. Nie zabrakło też pielgrzymki do "Stonki", co nie było głupim posunięciem, żeby nie wieźć ze sobą niepotrzebnych na podjazdach kilogramów. &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-vtgRDjcntmQ/Tl6QZVqe4zI/AAAAAAAAH78/5eDXvq2I7aM/s1600/czechy17.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-vtgRDjcntmQ/Tl6QZVqe4zI/AAAAAAAAH78/5eDXvq2I7aM/s400/czechy17.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Gdy już zaspokoiliśmy nasze liczne potrzeby, pozostało tylko wsiąść spowrotem na rowery i jechać dalej. Do granicy było już zdecydowanie bliżej, niż dalej, jednak temperatura powietrza brutalnie wysysała z nas każdą kroplę siły i zapału, więc coraz częściej trzeba było się zatrzymać, by najzwyczajniej w świecie się ochłodzić w jakimś kawałku cieniu. Jakoś około 11:00 dotarliśmy w końcu do przejścia granicznego w Chałupkach, co było niewątpliwie drugim z wielkich wyczynów tego dnia.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Bez całowania ziemi, ale z wizytą na pobliskiej stacji benzenowej, zaczęliśmy drugi etap naszej wojaży, czyli wędrówki po Czeskiej krainie. Z Bohumina do Ostravy jechało się dość przyjemnie, nie licząc niezłomnej uciążliwości słońca. Jednak widoki, które zastałem w Ostravie dodały mi sił. Przez chwilę poczułem się, jakbym nie opuścił Śląska i była w tym spora racja, wszak to historyczne, śląskie ziemie. Szkoda tylko, że tutaj świadectwa obecności ciężkiego przemysłu są tak wspaniałe, czyste i zadbane, a u nas wciąż wręcz przeciwnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-jazcLBtqyLo/Tl6QrsvZadI/AAAAAAAAH9A/JhCZk5UwfDk/s1600/IMG_3214.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="299" src="http://1.bp.blogspot.com/-jazcLBtqyLo/Tl6QrsvZadI/AAAAAAAAH9A/JhCZk5UwfDk/s400/IMG_3214.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;By było mi jeszcze bardziej klimatycznie, w słuchawce rozbrzmiał mi Świat wg. Nohavicy, piosenki czeskiego poety urodzonego właśnie w Ostravie. Szybko też stwierdziłem, że chwalenie tutejszych dróg było raczej nieprzemyślane. O ile jeszcze od granicy jechało się wspaniałymi szosami, to teraz, w mieście, drogi niewiele różnią się od tych naszych polskich, dziurawych. A dziury tu mają porządne i miejscami naprawdę się cieszyłem, że udało mi się uniknąć kilkudziesięcio centymetrowej przepaści z asfaltu w podziemia.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Frýdek-Místek, to kolejne piękne miasto, na które czekałem. Ono jednak broniło się przed nami skutecznie kolejnymi premiami górskimi. W takich chwilach człowiek zastanawia się, jak Ci wszyscy szaleni kolarze potrafią zapierniczać pod takie strome podjazdy (12% jak głosił znak)? Gdy jednak w końcu dotarliśmy, udaliśmy się z Danielem uzupełnić nieco nasze zapasy, a następnie na małą wycieczkę po urokliwym Frydku. Jednak najciekawsze czekało na nas pod samym nosem w trakcie przejazdu już w dalszą trasę z całym peletonem. Co rusz z Piernikiem wymienialiśmy zdania na temat kolejnych budynków zgadując w jakim są stylu i dyskutując o och walorach, detalach i urokach.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-sjVS-ADcUCk/Tl6QaOysfVI/AAAAAAAAH8A/Dcvh2Vy5TUw/s1600/czechy33.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-sjVS-ADcUCk/Tl6QaOysfVI/AAAAAAAAH8A/Dcvh2Vy5TUw/s400/czechy33.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Teraz droga była już niepokojąco łatwa, choć, jak się później okazało, ciągle pod górę. Jednak by z pełnią sił i zapasów zdobyć nasz ostateczny cel, zrobiliśmy jeszcze dwa postoje o strategicznym, zaopatrzeniowym znaczeniu. Sam zminimalizowałem swoje potrzeby, by było po prostu lżej i oceniłem, że wszystko, co potrzebuję, mogę też kupić jutro. Wybrałem jedynie coś na ochłodę i obowiązkową puszeczkę na wieczór.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ostatnia premia górska na starcie mnie mocno wystraszyła, ale nie dałem się złamać. Zresztą, kogo by nie zdziwił stromy podjazd i deklaracje, że ma on jakieś 2 kilometry? A końca nie widać! Na szczęście wiódł on stromą, krętą i asfaltową drogą przez las. Ostatni więc czynnik mocno przemawiał za tym, że się uda. Zgodnie z deklaracjami, ruszyłem swoim tempem w górę, mając za plecami Daniela. Po piętnastu minutach oboje byliśmy już u celu, zmachani z zadowoleni z siebie. Chwilę później dojechał do nas Daro, sprawca wyprawy, co oznaczało, że za chwilę będziemy mogli nawiedzić nasze pokoje i odpocząć. Dalej była już tylko woda, kolacja i ognisko i sztuczne ognie na naszą cześć, czyli to, co każdy z nas uwielbia najbardziej.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-m_TxqnkS36U/Tl6Qa2FVu2I/AAAAAAAAH8E/5GVqOBvXsJ4/s1600/IMG_3468.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-m_TxqnkS36U/Tl6Qa2FVu2I/AAAAAAAAH8E/5GVqOBvXsJ4/s400/IMG_3468.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Poranek przywitał nas zaskakującym sprawdzeniem się prognoz pogody, które oglądałem w zasadzie kilka dni wcześniej. Większą część nocy padało i grzmiało, powietrze więc było niesamowicie rześkie i górskie. Coś wspaniałego! Widoki też wspaniałe, nic więc dziwnego, że wstaliśmy z niebywałą ochotą jeszcze przed śniadaniem. Po krótkim spacerku i długim, obfitym śniadaniu, mieliśmy znów pełen zapał, by jechać, jednak niektórym z nas nie pozwalały na to kontuzje. Ania i Kubush ruszyli nieco wcześniej do Cieszyna na pociąg uszczuplając naszą grupę. Gary też nie miał się najlepiej ze swoim kolanem.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Tf-UwGQjb-o/Tl6QbpHnoLI/AAAAAAAAH8I/vrHNO57KcUk/s1600/IMG_3480.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-Tf-UwGQjb-o/Tl6QbpHnoLI/AAAAAAAAH8I/vrHNO57KcUk/s400/IMG_3480.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Nim wszyscy ruszyliśmy w szaleńczą drogę w dół, zrobiliśmy kilka pamiątkowych zdjęć. A później już tylko potężny zastrzyk adrenaliny i nagroda za wczorajszy wysiłek. Zjazd oczywiście trwał o wiele za krótko w porównaniu z drogą w przeciwnym kierunku. W nagrodę wiec mogliśmy... znów jechać pod stromiznę.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8EkzpjUhupE/Tl6QcuYgDnI/AAAAAAAAH8M/VQ8qkHt-k74/s1600/IMG_3501.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-8EkzpjUhupE/Tl6QcuYgDnI/AAAAAAAAH8M/VQ8qkHt-k74/s400/IMG_3501.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-knShyQQEDlU/Tl6QdnA5O8I/AAAAAAAAH8Q/07i39dvTW5Q/s1600/IMG_3508.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-knShyQQEDlU/Tl6QdnA5O8I/AAAAAAAAH8Q/07i39dvTW5Q/s400/IMG_3508.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dwa kilometry dalej byliśmy już na potężnej tamie przy zbiorniku o dziwacznej jak dla mnie nazwie Šance. Widok przepiękny, jak na początek dnia, dlatego wszystkie aparaty poszły w ruch. Po takiej porcji wrażeń estetycznych nie każdy miał jakąkolwiek ochotę jechać dalej, jednak zostać też nie bardzo się dało.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Krótka wspinaczka znad zapory na drogę, a później już sama przyjemność. Z dumą zerkaliśmy na liczniki, które biły nowe rekordy niemal bez pomocy i jakiegokolwiek wysiłku. Mnie w zupełności usatysfakcjonowało 68.1 km/h, co przy ograniczeniu do 70 było nawet rozsądne. Jednak wszystko, co piękne, szybko się kończy, więc i jazda ze stromego zbocza góry Smkr szybko skończyła się przystankiem zaopatrzeniowym w Ostravicy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-G3FzDJVJ6c0/Tl6Qeik_KYI/AAAAAAAAH8U/qYIsLqo3AXs/s1600/IMG_3520.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-G3FzDJVJ6c0/Tl6Qeik_KYI/AAAAAAAAH8U/qYIsLqo3AXs/s400/IMG_3520.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-m9ybPvLzfTk/Tl6QffL8GfI/AAAAAAAAH8Y/CAVXeWO8ND0/s1600/IMG_3529.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-m9ybPvLzfTk/Tl6QffL8GfI/AAAAAAAAH8Y/CAVXeWO8ND0/s400/IMG_3529.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Wraz z Jankiem przetestowaliśmy dwie rzeczy na raz. Po pierwsze, otwieranie przy pomocy pedałów SPD kapslowanych butelek, a po drugie smaku zawartości, czyli oryginalnej, czeskiej Coli. Więc otworzyć się dało bez problemu na moich pedałach, a smak... mnie smakowało! Później już tylko pedałowanie spokojnym tempem na lekkich zjazdach w stronę kolejnych miast, a wśród nich prawdziwa svet fota, którą upolowaliśmy po drodze.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-2ykd18YQMuo/Tl6QhCbUPII/AAAAAAAAH8g/wlp1lCm9FB8/s1600/IMG_3559.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-2ykd18YQMuo/Tl6QhCbUPII/AAAAAAAAH8g/wlp1lCm9FB8/s400/IMG_3559.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-OWRf161QCIA/Tl6Qh1Wl5NI/AAAAAAAAH8k/ZKJCcOsuLLk/s1600/IMG_3577.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-OWRf161QCIA/Tl6Qh1Wl5NI/AAAAAAAAH8k/ZKJCcOsuLLk/s400/IMG_3577.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Malowniczy Frýdek szybko minęliśmy i tu zaczęły się kolejne dziś stromizny. Swoją drogą nagle nikt nie przypominał sobie, żebyśmy jadąc wcześniej mieli tyle zjazdów, które teraz są podjazdami, prawda? Z każdym więc kolejnym wzniesieniem ponawialiśmy zagorzałą dyskusję stanowczo się sprzeciwiając kolejnym stromiznom, przy okazji pokonując każdą z nich. A powroty mają to do siebie, że mijają nadzwyczaj szybko i jakby mniej się z nich pamięta, pozwolę więc resztę dopowiedzieć kilku kolejnym zdjęciom, które moim zdaniem bardzo dobrze oddają tamtejsze klimaty. Nawet tak sobie chwilami myślałem, że gdyby nie fakt, że to wszystko jest tak odległe od rodzinnych stron, to dla samych widoków gór mógłbym tu zamieszkać. Bo przecież mamy XXI wiek, internet i telefony, więc nawet mógłbym nadal pracować tam, gdzie pracuję.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-mSm4yQrN1_8/Tl6Qi1UBpII/AAAAAAAAH8o/3dGG4rY2RhU/s1600/IMG_3595.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-mSm4yQrN1_8/Tl6Qi1UBpII/AAAAAAAAH8o/3dGG4rY2RhU/s400/IMG_3595.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-5ECocGTEoyo/Tl6QjSiqAyI/AAAAAAAAH8s/adwg69hYRO8/s1600/IMG_3606.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-5ECocGTEoyo/Tl6QjSiqAyI/AAAAAAAAH8s/adwg69hYRO8/s400/IMG_3606.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-TQtMgqUpzKI/Tl6QkBmlOkI/AAAAAAAAH8w/Tk3Mz8IU-ng/s1600/IMG_3617.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-TQtMgqUpzKI/Tl6QkBmlOkI/AAAAAAAAH8w/Tk3Mz8IU-ng/s400/IMG_3617.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-RgYBbFWiiyM/Tl6QnV-2E_I/AAAAAAAAH80/E149eeSTuo4/s1600/SAM_0866.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-RgYBbFWiiyM/Tl6QnV-2E_I/AAAAAAAAH80/E149eeSTuo4/s400/SAM_0866.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-hGpcMxBstv0/Tl6Qoa0nSQI/AAAAAAAAH84/kPUM1zK1Fz4/s1600/IMG_3629.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-hGpcMxBstv0/Tl6Qoa0nSQI/AAAAAAAAH84/kPUM1zK1Fz4/s400/IMG_3629.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Nim się obejrzeliśmy, a byliśmy już w Polsce, choć jeszcze za Ostravą czekała nas mała chwila niepewności. Wydawało się nam, że zgubiliśmy gdzieś Daniela, który jak się okazało, jechał z Anią i Garym, który z powodu kolana jechał ustawicznie swoim tempem. W Chałupkach pożegnaliśmy Anię i Garego, którzy z konieczności wybrali dalszą drogę środkami PKP.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-WqMj_tZxzd8/Tl6QpA4D-6I/AAAAAAAAH88/ck1U68Zaxkg/s1600/DSCN0744.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-WqMj_tZxzd8/Tl6QpA4D-6I/AAAAAAAAH88/ck1U68Zaxkg/s400/DSCN0744.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Została nas już tylko siódemka i taką też ekipą jechaliśmy w stronę Gliwic. Teraz droga była już naprawdę przyjemna, a po którymś z podjazdów przekroczyłem już swój próg zmęczenia i dalej jechałem bez tego uczucia. Nogi i cały organizm też już się przyzwyczaiły, więc w swoim rytmie kręciłem dalej niezależnie od tego, czy było w górę, czy w dół. Nie wszyscy mieli jednak tak kolorowo, więc ciągle staraliśmy się trzymać w grupie i pomagać sobie na wzajem, żeby nikt nie zostawał sam na sam ze swoimi słabościami.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ogromna porcja wysiłku przed Rybnikiem, bo to ostatnie dwie wielkie góry i można by powiedzieć, że było już po wszystkim. Swojskie widoki dodawały sił i chęci, aż w końcu dotarliśmy już do samych Gliwic, gdzie kolejno odprowadzaliśmy Darka, Konia, a na końcu Guśka. Spotkaliśmy też masowych znajomych, Kirę i Rycha, którzy towarzyszyli nam przez chwilę.&lt;br /&gt;Ostatnia czwórka, czyli Daniel, Janek, Piernik i ja dotarliśmy do swoich willi późnawym już wieczorem. Tak też zakończył się wspaniały wyjazd, niesamowita przygoda i zamknął się ogromny bagaż wspomnień. Kolejny wyjazd już się kroi, plany powoli układają, więc tylko czekać, aż znów zawitamy do naszych czeskich sąsiadów w barwnej, jesiennej scenerii. Więc do zobaczenia?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-5848476435253302482?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/5848476435253302482/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/08/bez-granic.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/5848476435253302482'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/5848476435253302482'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/08/bez-granic.html' title='Bez granic'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-nNgZXUmdrR0/Tl6QXO2tvWI/AAAAAAAAH70/p9DimxvBLIQ/s72-c/SAM_0749.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-3606370189919009198</id><published>2011-08-20T23:36:00.001+02:00</published><updated>2011-08-21T14:13:31.413+02:00</updated><title type='text'>Taka "okolica"</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Poprzednim razem zalałem was moim potokiem słów - taka autoterapia, gdy nie stać człowieka na psychologa, który by go wysłuchał. Dziś obiecuję, będzie więcej zdjęć. Ale wróćmy do tematu i właściwie początku. Pracowity poranek i kilka dni rowerowego postu zrodziło pragnienie małej przejażdżki. Zasiadłem jak nigdy do mapy i wytyczyłem sobie potencjalny szlak, przy okazji rezerwując sobie towarzystwo niezawodnego Janka. Gdy nastał w końcu czas, podjechałem po towarzysza i wspólnie pokręciliśmy rowerowymi szlakami dwóch sąsiednich miast w kierunku dawno nie widzianego złota dolomitu.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-cUYBGad4LfM/TlAbuUylOXI/AAAAAAAAHdE/DIR1ljp2N_0/s1600/IMG_2894.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-cUYBGad4LfM/TlAbuUylOXI/AAAAAAAAHdE/DIR1ljp2N_0/s400/IMG_2894.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Po drodze zawsze mijamy ten betonowy szyb, dlatego dziś sobie go uwieczniliśmy, zwłaszcza, że tym razem zza ogrodzenia wyjątkowo nie warczał i szczekał na nas wielki pies.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Szyb Jan należy do KWK Bobrek i jest obecnie szybem wentylacyjnym wdechowym tejże kopalni. Wcześniej pełnił funkcję szybu wentylacyjnego wdechowego, a instalacje wentylatorów były zasilane z odległego o &lt;st1:metricconverter productid="180 metrów" w:st="on"&gt;180 metrów&lt;/st1:metricconverter&gt;&amp;nbsp; szybu „Zachodni”, który należał do kopalni „Bojtnerka”, jednak w 2001 roku podczas likwidacji Bojtnerki najzwyczajniej w świecie dołączono zasilanie i od tego czasu w lesie panuje właściwa dla tego miejsca cisza.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-kFAE5vR4u7U/TlAbvScObAI/AAAAAAAAHdI/3twQrIhVpME/s1600/IMG_2898.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-kFAE5vR4u7U/TlAbvScObAI/AAAAAAAAHdI/3twQrIhVpME/s400/IMG_2898.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dojechaliśmy na DSD nieco inaczej, niż zwykle. Żółty szlak, który wiódł nas wzdłuż nieczynnych torów kolei wąskotorowej, która w tym roku ma wyjątkowego pecha... Wpierw z powodu budowy A1 wstrzymano jej możliwość jazdy, dalej jacyś idioci ukradli fragmenty torowiska, a na domiar wszystkiego już drugi raz w tym roku szkody górnicze zniszczyły spore fragmenty trasy w Bytomiu. Aż martwię się o dalszy los tej wspaniałej linii, którą miałem kiedyś okazję podróżować wraz z Danielem.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-aqDAWb3oKNQ/TlAbwcVoYmI/AAAAAAAAHdM/oFrFjelr6oE/s1600/IMG_2923.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-aqDAWb3oKNQ/TlAbwcVoYmI/AAAAAAAAHdM/oFrFjelr6oE/s400/IMG_2923.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Przez złotą dolinę przejechaliśmy bardziej nietypowo i bardziej off-road'owo. Wszystko pięknie, gdyby tylko można tak zawsze jeździć z górki, bo podjazdy w takich wertepach trzeba było brać "na spokojnie". Ale i tak zabawa była przednia, więc z uśmiechniętymi buźkami pojechaliśmy dalej, po drodze tylko upewniając się, że chociaż kanion jest na swoim miejscu, bo ekspansja firmy zlokalizowanej po przeciwległej stronie jest niepokojąca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-7Qu-zQXZFIA/TlAbxWk0vzI/AAAAAAAAHdQ/2xtzsYWdVCA/s1600/IMG_2937.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-7Qu-zQXZFIA/TlAbxWk0vzI/AAAAAAAAHdQ/2xtzsYWdVCA/s400/IMG_2937.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Kolejnym celem i właściwie dla mnie celem już samym w sobie był park w Reptach, gdzie odwiedziliśmy to, co pozostało dziś już minimalnym śladem obecności Donnersmarcków. Inspirację zawdzięczam &lt;a href="http://roweroholik.blogspot.com/2011/08/10855-dzien-na-wykonczenie.html"&gt;wpisowi Daniela&lt;/a&gt;, u którego na blogu znajdziecie też nieco informacji o tym miejscu i jego historii.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-pqqP8M-RO6Y/TlAbyNh3yAI/AAAAAAAAHdU/mp59FPybsoc/s1600/IMG_2944.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-pqqP8M-RO6Y/TlAbyNh3yAI/AAAAAAAAHdU/mp59FPybsoc/s400/IMG_2944.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Przebudowana Masztalernia istnieje do dziś i to jedyny widoczny znak, poza ukształtowaniem terenu, któremu pagórków dodał zacny ród. Cały kompleks pałacowo-parkowy został zaprojektowany i wykonany pod koniec XIX wieku - w roku 1893 rozpoczęto budowę zamku, a ukończono w roku 1898. Projekt zamku w stylu renesansu niemieckiego wykonał bawarski architekt Gabriel von Seidl. Oczywiście zdolni Polacy po II wojnie światowej, gdy "odzyskali" te tereny przystąpili do sukcesywnego niszczenia wszelkich śladów niemieckości na Górnym Śląsku. Ruiny zamku nie zostały zabezpieczone i niszczały do lat 60-tych. 3 czerwca 1966r &amp;nbsp;zamek wysadzono.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-XoIMsSYfTXY/TlAbzMBn9ZI/AAAAAAAAHdY/4QcaLoBbAhg/s1600/IMG_2947.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-XoIMsSYfTXY/TlAbzMBn9ZI/AAAAAAAAHdY/4QcaLoBbAhg/s400/IMG_2947.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Po krótkiej zadumie zjechaliśmy w dół, gdzie pierwszy raz w życiu widziałem otwarty dla zwiedzających szyb Fryderyk. Niestety, ceny póki co mocno odstraszają, dlatego zostawię sobie tą przygodę na piękne czasy, gdy dorobię się już mojego miliona i nie będę miał już pomysłu na jego roztrwonienie. W ramach rekompensaty wycieczki łódką w sztolni zjechaliśmy nad Dramę, a następnie do kolejnego szybu - Ewy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-SoECQndc544/TlAb0chRgAI/AAAAAAAAHdc/WTDZqy4n5_Y/s1600/IMG_2967.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-SoECQndc544/TlAb0chRgAI/AAAAAAAAHdc/WTDZqy4n5_Y/s400/IMG_2967.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Kiedy wyrwaliśmy się już w bardziej ruchliwe ulice, skusiła nas tabliczka "Pałac w Rybnej". Niewiele myśląc pojechaliśmy za wskazówką znaku, by po chwili dość do wniosku, że Laryszów, przez który jedziemy, na pewno nie skrywa ów pałacu. Na szczęście odnaleźliśmy ów cukierkowaty pałacyk w Rybnej, jak zresztą sugerował napis, który zapomniał tylko uprzedzić, że ów Rybna jest za Laryszowem. Nie nauczeni kłamstwem pierwszej tablicy teraz pojechaliśmy w ślad za podejrzaną mapą, którą znaleźliśmy na tablicy przed pałacykiem. Jak się szybko okazało, mimo iż wiatr w twarz sugerował inaczej, kierunek był bardzo zły. A ponieważ nie lubimy zawracać, pozostaliśmy na trasie w kierunku Tworoga z pierwszą możliwością ucieczki w lewo dopiero w Brynku.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Przez Połomię i Miedary dojechaliśmy w końcu do Wilkowic, gdzie na chwilę "rozbiliśmy obóz" pod miejscowym spożywczakiem 24h. Jako jedni z nielicznych zakupiliśmy tam coś innego, niż napoje z procentami, albowiem zadowoliliśmy się czekoladą i Tymbarkiem. Dodajmy czekoladą z lodówki i ciepłym Tymbarkiem. Nieco zregenerowani postanowiliśmy brnąć dalej, w stronę Księżego Lasu. Swoją drogą ciekawe, czy Księży pochodzi od słowa Ksiądz, czy Książę.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Widoki wiele wynagradzały, co może argumentować powstanie największej panoramy w naszej historii. Niestety, nie podzielę się tym widokiem, bo jestem wredny i zły. A widać było prócz Zabrza i Gliwic także bardziej odległe krainy, aż po sam Beskid i Górę św. Anny, czyli widoczność na poziomie 100 km. Gdybyśmy jeszcze tylko dysponowali fajnym teleobiektywem, lustrem i filtrami UV...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/--pK-oteZS7Y/TlAb1erbqPI/AAAAAAAAHdg/4HT4p2VqLcU/s1600/IMG_3000.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/--pK-oteZS7Y/TlAb1erbqPI/AAAAAAAAHdg/4HT4p2VqLcU/s400/IMG_3000.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Gdzieś w drodze powrotnej zerkamy na licznik i jesteśmy nieźle zaskoczeni. Dawno przekroczyliśmy zakładane na dziś 49 km, postanowiłem więc, że możemy podkręcić jeszcze nieco śrubę. Ostatecznie wyszło nie tak, jak chciałem, ale za to jeszcze dalej. Przez Pyskowice dojechaliśmy na Czechowice, gdzie już koniecznie musieliśmy zatrzymać się na dłużej, czyli co najmniej pół godzinki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-NkKXMAzMrGs/TlAb2vCdc2I/AAAAAAAAHdk/WVzkS_7FEAE/s1600/IMG_3016.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-NkKXMAzMrGs/TlAb2vCdc2I/AAAAAAAAHdk/WVzkS_7FEAE/s400/IMG_3016.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Janek wskoczył bez namysłu i butów do wody, a ja uznałem, że i tak nie przepadam za wodą, więc zostanę z rowerami. Choć przyznaję, że przydałoby się nauczyć pływać, to przyjdzie mi to z wielkimi oporami i na pewno nie dziś. Tymczasem nasze słoneczko zaczęło powoli nam znikać za horyzontem, więc nie było co się rozgaszczać na plaży. Niechętnie zebraliśmy się do wysiłku na jeszcze kilkanaście kilometrów kręcenia korbą.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-gYUgjOVx4R0/TlAb3eSoktI/AAAAAAAAHdo/adhmae7aTlk/s1600/IMG_3018.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-gYUgjOVx4R0/TlAb3eSoktI/AAAAAAAAHdo/adhmae7aTlk/s400/IMG_3018.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ale czekała na nas zacna niespodzianka. Jeden z wiaduktów, które znacznie skracają drogę nad wodę, jednak wszystkie cztery są w stanie agonalnym, został wyremontowany. Kiedyś słyszałem w tym temacie jakąś wzmiankę, jednak nie sądziłem, że faktycznie coś się stanie i to jeszcze tak szybko, bo przecież byłem tu całkiem niedawno. Nic, tylko się cieszyć i mieć nadzieję, że będzie tak dalej, że będzie coraz sensowniej, przydatniej i ogólnie ku lepszemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-th0ytx5jKI8/TlAb4MUUcaI/AAAAAAAAHds/oHvaV8fq5Hg/s1600/IMG_3021.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-th0ytx5jKI8/TlAb4MUUcaI/AAAAAAAAHds/oHvaV8fq5Hg/s400/IMG_3021.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Powrót już bez większych szaleństw, Ziemięcice i Świętoszowice, a następnie kawałek nieszczęsnego niebieskiego szlaku. Dalej już bez większej finezji pojechaliśmy główną drogą aż zawitaliśmy pod moją rezydencją, gdzie tradycyjnie wymieniliśmy się fotkami. Tak zakończyła się mała przejażdżka, która ostatecznie zamknęła się w blisko dziewięćdziesięciu kilometrach zupełnie bez przygotowania.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-3606370189919009198?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/3606370189919009198/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/08/taka-okolica.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3606370189919009198'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3606370189919009198'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/08/taka-okolica.html' title='Taka &quot;okolica&quot;'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-cUYBGad4LfM/TlAbuUylOXI/AAAAAAAAHdE/DIR1ljp2N_0/s72-c/IMG_2894.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-2419120649853563520</id><published>2011-08-14T23:48:00.000+02:00</published><updated>2011-08-15T21:01:30.798+02:00</updated><title type='text'>Do tych Tychów</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Niedzielne, leniwe popołudnie? O nie! Miałem dziś spotkać się ze znajomym w jego mieście - Tychach. Jak to zwykle w takiej sytuacji opcja PKP pasowała jak pięść do nosa, bo kreator połączeń na stronie przewoźnika sugerował zabranie poduszki, żeby kimnąć w oczekiwaniu na przesiadkę, których w dodatku miało być o jedną więcej, niż spodziewałbym się na tej trasie. Zmieniłem więc stronę kolei na mapę, którą jakiś czas temu otrzymałem na Gliwickim Święcie Cyklicznym. Z jej pomocą i jeszcze konsultacją z wszechwiedzącym wujkiem Google stwierdziłem, że dystans jest w sam raz na rowerowy wojaż, co oczywiście postanowiłem szybko wcielić w życie.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Spakowałem manatki, wypełniłem po brzeg litrowy bidon i zabrałem mapę myśląc, że to wystarczy na dziś. Lekki dziś upał szybko zaczął wysysać ze mnie zapał, postanowiłem jednak nie przejmować się tym, co wskazywał pokładowy termometr. Przez ul. 3ego Maja skierowałem się w stronę Halemby, gdzie zgodnie z tym, co zapamiętałem, skręciłem za kopalnią w prawo. Droga podejrzanie wiodła w zdecydowanej większość z górki, co źle wróżyło na powrót, ale o takich drobiazgach raczej się nie myśli.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;W całej tej sielankowej scenerii zanotowałem pierwszy postój, który ograniczyłem do konsultacji z mapą, żeby zapytać ja, co sądzi o dotychczasowym kierunku. Gdy upewniłem się, że jadę jak trzeba, wsiadłem spowrotem na rower i kręciłem dalej dzielnie, tym razem nieco pod górkę, w stronę Mikołowa, a przynajmniej tak wskazywały kolejne drogowskazy. Krajowa droga 44 była wyjątkowo pusta, więc bez obaw wybrałem właśnie ją.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-WSDUbkpq8lo/Tkle1eapetI/AAAAAAAAHcU/gI4Ax_q7GCk/s1600/342.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-WSDUbkpq8lo/Tkle1eapetI/AAAAAAAAHcU/gI4Ax_q7GCk/s400/342.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Droga ciągnęła się kilometrami i dłużyła mi się niemiłosiernie, co po uważniejszym przypatrzeniu się mapie wcale nie jest dziwne. Dziwna była też "latarnia morska", która stała sobie gdzieś tam na skraju lasu i jest już drugim obiektem tego typu, który widziałem. A ten pierwszy mijałem za każdym razem jadąc na Górę św. Anny. Domniemam, że to nietypowe budownictwo pełni jakąś funkcję monitowania infrastruktury kolejowej, której tu paradoksalnie w okolicy nie ma. Teraz pluję sobie w brodę, że nie użyłem geo-tagów, bo nawet nie potrafię tego zlokalizować na mapie. A może ktoś coś więcej wie na temat tych wież?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-1CIxDbwb1OE/Tkle2CfjY0I/AAAAAAAAHcY/TNmNN6njAwM/s1600/344.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-1CIxDbwb1OE/Tkle2CfjY0I/AAAAAAAAHcY/TNmNN6njAwM/s400/344.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;W końcu dojechałem do Mikołowa, gdzie czekało na mnie kilka ogromnych serpentyn i jeszcze roboty drogowe na dokładkę. Dobić mnie miały liczne podjazdy, na szczęście po ostatnim z nich moim oczom ukazała się, mimo kiepskiej widoczności, panorama Beskidu. A na pierwszym planie coś jeszcze piękniejszego - dłuuuga droga w dół, czyli tak zwana "Górka Mikołowska". Od razu wróciło mi siły, a licznik wskazał 62.9 km/h pod wiatr na drodze, na której ograniczenie było do siedemdziesiątki. Szybko też po tym zjeździe dotarłem do znajomej okolicy, sięgnąłem więc po telefon, by oznajmić swoje przybycie Konradowi.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-5cKZVUy9GE4/Tkle2klhoyI/AAAAAAAAHcc/6HgyceL9RxE/s1600/347.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-5cKZVUy9GE4/Tkle2klhoyI/AAAAAAAAHcc/6HgyceL9RxE/s400/347.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Po chwili odpoczynku &amp;nbsp;zmieniłem rower na samochód i tak wybraliśmy się na Paprocany, gdzie przezwyciężałem swój lęk spacerując po kładce kołyszącej się na wodzie. Widoki jednak wynagradzały chwiejną i niepewną podstawę stóp. Do tego miłe towarzystwo i sporo tematów się nazbierało, więc łatwo było zapomnieć, że pode mną poza kilkoma deskami, jest jeszcze sporo wody. Może i płytko, ale jakoś bez umiejętności pływania nie czuję się pewnie.&lt;br /&gt;Czas mile upływał, ale przyszła pora się zbierać. Ponieważ robiło się już ciemno, musiałem pójść na kompromis i wsiąść w pociąg, przynajmniej do Katowic, żeby nie jechać w zupełnych ciemnościach długich kilometrów trasą 44, tym bardziej, że trasa znana mi jest o tyle, o ile jechałem nią raz, kilka godzin wcześniej i to w odwrotną stronę. Tradycyjnie, jak to w Tychach, biegiem na pociąg, ale zdążyłem.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-3ikNNhmpZxQ/Tkle3dzB2CI/AAAAAAAAHcg/ojn0Fa_nE_I/s1600/340.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-3ikNNhmpZxQ/Tkle3dzB2CI/AAAAAAAAHcg/ojn0Fa_nE_I/s400/340.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;W Katowicach natomiast zaczęły się problemy. Wysiadłem, minąłem grupy szturmowe czekające pewnie na przyjazd kibiców, wyszedłem i znów nie wiedziałem gdzie jestem. Pewien tylko tego, że jestem po złej stronie względem torowiska, postanowiłem zaufać znakom i strzałeczkom, które wskazywały Gliwice. Moje zaufanie jednak zostało mocno nadszarpnięte w chwili, gdy dojechałem do... zjazdu na A4. Powziąłem więc odwrót sięgając jednocześnie po telefon i załączając GPS'a, który w pierwszej chwili też postanowił poprowadzić mnie przez autostradę. Gdy w końcu wyperswadowałem mu, że chcę jechać inaczej, wskazał mi gdzie wykonać kilka manewrów, by znów znaleźć się w znajomej okolicy. Szczęśliwy niemal ucałowałem telefon uświadamiając sobie, że kiepski ze mnie kierowca, gdy zostanę pozbawiony światła słonecznego.&lt;br /&gt;Pognałem co rusz w stronę ronda, gdzie byłem raptem dwa dni temu, niestety komunikacją miejską - stąd zdjęcie Katowickiego Spodka za dnia, w dodatku w nowej odsłonie, bo po remoncie poszycia. Za rondem wskoczyłem na ścieżkę rowerową i z pełnym skupieniem jechałem przed siebie starając się uważać na wszystko, co za dnia byłoby dobrze widoczne. Powrót na ulicę znacznie ułatwił dalszą jazdę, pomijając czerwone światła, które intensywnie uprzykrzały powrót. Chorzów minąłem w zasadzie bez większych przygód, natomiast Świętochłowice dostarczyły dreszczyk emocji na ciemnych jak czarna dziura jezdniach i porównanie do czerni i dziury jest tu jak najbardziej na miejscu. Sytuację ratował dopiero gdzieś pod koniec kawałek asfaltowej ścieżki rowerowej, której standard było o jakieś sto lat wyższy od brukowanej drogi.&lt;br /&gt;Ruda Śląska minęła mi w zasadzie w mgnieniu oka, bo na liczniku utrzymywało się bezproblemowo około trzydziestki, a miejscami nawet więcej, niestety jednak radar, który mijałem, nie pstryknął mi fotki. Zabrze było również opustoszałe, więc mogłem się pościgać jedynie z zdezorientowanym młodzieniaszkiem na skuterze, któremu siedziałem na ogonie aż po plac Teatralny. Ostatnią górkę postanowiłem sobie nie odpuszczać i bardzo dobrze, bo jak nigdy to nie kolana miały dość, a mięśnie. Chyba chłód sprzyja takiemu wysiłkowi, więc nie odpuszczałem już do końca trasy i tylko na skrzyżowaniu pod Janka willą jakiś debil wymusił mi zajeżdżając drogę, na szczęście obyło się bez kolizji. Tak lekko zestresowany na koniec dotarłem cało i bezpiecznie do domu, gdzie bezzwłocznie zabrałem się do uzupełniania niedoboru kalorii... Trzeba kiedyś powtórzyć taki trip, tym razem już znając trasę!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-2419120649853563520?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/2419120649853563520/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/08/do-tych-tychow.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/2419120649853563520'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/2419120649853563520'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/08/do-tych-tychow.html' title='Do tych Tychów'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-WSDUbkpq8lo/Tkle1eapetI/AAAAAAAAHcU/gI4Ax_q7GCk/s72-c/342.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-6913814231064093602</id><published>2011-08-13T10:20:00.001+02:00</published><updated>2011-08-15T10:53:27.548+02:00</updated><title type='text'>Urodziny na dwóch kołach</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-mno1bfK9ZgY/TkjW4mpRSoI/AAAAAAAAHbw/vISDUmVtsUw/s1600/DSC_5222.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-mno1bfK9ZgY/TkjW4mpRSoI/AAAAAAAAHbw/vISDUmVtsUw/s400/DSC_5222.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;"Nie odbierajmy życia zbyt poważnie".&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Nadszedł wreszcie upragniony piątek, upragnione popołudnie o długoweekendowym posmaku. Nadszedł też w końcu czas, by świętować okrągły rok Zabrzańskiej Masy Krytycznej! Choć większość ludzi przebrała się za... rowerzystów, to nie brakowało tych, którzy przebrali całkiem serio, a właściwie to całkiem niepoważnie. Wśród nich byłem i ja, bo postanowiłem przygotować na dziś coś specjalnego przy współpracy z Jankiem, który wspierał tym razem sprzętowo. Co z tego wyniknęło? Hipis na rowerze marki Simson rocznik 1937! A ciąg dalszy niech będzie już w małym foto-story, które sponsoruje Piernik z &lt;a href="http://bttf.pl/"&gt;http://bttf.pl/&lt;/a&gt;, oraz &lt;a href="http://dexterblogzabrze.blogspot.com/"&gt;Janek&lt;/a&gt;:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-x_JNHxcHbl8/TkjW5Z3A67I/AAAAAAAAHb0/Rdy2IZwhsD4/s1600/DSC_5241.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-x_JNHxcHbl8/TkjW5Z3A67I/AAAAAAAAHb0/Rdy2IZwhsD4/s400/DSC_5241.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;A tutaj kolejne przebrania.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-JVORZIzB-ys/TkjW6RVZUFI/AAAAAAAAHb4/4kKhcSSFjGg/s1600/DSC_5249.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-JVORZIzB-ys/TkjW6RVZUFI/AAAAAAAAHb4/4kKhcSSFjGg/s400/DSC_5249.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Nad bezpieczeństwem tradycyjnie czuwała zabrzańska Policja.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-OIoxXKl-dwo/TkjW7NpQ6OI/AAAAAAAAHb8/70U__A6Gwjk/s1600/DSC_5325.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-OIoxXKl-dwo/TkjW7NpQ6OI/AAAAAAAAHb8/70U__A6Gwjk/s400/DSC_5325.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Wśród tłumów mediów nie zabrakło także zabrzańskiej telewizji.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Gt8LCXVmDMg/TkjW-ctlY_I/AAAAAAAAHcQ/9wtFHk3znC4/s1600/IMG_2388.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-Gt8LCXVmDMg/TkjW-ctlY_I/AAAAAAAAHcQ/9wtFHk3znC4/s400/IMG_2388.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Barwny korowód rowerzystów.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Cały, krótszy tym razem, przejazd zakończył się na terenie zabytkowej kopalni Guido. Władze miasta przygotowały dla nas posiłek i herbatę, a nadto otrzymaliśmy mapę Zabrza z oznaczonymi trasami rowerowymi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-6KsGV5jKbqY/TkjW7oimO4I/AAAAAAAAHcA/sbKQGH-Y43w/s1600/DSC_5329.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-6KsGV5jKbqY/TkjW7oimO4I/AAAAAAAAHcA/sbKQGH-Y43w/s400/DSC_5329.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp; Nie zabrakło oczywiście kilku przemówień wydziału promocji miasta.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-RJwFtEuwpts/TkjW8ZSIkVI/AAAAAAAAHcE/msqnTWJMWMs/s1600/DSC_5339.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-RJwFtEuwpts/TkjW8ZSIkVI/AAAAAAAAHcE/msqnTWJMWMs/s400/DSC_5339.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Rowerzystów tłum pod szybem "Kolejowym" kopalni Guido.&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Nie trzeba było długo czekać, by padła propozycja afteru po tym oficjalnym na terenie kopalni. Ekipa więc "na raty" rozpoczęła przemieszczanie się w pobliże innej kopalni, a ja z Jankiem i Piernikiem pojechaliśmy wpierw zmienić zabytkowy rower na Morfinę, coby się mu przypadkiem nic nie stało złego na wyboistych drogach. Zaopatrzeni i przystosowani do ogniskowania podjechaliśmy jeszcze do zaprzyjaźnionej sieci marketów spod znaku piegowatego owada i później już szybko na miejsce, gdzie jeszcze nie było nawet ogniska, a tłum był zacny. Kwintesencja i podładowanie akumulatorów na kolejny tydzień.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-yD4Hev946SQ/TkjW87PCm9I/AAAAAAAAHcI/cJtvo8SAqZk/s1600/DSC_5360.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-yD4Hev946SQ/TkjW87PCm9I/AAAAAAAAHcI/cJtvo8SAqZk/s400/DSC_5360.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;No to jeszcze was pokatuję zdjęciami.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-8VzxDGPDwms/TkjW9vnJvdI/AAAAAAAAHcM/5E82DSg83v0/s1600/DSC_5437.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-8VzxDGPDwms/TkjW9vnJvdI/AAAAAAAAHcM/5E82DSg83v0/s400/DSC_5437.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;I całokształt na koniec.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;W końcu przyszedł czas pożegnać się z miłym towarzystwem, ponieważ obiecałem odprowadzić nasze miłe koleżanki z Bytomia, co niniejszym wraz z Skudem uczyniliśmy. Droga na Bytom jak zawsze pełna przygód, niekoniecznie miłych, na szczęście dotarliśmy cało i bezpiecznie odprowadzając wpierw Darię, a później Justynę, z którą jeszcze długo rozmawialiśmy, co jednak ukróciła wizja powrotu w burzy. Niebo coraz częściej jaśniało gdzieś nad horyzontem od błysków, więc pożegnaliśmy się i dwuosobową reprezentacją, czyli wraz z Skudem pognaliśmy co rusz w stronę Zabrza. Na wysokości Jadwigi zaczęło nas dopadać kilka kropel deszczu na minutę. Im bliżej Mikulczyc, tym mocniej padało, więc ostatecznie dotarłem mokry, a przed Skudem była jeszcze droga do Gliwic. Ale chyba lepiej zmoknąć teraz, niż w trakcie Masy, więc optymizm pozostał i nikt z nas nie marudził. I tak powrót zakończył się dnia następnego, w deszczu zamiast "spadających gwiazd".&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-6913814231064093602?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/6913814231064093602/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/08/urodziny-na-dwoch-koach.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/6913814231064093602'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/6913814231064093602'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/08/urodziny-na-dwoch-koach.html' title='Urodziny na dwóch kołach'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-mno1bfK9ZgY/TkjW4mpRSoI/AAAAAAAAHbw/vISDUmVtsUw/s72-c/DSC_5222.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-4959658368561611404</id><published>2011-08-09T22:56:00.000+02:00</published><updated>2011-08-10T10:08:32.881+02:00</updated><title type='text'>Wracamy na tory</title><content type='html'>Dziś było bardzo długim dniem w pracy, trzeba więc sobie to jakoś później wynagrodzić, prawda? Zdzwoniłem się z Jankiem i wybraliśmy się wspólnie w niesprecyzowane gdziekolwiek. Po drodze jeszcze tylko zajechaliśmy na stację dopompować kółka, a później już coraz więcej było kolejowych wątków w naszej wycieczce. A wszystko zaczęło się od małego pościgu za składem PKP Cargo. Co było dalej? Mnóstwo nieudanych zdjęć, bo aparat jak na złość nie chciał dziś współpracować, a to co się mimo wszystko udało, prezentuję poniżej:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-LHoLSm-2P4Y/TkI6uwU1_XI/AAAAAAAAHbI/XhrF-BC9kt8/s1600/IMG_2219.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-LHoLSm-2P4Y/TkI6uwU1_XI/AAAAAAAAHbI/XhrF-BC9kt8/s400/IMG_2219.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Pędzący "prosiaczek" Cargo - co to za grill na przodzie?&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-FYKbaFipZUY/TkI6wTJrkyI/AAAAAAAAHbM/RsWOBjrCLVA/s1600/IMG_2227.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-FYKbaFipZUY/TkI6wTJrkyI/AAAAAAAAHbM/RsWOBjrCLVA/s400/IMG_2227.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;JT42CWRM - Brytyjska lokomotywa klasy 66 o ciekawym nr. bocznym 66601.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/--GhuIGhu488/TkI6yZi9N_I/AAAAAAAAHbQ/xsOXPzsHw-8/s1600/IMG_2242.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/--GhuIGhu488/TkI6yZi9N_I/AAAAAAAAHbQ/xsOXPzsHw-8/s400/IMG_2242.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Zadymę organizuje "Stonka" ciągnąca swoją zmodernizowaną koleżankę.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-OgZPyffUHvs/TkI60iwBo_I/AAAAAAAAHbU/FvRWWfkQUks/s1600/IMG_2261.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-OgZPyffUHvs/TkI60iwBo_I/AAAAAAAAHbU/FvRWWfkQUks/s400/IMG_2261.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Opuszczona na torze bocznym "Edytka".&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-FsefM8HhrlA/TkI62ON-xgI/AAAAAAAAHbY/mzopYmGV6aU/s1600/IMG_2266.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-FsefM8HhrlA/TkI62ON-xgI/AAAAAAAAHbY/mzopYmGV6aU/s400/IMG_2266.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Znów pędzący "prosiaczek", czyli zmodernizowana ET22.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-9sqqfrgls14/TkI63_1SUqI/AAAAAAAAHbc/YYeoCQVtY78/s1600/IMG_2278.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-9sqqfrgls14/TkI63_1SUqI/AAAAAAAAHbc/YYeoCQVtY78/s400/IMG_2278.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Na koniec pomachał nam i zatrąbił prywatny przewoźnik Freightliner PL.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-4959658368561611404?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/4959658368561611404/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/08/wracamy-na-tory.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/4959658368561611404'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/4959658368561611404'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/08/wracamy-na-tory.html' title='Wracamy na tory'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-LHoLSm-2P4Y/TkI6uwU1_XI/AAAAAAAAHbI/XhrF-BC9kt8/s72-c/IMG_2219.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-2538742115051249699</id><published>2011-08-06T10:35:00.002+02:00</published><updated>2011-08-07T11:12:19.256+02:00</updated><title type='text'>Który to już raz?</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Tym razem w pracy, z racji na potrzebę wyglądania "elegancko" musiałem być z pomocą komunikacji miejskiej, a to już z góry przekreślało wypad na kolejną &lt;a href="http://gmk.slask.pl/"&gt;GMK&lt;/a&gt; z całą ekipą. Czym prędzej jednak pojechałem do domu, żeby coś przegryźć i ubrać się bardziej rowerowo. Już miałem wsiadać na rower, gdy zadzwonił Piernik i oświadczył, że ekipa na mnie zaczeka gdzieś w centrum, umówiliśmy się więc na skrzyżowaniu Korfantego i Wolności, gdzie natychmiast pognałem najkrótszą trasą, jaka przyszła mi do głowy. Po krótkim przywitaniu i okiełznaniu nieładu na mojej głowie, który nie chciał schować się pod kaskiem, ruszyliśmy spokojnie pięknym peletonem w stronę pl. Krakowskiego w Gliwicach, gdzie zaprowadziłem nas nieco inną i spokojniejszą trasą.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-52wurhLvNqQ/Tj5OmOmh3UI/AAAAAAAAHaw/04SoUWs_2vU/s1600/P1330056.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-52wurhLvNqQ/Tj5OmOmh3UI/AAAAAAAAHaw/04SoUWs_2vU/s400/P1330056.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Przywitania i pogawędki z przedstawicielem monocyklistów.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Korzystając z faktu, że do startu Masy zostało nam jeszcze sporo czasu, postanowiłem przesmarować trzeci raz w ostatnim czasie łańcuch, tym razem dzięki uprzejmości Piernika, który użyczył smaru do łańcucha. Później jeszcze oddałem na chwilę Morfinę w fachowe ręce Janka, który ustawił przedni hamulec i ofiarnie nawet sam go przetestował - obyło się bez ofiar w sprzęcie u ludziach.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-OWhSVpi90x0/Tj5Om2w9kvI/AAAAAAAAHa0/XA5G1e8ZVbM/s1600/P1330075.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-OWhSVpi90x0/Tj5Om2w9kvI/AAAAAAAAHa0/XA5G1e8ZVbM/s400/P1330075.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Faktycznie, zielony pachnie... ziołami!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-az0XYhQguhk/Tj5OnqohOmI/AAAAAAAAHa4/8eOjxuDlAGQ/s1600/P1330090.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-az0XYhQguhk/Tj5OnqohOmI/AAAAAAAAHa4/8eOjxuDlAGQ/s400/P1330090.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Służba porządkowa, by jeździło się bezpieczniej.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Gdy już tradycyjnie zostałem obdarowany przez Ojca Dyrektora walkie-talkie, ruszyliśmy. Szybko okazało się, że na przedzie nie pojechał nikt z pomagających w tym zamieszaniu i czołówka ruszyła niczym ucieczka na Tour de Pologne robiąc w peletonie kolosalne dziury. Pognałem więc za ucieczką i już po chwili wszystko wróciło do normy, czyli jechaliśmy jednym, zwartym peletonem, jak Ojciec Dyrektor przykazał. Dalej już było tylko lepiej i spokojniej, pomijając znów nieznajomość trasy przez zabezpieczającą nas Policję, ale to taki drobiazg. Mogłem za to spokojnie rozmawiać sobie z cyklistami i nawiązać nowe znajomości a dodatkowo dowiedzieć się nowych rzeczy. Tu serdeczne pozdrowienia dla rowerowego PTTK Gliwice.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-1jHBsOt947k/Tj5OosgEPlI/AAAAAAAAHa8/55qKq2yO0kI/s1600/P1330114.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-1jHBsOt947k/Tj5OosgEPlI/AAAAAAAAHa8/55qKq2yO0kI/s400/P1330114.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;A tak to wygląda "od środka"...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-k704miyO2pY/Tj5OpYUBc6I/AAAAAAAAHbA/8ycWoCGTN-M/s1600/P1330137.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-k704miyO2pY/Tj5OpYUBc6I/AAAAAAAAHbA/8ycWoCGTN-M/s400/P1330137.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;...a tak "z zewnątrz".&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Kiedy zakończyła się Masa, oczywiście padło hasło "after!". Nie trzeba było tym razem długo czekać, bo szybko zebrała się grupa pod wezwaniem adoracji sieci sklepów z zachodu. Podjechaliśmy więc i zaparkowaliśmy nasze limuzyny między pięknym, czerwonym Ferrari, a czarnym Porsche i Ci, co mieli potrzebę, zrobili najazd na sklepowe półki z żywnością i napojami.&lt;br /&gt;Zaopatrzeni udaliśmy się w tradycyjną lokalizację, gdzie zebrało się nas tym razem całkiem sporo. Po lekkiej motywacji, nie brakowało rąk do noszenia drzewa na opał i szybko zapłonęło tradycyjne ognisko. W tym miejscu prócz pozdrowień muszę teraz zamieścić jeszcze podziękowania dla Darii i Justyny za podarowaną przez sakwę Piernika butelkę mojego ulubionego napoju w moim ulubionym smaku! "Bądź sobą" pod kapslem, który dołączył do zacnej kolekcji, a sam napój poprawił do reszty humor.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-C-TUaYxC9lw/Tj5OqNGjVUI/AAAAAAAAHbE/XO2h3H1LJtQ/s1600/P1330257.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-C-TUaYxC9lw/Tj5OqNGjVUI/AAAAAAAAHbE/XO2h3H1LJtQ/s400/P1330257.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;"Tymbark - kochaj życie".&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Jakoś wyjątkowo ruszyliśmy ostatni w drogę powrotną przez Sośnicę. Chciało się nam kręcić, więc dokręciliśmy za namową Skuda do Szałszy przez fantastyczną rowerową autostradę będącą przedłużeniem ul. Leśnej i wiodącą przez las, gdzie nie było ani odrobiny błota. Teraz przyszło się nieco rozdzielić ekipie w składzie: Gusiek, Skud (włodarze gliwiccy), Janek, Piernik i ja (panowie Mikulczyc) oraz Goofy i Daniel (baronowie z Rokity)(&lt;i&gt;&lt;a href="http://roweroholik.blogspot.com/2011/08/7493-masa-gliwicka-i-round-about.html"&gt;źródło&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;). &lt;br /&gt;Włodarze Gliwic pojechali w lewo, a my w prawo i ten podział bynajmniej nie sugerował podziałów politycznych, a jedynie kierunki na mapie. Okrężną trasą przez Ziemięcice i mroczne pola do Grzybowic, a następnie na tereny naszych baronów, gdzie się pożegnaliśmy i rozjechaliśmy znów każdy w swoją stronę. &lt;br /&gt;A to nocne kręcenie trzeba zdecydowanie powtórzyć!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia dzięki uprzejmości &lt;a href="http://goofy601.bikestats.pl/"&gt;Goofiego&lt;/a&gt; - dzięki!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-2538742115051249699?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/2538742115051249699/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/08/ktory-to-juz-raz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/2538742115051249699'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/2538742115051249699'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/08/ktory-to-juz-raz.html' title='Który to już raz?'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-52wurhLvNqQ/Tj5OmOmh3UI/AAAAAAAAHaw/04SoUWs_2vU/s72-c/P1330056.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-7340569069222097278</id><published>2011-08-04T21:24:00.000+02:00</published><updated>2011-08-05T09:16:57.798+02:00</updated><title type='text'>Znów się kręci</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Od jakiegoś czasu w kółko pada deszcz, więc nie nastrajało do jazdy, ani w ogóle do niczego. Także Morfina stała w pokoju do góry kołami i szczerzyła do mnie puste zaciski hamulców. W końcu postanowiłem, że ruszę na podbój sklepów rowerowych i gdzieś w końcu upoluję to tak potrzebne i niesamowicie drogie ustrojstwo. Niestety, stać mnie było jedynie na jedną parę metalizowanych, ale z pozostałych postanowiłem skompletować drugi zestaw. Gdy to wszystko dziś w końcu znalazło się na swoim miejscu, oczywiste było, że nie będę czekać, żeby w końcu wypróbować, a że pogoda ku temu zrobiła się niemal idealna... Telefon do Janka i jazda! Nie mieliśmy jak zwykle planu, więc pojechaliśmy bez takowego w kierunku... gdzieś tam. Przez Maciejów i Sośnicę trafiliśmy w końcu na gliwicki rynek prowadząc, niemal całą drogę, debatę na tematy wszelakie. Rynek, jak zwykle, przywitał nas zakazem ruchu wszelkich pojazdów i posępnym, odrestaurowanym Neptunem - fontanną.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Imh89rBFDDE/TjuMqaBXtNI/AAAAAAAAHak/a2PFtPptsl4/s1600/IMG_1501.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-Imh89rBFDDE/TjuMqaBXtNI/AAAAAAAAHak/a2PFtPptsl4/s400/IMG_1501.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Najbardziej z odrestaurowanej fontanny cieszą się gołębie.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Jakoś nie ucieszyliśmy się zbytnio starą częścią miasta, w dodatku nieco rozkopaną tu i ówdzie w ramach wielkiego planu miasta na przywrócenie do świetności wokółrynkowych uliczek Pod zamkiem piastowskim, który po dziś nie wiemy co z Piastami miał wspólnego, uradziliśmy, że trzeba to życie nieco osłodzić, a do tego celu najlepiej nadaje się żółty, czy pomarańczowy (jak kto woli) napój. Ponieważ do sieci marketów było za daleko, znów towarzyszyła nam postać Piastów, tym razem na placu ich imienia. Biedniejsi o kilka złotych, a bogatsi o dwie szklane butelki skąpej pojemności 0.25L skierowaliśmy się z dala już od Piastów, pod Radiostację, gdzie postanowiliśmy sobie nieco odpocząć.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-hxEQofVvHyk/TjuMr96DrSI/AAAAAAAAHao/X9l86gB6nRI/s1600/IMG_1508.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-hxEQofVvHyk/TjuMr96DrSI/AAAAAAAAHao/X9l86gB6nRI/s400/IMG_1508.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Połączenie kilku najfajniejszych rzeczy: Radiostacja, Rower i Frugo.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Mimo słonecznego popołudnia, ten dzień jakiś niezbyt inspirujący. Pewnie przez ciężki dzień, a właściwie tydzień, nie chciało się już nic więcej. Kilka zdjęć od niechcenia i w zasadzie bezmyślnie gapiliśmy się w grupkę dzieciaków, które pomykały na proporcjonalnie mniejszych rowerkach, dumając, że sami nie umielibyśmy już chyba jechać tak z pomocą małych, bocznych kółeczek.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt; &lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-JCh-QDaSnNg/TjuMsuta3PI/AAAAAAAAHas/Cr1y22THkRE/s1600/IMG_1512.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-JCh-QDaSnNg/TjuMsuta3PI/AAAAAAAAHas/Cr1y22THkRE/s400/IMG_1512.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;I taka klasyka, pod słońce.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;By dopełnić dnia trzeba było już tylko wrócić do domu, a że słońce z wolna chyliło się ku zachodowi, przyszło nam to dość sprawnie. Najkrótszą i sprawdzoną trasą snuliśmy się wśród pisków mojego grymaszącego łańcucha, który po parunastu kilometrach przypomniał sobie, że w ogóle istnieje. A może to stare błoto, którego nie sposób było się pozbyć powodowało, że łańcuch nie piszczał na początku? Nie mniej po powrocie potraktowałem go smarem, a przy okazji też pedały SPD, bo jakoś fatalnie się wypinają i niemal zaliczyłbym dziś kilka spektakularnych gleb. Tyle prac konserwacyjnych i rowerowania na dziś. A jutro &lt;a href="http://gmk.slask.pl/"&gt;GMK&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-7340569069222097278?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/7340569069222097278/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/08/znow-sie-kreci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/7340569069222097278'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/7340569069222097278'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/08/znow-sie-kreci.html' title='Znów się kręci'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Imh89rBFDDE/TjuMqaBXtNI/AAAAAAAAHak/a2PFtPptsl4/s72-c/IMG_1501.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-4734812535635543142</id><published>2011-07-30T22:27:00.001+02:00</published><updated>2011-08-01T09:56:51.078+02:00</updated><title type='text'>Owocowo, choć bezowocnie</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Kolejny dzień spod znaku niepewnej pogody, ale i akcji poszukiwawczej klocuszków dla Morfinki. Rano wybrałem się na swoje nieszczęście z mamą na zakupy do centrum, co ostatecznie okazało się nie takie straszne. Zwiedziliśmy wszystkie dwa sklepy rowerowe w centrum, oraz ja sklep sportowy w Platanie. Niestety nigdzie nie było dokładnie tych klocków, które chciałem. Ostatkiem nadziei miał być jeszcze jeden wielki sklep w Gliwicach, go którego udałem się już z Jankiem w wersji rowerowej.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Pogoda tak bardzo nie sprzyjała, że wlekliśmy się niemal godzinę, by dowiedzieć się, że i tak klocków nie ma. Ale skoro byliśmy już tak daleko, to podjechaliśmy jeszcze dalej, do całodobowego marketu z nadzieją na upolowanie Frugo, którym raczyliśmy się już wczoraj. Oczywiście przeszliśmy przez wszystkie możliwe napoje nie znalazłszy rzeczonego napoju, aż tu nagle, zupełnie nie po drodze, niedbale rzucone, jest! Wypatrzyłem i szybko zrobiliśmy analizę dostępnych kolorów: czarne, zielone i różowe. Niestety, brak pomarańczowego i białego, ale trudno. W koszyku wylądowało dziesięć butelek w różnych kolorach, a do tego Janek jeszcze zaopatrzył się w kiełbę na wieczorną imprezę inaugurującą.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Powrót odbył się oczywiście drogą okrężną, bo mieliśmy po drodze zgarnąć Skuda, co też niniejszym uczyniliśmy. Gdy już byliśmy w trzyosobowym komplecie, skierowaliśmy się w stronę Mikulczyc trasą, którą wiódł nas Skud. Świetne, boczne dróżki, piękne osiedla i znów leśno-polne ścieżynki, po których byśmy się nie spodziewali, że mogą nas zaprowadzić do celu, a jednak. Meldujemy się w komplecie pod rezydencją Piernika i rozjeżdżamy się żeby przepakować zapasy i nieco się przebrać, a Piernik i Skud idą jeszcze uzupełnić zapasy do pobliskiego marketu. Gdy już wszyscy byliśmy gotowi, udaliśmy się pieszo w tajemną lokację.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Miejscówka iście zacna, choć okolica nie ma zbyt dobrej sławy. Ogniskiem zainaugurowaliśmy nasz byt w nowym miejscu, a gdy już ogień wesoło pomykał po gałązkach, zabraliśmy się za nasze plecakowe zapasy. Nie zabrakło oczywiście kiełbasek, sporządzanych na różne sposoby. Sam kolejny raz użyłem patentu z piekarnikiem z puszki, bo cegły, które okalały palenisko, nie nadawały się na "patelnię". Tak w radosnej atmosferze dobiegł końca kolejny dzień, w którym udało się urwać chwilę bez deszczu, by spędzić ją ze znajomymi.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-4734812535635543142?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/4734812535635543142/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/07/owocowo-choc-bezowocnie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/4734812535635543142'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/4734812535635543142'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/07/owocowo-choc-bezowocnie.html' title='Owocowo, choć bezowocnie'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-7932284970932786024</id><published>2011-07-30T01:09:00.001+02:00</published><updated>2011-07-31T22:44:37.197+02:00</updated><title type='text'>Jasny gwint</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Kiedy wszystko idzie nie po Twojej myśli, trzeba czasem pozłościć się na życie i jego okoliczności. Tym razem wypadło mi kolejny raz w tym podłym tygodniu zostać dłużej w pracy, co skróciło mi weekend o kilka godzin. W celu więc odchamienia zgadałem się z Jankiem na wizytę w Bytomiu i bynajmniej nie w celach Masowych, bo było na to i tak za późno. Morfina wciąż bez hamulców, więc przesiadłem się na Scotta i skierowaliśmy się więc z Jankiem przez Rokitę i Miechowice i... wielki kanion chyba po drodze. Zrobiliśmy o wiele więcej kilometrów niż Masa krążąc po tym dziwnym królestwie jednokierunkowych ulic i niespodziewanych zamkniętych ulic. Ostatecznie jednak spotkaliśmy się z zacnym towarzystwem, które miało okazję uczestniczyć w rzeczonej już BMK. Chwila postoju i Daniel wyrwał nas na zwiedzenie pewnego miejsca, które tak genialnie opisał na swoim &lt;a href="http://roweroholik.blogspot.com/2011/07/5395-od-biedy-moze-byc-i-bytom.html"&gt;blogu&lt;/a&gt;, że aż pozwolę sobie zacytować Jego słowa: "&lt;em&gt;Zachwytom nie było końca. Dawno nie wiedzieliśmy czegoś takiego. W wielu dzielnicach Bytom niewiele różni się od Londynu zaraz po ataku Junkersów osiemdziesiątych ósmych Luftwaffe we wrześniu 1940 roku. Kawał historii na wyciągnięcie reki. Trzeba to pokazać Spielbergowi. Koniecznie.&lt;/em&gt;" (&lt;a href="http://roweroholik.blogspot.com/2011/07/5395-od-biedy-moze-byc-i-bytom.html"&gt;źródło&lt;/a&gt;).&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ILhrJ1Xzs8M/TjW3VB9KRDI/AAAAAAAAHaY/4WFiZL0TK4M/s1600/IMG_1040.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-ILhrJ1Xzs8M/TjW3VB9KRDI/AAAAAAAAHaY/4WFiZL0TK4M/s400/IMG_1040.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Spielberga nie było, ale i tak aparaty poszły w ruch.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Gdy napełniliśmy nasze dusze artyzmem wyrafinowanej architektury wróciliśmy do kręcenia korbami. Powrót ostatnio standardową trasą zahaczającą o Rudę Śląską, a później już przez Biskupice i pod Koksownią Jadwiga, gdzie urządziliśmy sobie chwilowy postój, by nacieszyć się widokiem kłębów pary wodnej o kwaśnym PH, a powstałej z gaszenia wydobytego dopiero co z baterii koksu.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-cs3NlTZ6o84/TjW3V3Fn41I/AAAAAAAAHac/amEkG2m5aIw/s1600/IMG_1047.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-cs3NlTZ6o84/TjW3V3Fn41I/AAAAAAAAHac/amEkG2m5aIw/s400/IMG_1047.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Odprowadziliśmy reprezentację szlacheckich Rokietnickich włości i w odchudzonym składzie pojechaliśmy odprowadzić teraz Piernika. Zostało nas czterech jeźdźców, bynajmniej nie apokalipsy. Jak najbardziej okrężnie pojechaliśmy w kilka odległych od siebie miejsc, jakby same dystanse między nimi było dla nas za mało. Zajechaliśmy też do sklepu, gdzie od jakiegoś czasu widuje się pewną dzikość z natury. Wydelegowałem się więc z naszej ekipy na zwiady i łowy i szybko wróciłem z czterema butelkami kultowego napoju. Czarne FRUGO, które niemal natychmiast wypiliśmy, a Janek skoczył po pomarańczowe. To drugie postanowiliśmy zostawić sobie na postój pod Radiostacją. O dziwo zastaliśmy już zamknięty teren, rozgościliśmy się więc na sąsiedniej łące i daliśmy się ponieść dzikości w długim naświetlaniu...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-WB_RnKJafho/TjW3W9R6ssI/AAAAAAAAHag/3kwkPMaFh9o/s1600/IMG_1056.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-WB_RnKJafho/TjW3W9R6ssI/AAAAAAAAHag/3kwkPMaFh9o/s400/IMG_1056.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Żółte, jak jasny gwint!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Frugo i czekoladę później, gdy stwierdziliśmy ze zdziwieniem, że z zimna to nawet komary się dziś nie pojawiły, sami postanowiliśmy uciec zimnu. Odprowadziliśmy naszych towarzyszy, odebrałem przy okazji spinkę do łańcucha marki SRAM (czyt. "srem") i bezpieczniejsi o ten drobiazg wróciliśmy znów okrężną drogą do domów. Za trzy minuty jutro, 80 kilometrów na liczniku i nawet nie wiem kiedy się tyle nazbierało, ale na pewno czuję się usatysfakcjonowany, że po takiej długiej dość przerwie i mimo kiepskiej pogody, udało się przejechać bez problemów. No może poza bolącą du*ą przez to potworne siodełko scotta...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-7932284970932786024?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/7932284970932786024/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/07/jasny-gwint.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/7932284970932786024'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/7932284970932786024'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/07/jasny-gwint.html' title='Jasny gwint'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ILhrJ1Xzs8M/TjW3VB9KRDI/AAAAAAAAHaY/4WFiZL0TK4M/s72-c/IMG_1040.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-7112249566181762548</id><published>2011-07-25T21:27:00.000+02:00</published><updated>2011-07-31T21:57:44.529+02:00</updated><title type='text'>Nieuleczalny</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-iHAQVPn9o20/TjWuMt1DTlI/AAAAAAAAHaI/kp3o1hKk5dA/s1600/IMG_0303.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-iHAQVPn9o20/TjWuMt1DTlI/AAAAAAAAHaI/kp3o1hKk5dA/s400/IMG_0303.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Podejrzana sprawa, ciągle brakuje powietrza...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Plan był taki, by wykorzystać niewiarygodny fakt suchego popołudnia. Nie trzeba było nikogo przekonywać, więc po telefonie Piernika już w chwilę umówieni byliśmy jeszcze z Jankiem, by podbijać przebojem kolejne &amp;nbsp;kilometry. Sprawa zdawałaby się prosta, a jednak nieco komplikował ją systematyczny zanik ciśnienia w przednim kole Morfinki. Mieliśmy więc już cel - pierwsza i najbliższa stacja paliw, gdzie dotankowałem oczywiście powietrza. Po uzupełnieniu braków, skierowaliśmy się na Szyb Maciej, gdzie z kolei uzupełniliśmy drugą z sił natury - wodę dla naszych bidonów a docelowo spragnionych ust. I od tej chwili wszystkiemu winien jest Piernik, który uparł się na przejazd lasem! Zdecydowanie odradzałem, mając w pamięci jeszcze to, że wczoraj padała, a stan ten niewiele się zmieniał w przeciągu ostatnich już tygodni. Co było w lesie, w okolicy przeoranej ciężkim sprzętem budującym A1 chyba nie muszę mówić/pisać?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-AOE3gXU2zpk/TjWuNzY244I/AAAAAAAAHaM/lqVKcEyxfCE/s1600/IMG_0304.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-AOE3gXU2zpk/TjWuNzY244I/AAAAAAAAHaM/lqVKcEyxfCE/s400/IMG_0304.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Błoto. Dużo błota. Wszędzie błoto. Błoto, błoto, błoto!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-6UedTS8iJCU/TjWuPJzVE_I/AAAAAAAAHaQ/RYuXw1K1CBE/s1600/IMG_0311.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-6UedTS8iJCU/TjWuPJzVE_I/AAAAAAAAHaQ/RYuXw1K1CBE/s400/IMG_0311.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;W końcu wyjechałem. Ale zaraz, czegoś tu brakuje...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;No właśnie, czegoś nam brakowało, całej trójce dzielnych rowerzystów, którzy jeszcze chwilę temu brnęli po tarcze w błocie. Hamulców! Zapytacie jak to? Obrzydliwe, złośliwe, złe i podłe błoto, które oblepiło nasze aluminiowe rumaki, wytarło nam okładziny w hamulcach tarczowych... Niewiarygodne, więc w ramach buntu zmywaliśmy rozpaczliwie błoto pozyskaną niedawno temu wodą z bidonów. Regulacje, kombinacje i nic... każdy z nas pozbawił się przedniego hamulca, a tył pozostawiał wiele do życzenia. Z dalszej jazdy więc nici, skierowaliśmy się prosto na wille Janka, gdzie urządziliśmy sobie wielką myjnię na trzy rowery i węża.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-A05RVzxYs_M/TjWuQMBItpI/AAAAAAAAHaU/JZtEFamOogY/s1600/IMG_0313.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-A05RVzxYs_M/TjWuQMBItpI/AAAAAAAAHaU/JZtEFamOogY/s400/IMG_0313.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Morfina spowrotem staje się błękitno-srebrna.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Po tym wielkim szaleństwie wróciłem do domu odprowadzając po drodze Piernika. Oba zaciski zdemontowałem i obecnie leżą w stanie rozkładu na moim biurku, a ja zabieram się za szukanie w dziurawym budżecie środków na nowe klocuszki dla Morfinki. Ktoś ma zbędne Shimano M08, lub wersję metaliczną accent'a? No to alledrogo...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-7112249566181762548?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/7112249566181762548/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/07/nieuleczalny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/7112249566181762548'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/7112249566181762548'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/07/nieuleczalny.html' title='Nieuleczalny'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-iHAQVPn9o20/TjWuMt1DTlI/AAAAAAAAHaI/kp3o1hKk5dA/s72-c/IMG_0303.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-3567234763937471040</id><published>2011-07-23T20:42:00.002+02:00</published><updated>2011-07-31T21:30:25.244+02:00</updated><title type='text'>Mordercza sobota</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Próba podsumowania Święta Młodzieży 2011? Chyba nie podołam, a poniższy filmik i tak nie odda nawet tego jednego wtorku, o którym jest. Mimo to wielkie słowa uznania i podzięki dla Grupy Filmowej! Dla mnie ten tydzień był zupełnym wyrwaniem się z kontekstu rzeczywistości, która okazała się ostatnio nazbyt smutna i mroczna. Dostałem pokój "na końcu świata", wszak lubię Piratów z Karaibów, a sam pokój okazał się być nawet dalej, niż za granicą horyzontu. I trafiło mi się dzielić pokój z najlepszą częścią ekipy z poprzedniego roku. Resztę jednak może oddać jedynie przeżycie tego na własnej skórze. Dla mnie nader owocny czas, pełen przede wszystkim modlitwy, konferencji i zupełnej zmiany postrzegania niektórych spraw, nabrania dystansu i odświeżenia sobie postrzegania świata. Serdecznej przyjaźni, mnóstwa uścisków i przytulania, miłych słów, komplementów, budującej nadziei, niewiarygodnych odkryć, znajomości i zaskakujących "zbiegów okoliczności" udowadniających, jak mały jest ten świat, czas gitary i wokalu od delikatnych ballad, poezji, aż po wielkie "darcie mordy", które wszystkim zawsze wychodziło najlepiej, czas za krótkich nocy i brutalnych poranków, deszczowych piosenek, spacerów, wschodów słońca, naiwnych pocałunków...&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/5pBNFhgc4Js" width="400"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Teraz jest jednak sobota, trzeba było pożegnać słońce, które po niemal tygodniu deszczu przyszło nas pożegnać. "Jedź prosto, obudź nawigację za Pyskowicami" - tak, wracaliśmy, a ja znów dorabiałem jako nawigacja humanoidalna. Dotarliśmy bezpiecznie i do celu przysmażani delikatnym słońcem, a przede mną powoli rysowała się wizja zmienienia wygodnego fotela pasażera na siodełko.&lt;br /&gt;Gdy uzupełniłem już tygodniowe braki kalorii, przebrałem się jak nigdy i wsiadłem na rower, by podjechać po Janka. Kierunek i cel, to kościół zwany "malowanym światłem", a o którym już niegdyś &lt;a href="http://zzabrza.blogspot.com/2010/11/teatr-pelikan.html"&gt;pisałem przy okazji kulturalnych spotkań&lt;/a&gt; z zaprzyjaźnionym Teatrem "A". Tym razem jednak cel tej wizyty był z grubsza zaskakujący, jak nasz dzisiejszy ubiór. Ciąg dalszy niech więc dopowiedzą już zdjęcia, bo sam, przypominając wtedy nieco zombie, mniej już pamiętam, niż zapamiętał obiektyw.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-88nNSZ7vQmU/TjWqNnNFlFI/AAAAAAAAHZ0/QjGSQUD4XCs/s1600/IMG_0053.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-88nNSZ7vQmU/TjWqNnNFlFI/AAAAAAAAHZ0/QjGSQUD4XCs/s400/IMG_0053.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-1oa-_UBFdLE/TjWqOSX_2lI/AAAAAAAAHZ4/u-P3zsIHvfY/s1600/IMG_0078.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-1oa-_UBFdLE/TjWqOSX_2lI/AAAAAAAAHZ4/u-P3zsIHvfY/s400/IMG_0078.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-6pv52bpgkSI/TjWqPHcuBdI/AAAAAAAAHZ8/OhT-pm-HThc/s1600/IMG_0252.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-6pv52bpgkSI/TjWqPHcuBdI/AAAAAAAAHZ8/OhT-pm-HThc/s400/IMG_0252.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-QOY34ozZvzY/TjWqP2JCjHI/AAAAAAAAHaA/UIEIv0ynUNM/s1600/IMG_0276.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-QOY34ozZvzY/TjWqP2JCjHI/AAAAAAAAHaA/UIEIv0ynUNM/s400/IMG_0276.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-zoCbDoqdM2A/TjWqQ17TShI/AAAAAAAAHaE/-M96oiNzGL4/s1600/IMG_0299.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-zoCbDoqdM2A/TjWqQ17TShI/AAAAAAAAHaE/-M96oiNzGL4/s400/IMG_0299.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;O obecności rowerzystów pod kościołem chyba mało kto może sobie pomyśleć, zwłaszcza na ślubie. Oni jednak chcieli, więc nie zawiedliśmy, choć dla mnie było to naprawdę wielkie wyrzeczenie. Ania i Kubush "zalegalizowali" swój związek, ale chyba każdy przyzna, że taka chwila to żadna formalność. Oboje pracowali na tą chwilę razem i z całego serca im życzę, by ta chwila, to nie był już wierzchołek metaforycznej góry miłości, ale by z tego miejsca spostrzegli dopiero prawdziwy, o wiele większy szczyt i by razem dalej szli. Szczerze im zazdroszczę i życzę jak najlepiej! Eskorta rowerzystów przejęła prowadzenie weselnego orszaku, odprowadziliśmy "młodych" symboliczny kawałek w ich nowej drodze i pomachaliśmy. Teraz jest czas dla nich, a ja wracam w garniturze, na rowerze, w doborowym towarzystwie niezawodnych ludzi odespać kończący się tydzień...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-3567234763937471040?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/3567234763937471040/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/07/mordercza-sobota.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3567234763937471040'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3567234763937471040'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/07/mordercza-sobota.html' title='Mordercza sobota'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/5pBNFhgc4Js/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-3091666313817285538</id><published>2011-07-19T23:18:00.018+02:00</published><updated>2011-07-24T21:54:10.014+02:00</updated><title type='text'>Teatr "A" - Siewca</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Czas sprostać wyzwaniu, co za pierwszym razem niezbyt się udało, a czego świadkiem jest poprzedni &lt;a href="http://zzabrza.blogspot.com/2010/06/teatr-siewca.html"&gt;wpis&lt;/a&gt; o tym samym tytule, co dziś. Dlaczego to tak wielkie wyzwanie? Dziś mogę podsumować poprzednie słowa, bo z perspektywy czasu widzę, że w tej przypowieści odnalazłem się w roli skalistej gleby, w niewiele czasu po odejściu z klasztoru. Niby jakiś żal, tęsknota, a z drugiej strony ta decyzja jednak wydaje się być słuszną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-SPTXVoPjfos/Tia7lcJR5XI/AAAAAAAAHZI/Q18TEVkXw8Q/s1600/016.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-SPTXVoPjfos/Tia7lcJR5XI/AAAAAAAAHZI/Q18TEVkXw8Q/s320/016.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;”Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał niektóre [ziarna] padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na miejsca skaliste, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słonce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły miedzy ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne w końcu padły na ziemie żyzna i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha!”. Mt 13,03-9.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ZT6D6w_WOKw/Tia7NNf7hlI/AAAAAAAAHY8/Ctthit91X6I/s1600/005.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-ZT6D6w_WOKw/Tia7NNf7hlI/AAAAAAAAHY8/Ctthit91X6I/s320/005.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;I na tym cytacie z Pisma Świętego powinna się zacząć i zakończyć próba refleksji nad widowiskiem, do którego zaprosili nas aktorzy. Jednak pomysłowość Teatru „A” daleko wykracza poza samą ramę przypowieści o siewcy i na jej kręgosłupie niejako buduje nową, większą i bogatszą rzeczywistość przenosząc to, co opowiadał Chrystus przed dwoma tysiącami lat, w dzisiejsza, trzecie już tysiąclecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-KJebCsIatBY/Tia7aisE6gI/AAAAAAAAHZA/VLffmffpci0/s1600/010.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-KJebCsIatBY/Tia7aisE6gI/AAAAAAAAHZA/VLffmffpci0/s320/010.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze jedno zdanie z Nowego Testamentu, które jest bezpośrednio po powyższym fragmencie będzie mi pomocne: ”Dlaczego w przypowieściach mówisz do nich?”. Dziś to Teatr mówił do nas w przypowieściach, a my mogliśmy poczuć się, jak ci, którzy kiedyś słuchali Jezusa i zastanawiali się o co tak właściwie chodzi. Nie ma uniwersalnego klucza, w jaki można rozgryźć ten spektakl. Każdy, jeśli tylko poświęci na niego choć chwilę swojej uwagi, znajdzie w nim coś dla siebie, jak to się często mówi. I mnie kolejny raz się udało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-YJNgMUnU1-8/Tia7fqAWcvI/AAAAAAAAHZE/8ROFxbszf3Y/s1600/012.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-YJNgMUnU1-8/Tia7fqAWcvI/AAAAAAAAHZE/8ROFxbszf3Y/s320/012.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W koło zapach zboża, czy można wymarzyć sobie piękniejszą scenerię? Jedna, bardzo ważna cecha człowieka - wolna wola. Niejako wokół niej toczy się cały spektakl, który jest walką między dobrem, a złem. Bóg powołuje Siewcę, aby ten zasiał ziarno Jego słowa w świecie. Siewca dba o to, by ziarno padło wszędzie, nawet jeśli z ekonomicznego punktu widzenia to miejsce się do tego zupełnie nie nadaje. Ale Bóg nie jet ekonomem i zawsze wychodzi poza statystyki dając szansę każdemu na usłyszenie Jego Ewangelii i uwierzenie w niej. Bo o ileż cenniejsza jest jedna zagubiona owca od całego stada z innej przypowieści? Każdy z nas ma szansę nawrócenia i naszym powołaniem jest stale się nawracać. Zło tu bynajmniej nie śpi, bo to za jego sprawą i przez nasze słabości musimy tak ciągle się starać. Zły kusi nas rożnymi kolorowymi szkiełkami, cennymi nagrodami, brawami publiczności, łechce naszą próżność i sięga jeszcze głębiej i dalej do wszystkich naszych ludzkich słabości, żeby tylko zaciągnąć nas do siebie. A my możemy poczuć się nieco jak w teleturnieju, gdzie publiczność zdaje się krzyczeć "graj dalej, wygrasz" popychając nas do coraz obrzydliwszych zachowań. Tylko że, gdy w końcu w cudzysłowie "wygramy" w wyścigu szczurów i mamy już "wszystko", okazuje się, że tak na prawdę po drodze pozabijaliśmy wszystkich przeciwników i nie mamy teraz nawet z kim świętować tego egoistycznego tryumfu. Na szczęście Bóg zawsze pozwala nam wrócić do siebie, zawsze możemy się nawrócić, a on odmieni nasze życie. Bo tak właśnie jest, że zło wślizga się nieproszone, gdy tylko uchylimy drzwi, a dobro trzeba długo zapraszać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Serdecznie dziękuję wszystkim aktorom, za to wspaniałe widowisko, które tak bardzo zmusza do refleksji i jet chyba jednym z trudniejszych. Na pewno skorzystam z kolejnej okazji, by zasiąść na widowni, ale i by później się z wami pobrudzić i porozmawiać.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;źródło zdjęć: &lt;/i&gt;&lt;a href="http://www.swietomlodziezy.pl/"&gt;&lt;i&gt;http://www.swietomlodziezy.pl/&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-3091666313817285538?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/3091666313817285538/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/07/czas-sprostac-wyzwaniu-co-za-pierwszym.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3091666313817285538'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3091666313817285538'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/07/czas-sprostac-wyzwaniu-co-za-pierwszym.html' title='Teatr &quot;A&quot; - Siewca'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-SPTXVoPjfos/Tia7lcJR5XI/AAAAAAAAHZI/Q18TEVkXw8Q/s72-c/016.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-3205425296909803081</id><published>2011-07-17T08:59:00.001+02:00</published><updated>2011-07-17T08:59:24.070+02:00</updated><title type='text'>Urlop</title><content type='html'>Niniejszym ogłaszam przerwę urlopową na moim blogu na czas określony. 17-24 Lipca możecie mnie znaleźć pod adresem: &lt;a href="http://www.swietomlodziezy.pl/"&gt;http://www.swietomlodziezy.pl/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam czytelników i życzę udanego wypoczynku ode mnie ;)&lt;br /&gt;~Serafin z Zabrza.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-3205425296909803081?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/3205425296909803081/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/07/urlop.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3205425296909803081'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3205425296909803081'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/07/urlop.html' title='Urlop'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-7420423206933559243</id><published>2011-07-12T21:02:00.000+02:00</published><updated>2011-07-12T21:02:58.717+02:00</updated><title type='text'>Odzyskać skrzydła</title><content type='html'>Niemal prosto z pracy wybrałem się dziś do serwisu odebrać Morfinę. Na szczęście trafiłem na niezawodną i właściwą obsługę. Wpierw zapoznano mnie z bardzo długą listą znalezionych usterek jednak szybko się okazało, że po dotknięciu Morfiny znalazłem kolejne kilka niewspomnianych napraw, za które z góry dziękuję. Teraz obręcze i piasty, łańcuch i kilka najważniejszych mechanizmów jest czystych, więc w głowie już się rodzi niecny plan jechania w Dolomity, żeby ten zły stan rzeczy wrócić do normy.&lt;br /&gt;Support okazał się zwyczajnie niedokręcony, więc trzeszczał, a pomagał mu niedokręcony pedał. Magicznym sposobem odzyskałem hamulce, które zostały naprawione i wyregulowane, poprawiona też została regulacja przerzutek. Teraz Morfina już tylko czeka na kolejną jazdę, więc chyba nie powstrzymam się i pojadę jutro do pracy znów rowerem!&lt;br /&gt;Wrażenia z jazdy - zupełnie jakbym odzyskał skrzydła, lub przynajmniej dwa kółka zwiększające mobilność.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-7420423206933559243?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/7420423206933559243/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/07/odzyskac-skrzyda.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/7420423206933559243'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/7420423206933559243'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/07/odzyskac-skrzyda.html' title='Odzyskać skrzydła'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-3511355746509747295</id><published>2011-07-09T22:45:00.000+02:00</published><updated>2011-07-09T22:45:42.651+02:00</updated><title type='text'>Wstępna diagnoza</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dziś to kolejny poranek, który mógł mnie jedynie zniechęcić lub zezłościć. Po ogarnięciu lokalnego chaosu w moim pokoju, zabrałem się za Morfinę. Wpierw zgarnąłem z niej z grubsza błoto i inne brudzące "atrakcje", a później powoli, w towarzystwie potwornego stukotu, pojechałem do centrum, by oddać ją na przegląd.&lt;br /&gt;Wstępna diagnoza już nie jest zbyt optymistyczna: serwis skrytykował mój dobór smaru pod względem konsystencji i jego wpływu na układ napędowy. Zalecił na wstępie wymianę łańcucha i kasety, jednak grzecznie podziękowałem (nie, nie dam się naciągnąć na niepotrzebną wymianę). Do wtorku natomiast mają przejrzeć wszystkie pozostałe właściwości roweru, a zwłaszcza hałasujący support. Mam nadzieję, że niczego mi bardziej nie zepsują, bo będę wtedy już naprawdę bardzo zły, co może się skończyć niebyt dobrze dla obsługi sklepu.&lt;br /&gt;Na szczęście mam już umówioną alternatywę i najprawdopodobniej zaraz po tym przeglądzie Morfina trafi w profesjonalne ręce prawdziwego rowerowego zapaleńca, który zrobi już wszystko jak należy. Niestety teraz trzeba pocierpieć długie trzy dni bez roweru dla jednej głupiej pieczątki potwierdzającej ważność gwarancji...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-3511355746509747295?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/3511355746509747295/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/07/wstepna-diagnoza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3511355746509747295'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3511355746509747295'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/07/wstepna-diagnoza.html' title='Wstępna diagnoza'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-4344376379195183894</id><published>2011-07-09T01:05:00.000+02:00</published><updated>2011-07-10T14:07:45.115+02:00</updated><title type='text'>Zakręcony dzień</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Poranek rozpoczęty jak najbardziej prawidłowo, bo od zagonienia roweru do roboty. Niestety z każdą chwilą Morfina, a właściwie jej support rzęził coraz mocniej i bardziej, więc niemal nie było mowy żebym pojechał nią dziś na Zabrzańską Masę Krytyczną, co nie napawało mnie optymizmem. I jeszcze kilka spraw w pracy, oraz konieczność rezygnacji z jutrzejszego wypadu w góry, sprawiły, że nie miałem za dobrego humoru. I na dobitkę prosto z pracy musiałem jeszcze podjechać na szybko "zaczarować" jeden oporny komputer. Nie cierpię się spieszyć i robić wszystko na ostatnią chwilę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-e-6CO-hLWwE/Thi41HNtiZI/AAAAAAAAHYc/3qqrlbr86vA/s1600/IMG_8440.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-e-6CO-hLWwE/Thi41HNtiZI/AAAAAAAAHYc/3qqrlbr86vA/s400/IMG_8440.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Pierwszą potrzebą okazało się dopompowanie kół.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Natychmiast po powrocie do domu zabrałem się za konsumpcję obiadu który dzięki wspaniałomyślności babci już na mnie czekał. Przebrałem się z oficjalnego ubioru biurowego w coś bardziej rowerowego i przesiadłem się z Morfiny na Scotta, który na szczęście zawsze jest dla mnie jakąś rezerwą. Pognałem z nadzieją dogonienia ekipy i nie zawiodłem się, bo spotkałem ich pod jednym z punktów dystrybucyjnych kiełbasy alias "zajebista". Tak więc już większą grupą zajechaliśmy na pl. Wolności gdzie z wolna gromadziły się kolejne osoby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-2pg0Tz-xgaE/ThmUFYX1uDI/AAAAAAAAHY0/LGfvmcFXs6E/s1600/DSC_3624.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-2pg0Tz-xgaE/ThmUFYX1uDI/AAAAAAAAHY0/LGfvmcFXs6E/s320/DSC_3624.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ustalenia kto, co, gdzie i jak by&lt;a href="http://bttf.pl/"&gt; http://bttf.pl/&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-_gsIbhGRueI/Thi42KD91sI/AAAAAAAAHYg/SmniheCMgGQ/s1600/IMG_8556.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-_gsIbhGRueI/Thi42KD91sI/AAAAAAAAHYg/SmniheCMgGQ/s400/IMG_8556.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ruszyliśmy, a ja gdzieś tam pod koniec.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Kilka słów i ruszyliśmy nieco zmienioną trasą, która osobiście niezbyt mi się spodobała, choć może właściwie tylko jeden odcinek - ul. Bytomską - nie przypadł mi do gustu. Jechałem z tyłu miałem sympatyczne towarzystwo, a nadto cały peleton na oku, więc mogłem na bieżąco przez radio korygować tępo czołówki. Kolejny raz też okazało się, że nasz świat, a szczególnie Zabrze to bardzo małe jest i niemal zawsze można spotkać kogoś nieznajomego i po kilku minutach okaże się, że jest rodziną kogoś kogo znasz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-92B1H6LI4Zo/Thi43JpWvxI/AAAAAAAAHYk/ZBAcBQWz8jg/s1600/IMG_8595.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-92B1H6LI4Zo/Thi43JpWvxI/AAAAAAAAHYk/ZBAcBQWz8jg/s400/IMG_8595.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Taka sobie wizja "artystyczna".&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-OGRLbBQi9ng/Thi44K358_I/AAAAAAAAHYo/Dp_bkLcY_p0/s1600/IMG_8617.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-OGRLbBQi9ng/Thi44K358_I/AAAAAAAAHYo/Dp_bkLcY_p0/s400/IMG_8617.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;"w akcji".&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Po oficjalnej części, czyli wspólnym rowerowaniu przyszedł czas na wspólne i mniej oficjalne ogniskowanie. Oj sporo zebrało się osób, więc nie było problemu w szybkim zorganizowaniu miejsca. Sam już niemal tradycyjnie zabrałem się za rozpalenie ognia, tym razem bez nadprzyrodzonych zdolności, ale za to samymi zapałkami bez papieru "na zachętę" dla ognia. Głodny szybko też przygotowałem sobie "patelnię" by móc teraz w miłych pogawędkach zupełnie zapomnieć o moim całym złym humorze, który zbierał się cały dzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-70TLogufFIY/ThmUECt_IRI/AAAAAAAAHYw/-6_8WULI6VA/s1600/DSC_3643.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-70TLogufFIY/ThmUECt_IRI/AAAAAAAAHYw/-6_8WULI6VA/s320/DSC_3643.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;"Słodka fotka" by &lt;a href="http://bttf.pl/"&gt;http://bttf.pl/&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-mlxZJl8rsf8/Thi45OE2z_I/AAAAAAAAHYs/jpxyNcUjQi8/s1600/IMG_8803.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-mlxZJl8rsf8/Thi45OE2z_I/AAAAAAAAHYs/jpxyNcUjQi8/s400/IMG_8803.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;No i nie tylko ja jeżdżę w glanach! Choć ja wolę zimą ;).&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Siedzieliśmy dość długo by odejść jako ostatni. Odejść, tak właśnie, by oprowadzić panią A. na przystanek. Oczywiście autobus jej uciekł, więc zaoferowałem, że ją odprowadzę, a moją chęć podzieliła cała grupa. Żeby nie było smutno, dałem Ani rower, a sam, dla sprawdzenia się, zacząłem sobie truchtać w stronę celu. Tak większość drogi udało mi się pokonać biegiem, aż nabrałem ochoty, by częściej biegać. Póki co i tak pewnie będzie wygrywać lenistwo, ale kto wie. Gdy już odprowadziliśmy naszą towarzyszkę, pojechaliśmy znów na rowerach w stronę swoich domostw stopniowo zmniejszając nasz peleton do kilku osób. Na końcu tradycyjnie wróciliśmy z Jankiem dwuosobową reprezentacją do swoich nieodległych od siebie domostw kończąc kolejny rowerowy dzień. A jutro zapowiada się wizyta w serwisie z Morfiną...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-4344376379195183894?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/4344376379195183894/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/07/zakrecony-dzien.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/4344376379195183894'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/4344376379195183894'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/07/zakrecony-dzien.html' title='Zakręcony dzień'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-e-6CO-hLWwE/Thi41HNtiZI/AAAAAAAAHYc/3qqrlbr86vA/s72-c/IMG_8440.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-2283651498859668293</id><published>2011-07-07T23:50:00.001+02:00</published><updated>2011-07-08T10:56:56.152+02:00</updated><title type='text'>Zamiennie</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Niestety, z niektórymi osobami ciężko się dogadać co do terminu spotkania i po miesiącu odkładania i przekładania terminu mówię dość i dorzucam focha gratis.&amp;nbsp; Dziś, kolejny raz wbrew wcześniejszym planom, wyjechałem pokręcić się ostatecznie z Jankiem, który nadto miał nawet pomysł gdzie jechać, przynajmniej na najbliższe 6 kilometrów. Solidna i niezawodna firma i towarzystwo w jednym. Misją nr. 1 było bezpiecznie dotrzeć na pl. Wolności z laptopem na plecach. Nic jednak nie mogło pójść dziś zgodnie z planem, ale to chyba dobrze, bo kolejne "zbiegi okoliczności" wychodzą mi ostatnio na plus. Spotkaliśmy &lt;a href="http://goofy601.bikestats.pl/"&gt;Goofy'iego&lt;/a&gt;, który wracał właśnie z rajdu po okolicznych sklepach w poszukiwaniu nowych gum. Podjechaliśmy więc wspólnie w umówione miejsce, gdzie Janek przetestował Free Hot-Spot, przekazał zdjęcia i jeszcze puścił internetowe radio, jakbyśmy mało zmieszania wprowadzili.&lt;br /&gt;Teraz po krótkiej zachęcie pojechaliśmy jeszcze do ostatniego sklepu rowerowego na trasie Goofiego, który okazał się strzałem w dziesiątkę, choć bynajmniej nie dla naszego poszukiwacza idealnej gumy. Wypytawszy o wszelkie modele zrezygnowany Goofy pogodził się z wizją "allegro", ja natomiast dobyłem swoich ostatnich oszczędności i zakupiłem... mocno przeceniony bagażnik na sztycę. Niestety montaż pod sklepem zakończyliśmy statusem "mission failed". Janek więc użyczył swojej przestrzeni bagażowej i pognaliśmy czym prędzej na jego warsztat nieopodal podziemnego kompleksu parkingowego pod jego willą.&lt;br /&gt;Z pomocą całego profesjonalnego zaplecza technicznego właściwie bezproblemowo uporaliśmy się z upgradem mojego bika o nowy osprzęt zwiększający jego możliwości transportowe. Oczywiście nie mogło zabraknąć profesjonalnego ważenia wszystkiego na sam koniec i tak cały rower w stanie surowym waży nadal 15.1 kg, natomiast z całym osprzętem dokładnie dwa kilogramy więcej.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-2ouUdZyoWg0/Tha2PrK-4wI/AAAAAAAAHYA/DIOMeHfbAdE/s1600/P1310984.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-2ouUdZyoWg0/Tha2PrK-4wI/AAAAAAAAHYA/DIOMeHfbAdE/s400/P1310984.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-to6ooV3FvIg/Tha2RnUa_sI/AAAAAAAAHYE/AqoFH6bnNc8/s1600/P1310986.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-to6ooV3FvIg/Tha2RnUa_sI/AAAAAAAAHYE/AqoFH6bnNc8/s400/P1310986.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Bogatszy o nowy sprzęt pojechałem z moimi towarzyszami tym razem pod włości Goofiego. Niestety w związku z wakacyjnym okresem brakowało tym razem dekoracji jego wspaniałych trawników, więc podjechaliśmy od razu podjazdem w kierunku jego willi. Po dłuższej rozmowach i kolejnych upomnieniach lokaja, który prosił już na obiad, pożegnaliśmy się i już tylko z Jankiem pognaliśmy pod szyb Maciej, z zamiarem uzupełnienia bidonów o krystalicznie czystą wodę z tamtejszego podziemnego punktu ujęcia wody. Niesamowitym i wartym odnotowania był fakt, że nie napotkaliśmy tym razem ogromnej kolejki cechującej wszystkie miejsca opatrzone napisem "darmowe", "gratis", czy "free". Było pusto i spokojnie, więc zaspokoiliśmy nasze pragnienie i uzupełniliśmy zapasy bez najmniejszej chwili oczekiwania. Teraz już pozostał powrót do naszych apartamentów w rytm strzelającej co chwila korby lub pedału - sam już nie wiem czego. Bynajmniej wkurzające to było, a świadomość braku klucza do korby przytłaczała jeszcze bardziej. Cóż, trzeba będzie w końcu oddać Morfinę na przegląd po tych skromnych 2 tysiącach przebiegu w 3 miesiące. Tylko jak to możliwe, że wysiadło łożysko maszynowe? Dowiemy się w serwisie...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-6J4k1BkadmI/Tha2T6YX1QI/AAAAAAAAHYI/bcZQdgmGZdk/s1600/P1310989.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-6J4k1BkadmI/Tha2T6YX1QI/AAAAAAAAHYI/bcZQdgmGZdk/s400/P1310989.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-X2o-HCiEUOk/Tha2NAd4dBI/AAAAAAAAHX8/2I5deVawato/s1600/IMG_8431.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-X2o-HCiEUOk/Tha2NAd4dBI/AAAAAAAAHX8/2I5deVawato/s400/IMG_8431.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;PS: Z powodu niedziałającego poprawnie bloggera: &lt;br /&gt;1. Prezencja właściciela z nowym nabytkiem.&lt;br /&gt;2. Janek wszystko sprawdzi, nic nie umknie fachowemu oku.&lt;br /&gt;3. Torba Janka też pasuje - dopiszę do listy dla św. Mikołaja.&lt;br /&gt;4. Sweet focia na koniec dnia.&lt;br /&gt;Autorem zdjęć 1-3 jest&amp;nbsp; &lt;a href="http://goofy601.bikestats.pl/"&gt;Goofy&lt;/a&gt;, 4 to dzieło Janka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-2283651498859668293?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/2283651498859668293/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/07/zamiennie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/2283651498859668293'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/2283651498859668293'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/07/zamiennie.html' title='Zamiennie'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-2ouUdZyoWg0/Tha2PrK-4wI/AAAAAAAAHYA/DIOMeHfbAdE/s72-c/P1310984.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-1681001290007628576</id><published>2011-07-06T23:24:00.004+02:00</published><updated>2011-07-07T11:01:15.026+02:00</updated><title type='text'>Majestatyczne lądowanie</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;05.07.1931r. Był upalny, lipcowy wieczór. Całe miasto już od kilku tygodni żyło jedną wiadomością i na co dzień w kawiarniach nie mówiono w zasadzie o niczym innym. Lotnisko w   Gleiwitz zostało przygotowane zdawałoby się na każdą ewentualność, poza oblegającymi je tłumami. Początkowo planowano około 100 tysięcy miejsc, jednak ostatecznie "&lt;i&gt;Der Oberschlesische Wanderer&lt;/i&gt;" doliczył się ponad dwukrotnie większej liczby widzów, oraz około 20 tysięcy gości z zagranicy - Czechosłowacji i Polski. Już w 1925 roku z   Gleiwitz można było odbyć podniebną podróż samolotem do Berlina z międzylądowaniem w Breslau, a oferta miała się wkrótce jeszcze zwiększyć. Linie obsługiwały dwa samoloty kupione w zakładach Junkersa - "&lt;i&gt;Ostmark&lt;/i&gt;" i "&lt;i&gt;Oberschlesien&lt;/i&gt;", a bilet kosztował bagatela 65 ówczesnych marek. Jednak dzisiejszy gość zapowiadał zupełnie nową erę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ze strony załogi i pasażerów lot odbywał się rutynowo. 7:55 start z &amp;nbsp; Friedrichshafen, za sterami kapitanowie Ernst Lehmann i Hans von Schiller. Około 15:00 niemal trzystu metrowy statek powietrzny minął Görlitz. Tym razem lot odbywał się pod wiatr, co znacząco spowalniało ogromną maszynę, która z trudem osiągała 100 km/h. Spóźniony już minął Glatz, a godzinę później Neisse. Punkt 17:18 kolos minął Kandrzin i stąd już widział swój cel podróży - Gleiwitz. Graf Zeppelin D-LZ 127 dotarł do celu.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-y3CUGzTpYag/ThVwTD9PWnI/AAAAAAAAHXU/WzlnLRJZLH0/s1600/IMG_8301.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-y3CUGzTpYag/ThVwTD9PWnI/AAAAAAAAHXU/WzlnLRJZLH0/s400/IMG_8301.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Blisko trzymetrowe, srebrne cygaro.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;"&lt;i&gt;Procedura lądowania rozpoczęła się o godz. 17.55. Wywieszono specjalną flagę sygnalizacyjną i gdy dziób sterowca ustawił się ku płycie lotniska, zaczęło się opuszczanie balastu z kadłuba. Potem zrzucono liny holownicze i z pomocą 250-osobowej obsługi technicznej zeppelin osiadł miękko na murawie. Manewr - jak pisze Jodliński - trwał dokładnie pięć minut i zakończył się o godz. 18. Tłum wiwatował. Odśpiewano hymn niemiecki i - jak pisał komentator lokalnego dziennika - wszystkich zgromadzonych na lotnisku ogarnęło patriotyczne uniesienie.&lt;/i&gt;"&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-vL8AqLAMY4U/ThVwZEmNL_I/AAAAAAAAHXk/xPlF4QY8T7A/s1600/IMG_8333.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-vL8AqLAMY4U/ThVwZEmNL_I/AAAAAAAAHXk/xPlF4QY8T7A/s400/IMG_8333.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Nawet dziś wygląda nowocześnie, we futurystycznym dla niego wnętrzu.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dziś pozostaje nam jedynie podziwiać wystawioną z okazji 80 rocznicy tego wydarzenia makietę. Jednak patrząc na ogromne cygaro w skali 1:87 (H0) nie trudno zgadnąć, jak spektakularne musiało to być lądowanie. Zawieszone nad głowami niemal dwa i pół boiska piłkarskiego, ogromny srebrny obłok napędzany pięcioma kolosalnymi silnikami Maybach o mocy 388 kW (530 KM) każdy. Nawet stojący po dziś hangar wydaje się być czymś niesamowicie maleńkim.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Niewiarygodne jest też to, jak wiele się zmieniło w okolicy. Dziś brakuje tu nie tylko kilku budynków, żeby nie powiedzieć, że niemal wszystko. Obiektów technicznych oraz biura personelu lotniczego Lufthansy, urzędu celnego, pocztowego i spedycyjnego. Były też pokoje gościnne, poczekalnia, restauracja a lokalną atrakcją była kawiarnia tarasem przylegającym do pasa startowego i widokiem na panoramę miasta. Nie zabrakło nawet bezpośredniego połączenia autobusowego z dworcem kolejowym. A dziś?&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-py4N7wc05NU/ThVwUg9f0ZI/AAAAAAAAHXY/V0CbQh6ibe0/s1600/IMG_8302.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-py4N7wc05NU/ThVwUg9f0ZI/AAAAAAAAHXY/V0CbQh6ibe0/s400/IMG_8302.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Hangar, stan zdaje się współczesny.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Syq_LRu4VBo/ThVwV1fOUzI/AAAAAAAAHXc/_qB5wOqXuXs/s1600/IMG_8400.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-Syq_LRu4VBo/ThVwV1fOUzI/AAAAAAAAHXc/_qB5wOqXuXs/s400/IMG_8400.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Posterunek u wjazdu na lotnisko.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-sdV5_aYCezE/ThVwXe1qvpI/AAAAAAAAHXg/aKAqZ7BVPK0/s1600/IMG_8325.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-sdV5_aYCezE/ThVwXe1qvpI/AAAAAAAAHXg/aKAqZ7BVPK0/s400/IMG_8325.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Na moje nieprofesjonalne oko to Fokker D.VII.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-sMwcAcfX-QE/ThVwa01XJ6I/AAAAAAAAHXo/ix1TSNnWQv8/s1600/IMG_8338.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-sMwcAcfX-QE/ThVwa01XJ6I/AAAAAAAAHXo/ix1TSNnWQv8/s400/IMG_8338.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;A co pozostało z tego?&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-XmGCzadnnRg/ThVwcYYWJ5I/AAAAAAAAHXs/UWIv4gNmHYU/s1600/IMG_8339.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-XmGCzadnnRg/ThVwcYYWJ5I/AAAAAAAAHXs/UWIv4gNmHYU/s400/IMG_8339.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Stacja pogodowa i obsługa lotniska, dalej budynek&amp;nbsp;&amp;nbsp; Lufthansy.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-6M-JUm8ogHY/ThVwdmuyyGI/AAAAAAAAHXw/XC-hEbsZXao/s1600/IMG_8346.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-6M-JUm8ogHY/ThVwdmuyyGI/AAAAAAAAHXw/XC-hEbsZXao/s400/IMG_8346.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Piękna, nowoczesna bryła. Niemiecki funkcjonalizm.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-m2fLBOrPt7U/ThVwe5FZNwI/AAAAAAAAHX0/p9gGfLLX7ZU/s1600/IMG_8356.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-m2fLBOrPt7U/ThVwe5FZNwI/AAAAAAAAHX0/p9gGfLLX7ZU/s400/IMG_8356.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ktoś podpowie jaki to model? Podejrzewam, że&amp;nbsp; Junkers?&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Graf Zeppelin gościł w Gliwicach pół godziny. O godzinie 18.35 włączono silniki, zwolniono balast i po odrzuceniu lin cumowniczych odleciał majestatycznie ku niebu. Jeszcze przez godzinę krążył nad przemysłowym Śląskiem, by później obrać kurs powrotny do Friedrichshafen, gdzie dotarł następnego dnia o 5:34.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-HCu2Ihg8VhQ/ThVwgNWEuMI/AAAAAAAAHX4/K3_vcaC4ka8/s1600/IMG_8372.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-HCu2Ihg8VhQ/ThVwgNWEuMI/AAAAAAAAHX4/K3_vcaC4ka8/s400/IMG_8372.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Widok z okien sterowca musiał być niesamowity.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Źródła: &lt;a href="http://www.gliwiczanie.pl/Reportaz/lotnisko/lotnisko.htm"&gt;http://www.gliwiczanie.pl/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35055,9887880,80_lat_temu_w_Gliwicach_ladowal_Graf_Zeppelin.html"&gt;http://katowice.gazeta.pl/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/LZ_127"&gt;http://pl.wikipedia.org/&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-1681001290007628576?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/1681001290007628576/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/07/majestatyczne-ladowanie.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/1681001290007628576'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/1681001290007628576'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/07/majestatyczne-ladowanie.html' title='Majestatyczne lądowanie'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-y3CUGzTpYag/ThVwTD9PWnI/AAAAAAAAHXU/WzlnLRJZLH0/s72-c/IMG_8301.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-9033597541384857103</id><published>2011-07-04T21:50:00.000+02:00</published><updated>2011-07-04T21:50:34.942+02:00</updated><title type='text'>O włos</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Czaił się jakiś podstęp wręcz wisiał w powietrzu. Podejrzanie słoneczne popołudnie postanowiłem od razu wykorzystać na kilka rowerowych chwil. Po kilku odmowach w końcu zadzwonił Piernik i to właśnie z nim dziś przyszło pokręcić. Po krótkiej naradzie wybraliśmy za cel Chudów żeby odebrać garść wiedzy spisanej w zeszyt. Pognaliśmy równie szybko, jak wiejący dziś z uporem maniaka wiatr, który przeganiał po niebie ogromne i złowrogo wyglądające kłęby chmur. Gdzieś już niemal na miejscu dotarło do nas, że ów ciemne chmury suną wprost nad nasze głowy, na szczęście obyło się bez musowego postoju, a raczej panicznego poszukiwania jakiegoś schronienia w szczerym polu, lub lesie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-BpyDSWS1DhQ/ThIZJBI1w5I/AAAAAAAAHW0/OQMdwIwQHmk/s1600/276.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-BpyDSWS1DhQ/ThIZJBI1w5I/AAAAAAAAHW0/OQMdwIwQHmk/s400/276.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Złowrogie chmury, a my jedziemy w ich stronę.&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Po ukończeniu misji "wiedza", poprzedzonej dwoma telefonami i szukaniem właściwego adresu, udaliśmy się w drogę powrotną. Tym razem dla odmiany jechaliśmy nieco ciekawszą, a na pewno mniej ruchliwą, niż 3-ego Maja okolicą. Po odprowadzeniu Piernika postanowiłem zrobić sobie jeszcze rundkę honorową i czmychnąć do domu, bo tym razem paskudnie granatowe niebo zdawało się otaczać mnie z każdej możliwej strony. Wstawiłem rower do garażu, nasmarowałem łańcuch i wróciłem do domu, by usłyszeć za plecami dosłownie ścianę deszczu. Więc po coś jednak te wszystkie dziwności i przeciwności się przydały - chwila i bym wracał mokry.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-uEkVD7bZaqQ/ThIZV3L11UI/AAAAAAAAHW4/zUiR1ZTQ2vs/s1600/278.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-uEkVD7bZaqQ/ThIZV3L11UI/AAAAAAAAHW4/zUiR1ZTQ2vs/s400/278.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Hmmm, jakie mogło być przeznaczenie tego mostu? Dziś niebieski szlak.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-9033597541384857103?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/9033597541384857103/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/07/o-wos.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/9033597541384857103'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/9033597541384857103'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/07/o-wos.html' title='O włos'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-BpyDSWS1DhQ/ThIZJBI1w5I/AAAAAAAAHW0/OQMdwIwQHmk/s72-c/276.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-2645705678718044213</id><published>2011-06-28T22:41:00.001+02:00</published><updated>2011-06-28T22:45:41.932+02:00</updated><title type='text'>Czerwona kontrolka</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Dzisiejszy wyjazd sponsorowała silna potrzeba nabycia przez moich towarzyszy nowych mobilnych wodopojów, zwanych bidonami. Tak więc wiedliśmy z Jankiem i Piernikiem w siodła naszych rowerów i powzięliśmy kierunek "byle do celu" przy jednoczesnym "którędykolwiek" i jakkolwiek bądź co bądź z każdym kilometrem byliśmy niekoniecznie bliżej celu. Ciężko się jednak zgubić na tak małym dystansie przy ograniczonych możliwościach błądzenia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-jsPFn5W8lrc/Tgo7cfBIY0I/AAAAAAAAHWY/cQo-XVI7WFQ/s1600/IMG_7416.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-jsPFn5W8lrc/Tgo7cfBIY0I/AAAAAAAAHWY/cQo-XVI7WFQ/s400/IMG_7416.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Nowy przyczółek zieleni i kwiatów. Pozytyw.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Gdy już towarzysze cieszyli się z nowych nabytków zaproponowałem trasę krótką, acz rzeczową i urozmaiconą, wszakże nie można wiecznie jeździć tymi samymi drogami. Natomiast za ograniczenie dystansu zdecydowanie przemawiało granatowo-ołowiane niebo, które zostawiliśmy za plecami, a które nieubłaganie wciąż się gdzieś czaiło na skraju horyzontu grożąc rychłym nadejściem i jeszcze rychlejszym deszczem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-q6djg0wUYGU/Tgo7du7OoCI/AAAAAAAAHWc/kZpM5I9Wa4o/s1600/IMG_7434.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-q6djg0wUYGU/Tgo7du7OoCI/AAAAAAAAHWc/kZpM5I9Wa4o/s400/IMG_7434.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Znajdź drobiazg.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Po drodze nie zdziwiły nas takie rzeczy, jak nowy kwietnik z powalonego drzewa na pl. Teatralnym, znak zakazu skrętu w prawo, czy piaskowanie i częściowe wyburzenie budynku nadszybia szybu Maciej. Natomiast zupełnym zaskoczeniem było ogromne drzewo, które nie wiadomo skąd (w lesie) postanowiło sobie poleżeć w poprzek drogi. Ludzki spryt podpowiedział już rozwiązanie przechodniom, którzy wydeptali już oczywiście drogę w koło, nas jednak nie bawiła taka opcja. Ochoczo zabraliśmy się za destrukcję zleżałego już konaru, który pękał aż miło. Ostatecznie zrobiliśmy na tyle miejsca, żeby każdy pieszy czy rowerzysta mógł znów korzystać bezpiecznie i komfortowo z drogi. Odnotowaliśmy jeszcze tylko ów przedsięwzięcie w kajeciku z wytłoczonym na skórzanej okładce napisem "Dobre uczynki" i pojechaliśmy dalej pełni jakiegoś podejrzanego entuzjazmu. W całym tym pięknie przyrody oczywiście coś mogło pójść "nie tak", więc zgodnie z Prawem Murphy'ego. W tym wypadku czymś, co zadziało zgodnie z zasadą numer jeden: jeśli coś ma się zepsuć, zepsuje się na pewno; była pancerna opona Piernika. Kolejny raz kenda syknęła powietrzem.&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-RaK6zioVKa4/Tgo7eiazM7I/AAAAAAAAHWg/xWM1CP7dVAI/s1600/IMG_7455.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-RaK6zioVKa4/Tgo7eiazM7I/AAAAAAAAHWg/xWM1CP7dVAI/s400/IMG_7455.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;A co tam, plasterek nakleimy jeszcze, żeby nie bolało.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Lekko wkurzeni takim rewanżem za dobry uczynek postanowiliśmy zignorować zagrożenie i zdrowy rozsądek. Opona została oklejona czarną taśmą izolacyjną, a powietrze uzupełnialiśmy jakieś cztery razy na pit stopach z uporem i sprawnością ekipy Ferrari z F1. I tak dotarliśmy do naszych domów mając w pamięci kolejny dzień wart opowiedzenia swoim przyszłym, ewentualnym wnukom.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-2645705678718044213?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/2645705678718044213/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/06/czerwwona-kontrolka.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/2645705678718044213'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/2645705678718044213'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/06/czerwwona-kontrolka.html' title='Czerwona kontrolka'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-jsPFn5W8lrc/Tgo7cfBIY0I/AAAAAAAAHWY/cQo-XVI7WFQ/s72-c/IMG_7416.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-1701506126396638843</id><published>2011-06-26T23:52:00.002+02:00</published><updated>2011-06-28T12:49:03.086+02:00</updated><title type='text'>Nie tak, nijak</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Zakrojony na szeroką skalę plan aktywnego spędzenia weekendu spełzł niemal na niczym, bo licząc od środy, na rowerze byłem raptem dwa razy, z czego raz mocno przewiany, a raz mokry. Ale rowerzyści muszą być dzielni (zwłaszcza jeżdżący po polskich drogach), więc zwlekając nieco ustaliłem z Jankiem, że jedziemy. Pojechaliśmy więc wpierw... palcem po mapie, a palec wskazał Świerklaniec, oraz tuzin wariantów, jak można do niego dojechać. Ostatecznie jednak po zmienieniu już palca na rower i zmierzeniu się z pierwszymi kilometrami, brak słońca wywołał w nas stan lekkiej depresji i zwątpienia, że uda się dojechać do celu. Na szczęście cel zawsze można zmienić, a zmieniać go można nawet kilka razy, więc dystans wpierw miał się skurczyć do Księżej Góry, a ostatecznie wybraliśmy jednak park w Reptach. Do tego czasu byliśmy już w pół naszej rowerowej magistrali łączącej dwie newralgiczne dzielnice Zabrza, skąd od kilku dni biegnie jeszcze zupełnie nowa, piękna i asfaltowa, rowerowa ścieżka. Chęć ominięcia Gajdzikowych Górek równoznacznych ze stromym podjazdem, skorzystaliśmy z nowego dobrodziejstwa i chwilę później już mknęliśmy w stronę szlaku przez bytomskie lasy.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-zWKWMIoHf3k/TgmujlMYnAI/AAAAAAAAHWE/xyVYP3tZjW8/s1600/IMG_7368.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-zWKWMIoHf3k/TgmujlMYnAI/AAAAAAAAHWE/xyVYP3tZjW8/s400/IMG_7368.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Uwaga, nigdy nie wiesz, gdy Ci z wysokości kilometra spadnie "niespodzianka".&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Po wykonaniu telefonu nasza trasa znów się zmieniła, i tak podjechaliśmy pod zaprzyjaźnioną sieć sklepów, by tam czekać na Daniela, a przy okazji zapoznać się z ofertą na najbliższy tydzień. Nic nas tym razem szczególnie nie zainteresowało, jednak nie nudziliśmy się zbyt długo, bo Daniel nadjechał dość szybko i chwilę później jednak wdrapywaliśmy się pod gajdzikową stromiznę. Dalej już bez większej atrakcji mknęliśmy spokojnym tempem leśnymi szlakami w upatrzony cel. Jakoś nam tak jednak wolno się jechało, bo na wysokości DSD stwierdziliśmy, że czasu nieco za mało.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-qrNZh0KGkpg/Tgmuk2wR1MI/AAAAAAAAHWI/MAyOSJD4-gw/s1600/IMG_7401.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-qrNZh0KGkpg/Tgmuk2wR1MI/AAAAAAAAHWI/MAyOSJD4-gw/s400/IMG_7401.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Szyb "Anioł" Kopalni Srebra.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-cwlWX3sdw9c/TgmunQwF9LI/AAAAAAAAHWM/aJPdZygv-NI/s1600/IMG_7406.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-cwlWX3sdw9c/TgmunQwF9LI/AAAAAAAAHWM/aJPdZygv-NI/s400/IMG_7406.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Zapomniany, opuszczony i brzydki, gdzieś w zaroślach, jak żmija.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Odwiedziliśmy więc tutejszą Kopalnię Srebra i wśród pól i drzew wypatrzyliśmy jeszcze Szyb Żmija. Na tym skończyło się nasze niby błądzenie, bo trzeba było się na 18 wstawić na miejscu ogniskowania, którego inicjatorem byłem dziś ja. Pognaliśmy więc na miejsce ustawki nie zastawszy nikogo, zabraliśmy się więc szybko do organizacji sobie miłego wieczoru i posiłku. Wpierw zorganizowaliśmy nieco "paliwa", a później rozpaliłem już ogień siłą woli, lub płuc, jak kto woli. Do naszego miłego grona dołączył jeszcze Rychu i tak nam upłynął już dzień na pogawędkach o wszystkim: od części rowerowych, po kryzys w Grecji...&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-gW9cVqNrOVk/TgmuprypwTI/AAAAAAAAHWQ/yZF1tvlsnBo/s1600/IMG_7408.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-gW9cVqNrOVk/TgmuprypwTI/AAAAAAAAHWQ/yZF1tvlsnBo/s400/IMG_7408.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;A to dowód, że nie włóczyliśmy się jakimś samochodem ;)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8cjFpDtw4cc/TgmurkSm16I/AAAAAAAAHWU/Km4SB6xzLQE/s1600/IMG_7411.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-8cjFpDtw4cc/TgmurkSm16I/AAAAAAAAHWU/Km4SB6xzLQE/s400/IMG_7411.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Na koniec słit focie w dwóch lustrach na raz - skil level 2&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-1701506126396638843?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/1701506126396638843/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/06/nie-tak-nijak.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/1701506126396638843'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/1701506126396638843'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/06/nie-tak-nijak.html' title='Nie tak, nijak'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-zWKWMIoHf3k/TgmujlMYnAI/AAAAAAAAHWE/xyVYP3tZjW8/s72-c/IMG_7368.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-8171657686705655875</id><published>2011-06-22T22:21:00.001+02:00</published><updated>2011-06-28T10:58:36.684+02:00</updated><title type='text'>Wywiało nas</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Miło pomyśleć, że jest środa, popołudnie i zaczyna się już weekend. Nie trzeba też było się martwić o wyjście na rower, bo wraz z ostatnim kęsem obiadu zadzwonił telefon z zaproszeniem, by gdzieś się ruszyć. Zgodziłem się od razu, a za cel obraliśmy sobie zmieszczenie się jedynie w jakiś dwóch godzinkach. Nasze koła skierowaliśmy wpierw na niebieski szlak (mnie trafia), czyli obwodnicę Zabrza, by już po chwili opuścić granicę naszego miasta i przemieszczać się komfortowymi, leśnymi duktami w Bytomiu. Tak dobrze nam się jeździło, że trafiliśmy w końcu aż do parku w Reptach. &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-QdU7eEZ5zbs/TgmWXq5t7OI/AAAAAAAAHV4/oE9mJMSG-Cg/s1600/265.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-QdU7eEZ5zbs/TgmWXq5t7OI/AAAAAAAAHV4/oE9mJMSG-Cg/s400/265.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Przybyło nowych tabliczek, a sztolnie wciąż nieczynne prze wysoki poziom wody.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Po szybkim "zwiedzeniu" Szybu Ewa i konsultacji z lokalnymi mapami, oraz zegarkiem, uznaliśmy, że pora wracać, a na dobrą sprawę ciężko było się zorientować gdzie właściwie jesteśmy, bo każda mapa pokazywała coś innego. Ostatecznie jednak mój zmysł orientacji poprowadził nas w dobrym i malowniczym kierunku wśród pól i pojawiających się znikąd wiaduktów.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-dFD4UkjTEwc/TgmWZku8b1I/AAAAAAAAHV8/lNYlEyweD00/s1600/269.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-dFD4UkjTEwc/TgmWZku8b1I/AAAAAAAAHV8/lNYlEyweD00/s400/269.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Jeden z dawno już nieużywanych wiaduktów.&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Wyjątkowo drogami przez Ptakowice, Zbrosławice i Wieszowę. Wśród tej sielankowej scenerii wypatrzyłem gdzieś na horyzoncie Górę św. Anny - czyli mój ukochany skrawek nieba. Ten optymistyczny widok wywołał mój uśmiech o dodał sił, by kręcić dalej już w stronę domu w blasku zachodzącego powoli słońca.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-TULoUcc4q6Q/TgmWbPxbd0I/AAAAAAAAHWA/gTKWVdhRyPs/s1600/272.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-TULoUcc4q6Q/TgmWbPxbd0I/AAAAAAAAHWA/gTKWVdhRyPs/s400/272.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Gdzieś tam, w słońcu skąpana Góra św. Anny.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-8171657686705655875?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/8171657686705655875/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/06/wywiao-nas.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/8171657686705655875'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/8171657686705655875'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/06/wywiao-nas.html' title='Wywiało nas'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-QdU7eEZ5zbs/TgmWXq5t7OI/AAAAAAAAHV4/oE9mJMSG-Cg/s72-c/265.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-3386613965919056580</id><published>2011-06-19T00:02:00.001+02:00</published><updated>2011-06-21T22:27:11.884+02:00</updated><title type='text'>Dobry bit</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Hg4e4_k8uAU/TgD7BcOr4oI/AAAAAAAAHVY/ErBdW1y-BVc/s1600/IMG_7008.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-Hg4e4_k8uAU/TgD7BcOr4oI/AAAAAAAAHVY/ErBdW1y-BVc/s400/IMG_7008.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; Zabieram się za opisanie czegoś, z czym tak naprawdę od bardzo dawna nie miałem do czynienia, choć moje muzyczne horyzonty pozostają szerokie. Tylko pytanie, co ja robię na koncercie hip-hopowym? Cóż, ten zespół zasługuje, żeby ruszyć się na ich koncert. &lt;a href="http://fps.kdm.pl/"&gt;Full Power Spirit&lt;/a&gt;, bo o nich mowa, to zespół, który poznałem już dobre kilka lat temu można by powiedzieć ulicę dalej, niż dzisiejszy koncert.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-EJxY7B0_-cA/TgD683aa_mI/AAAAAAAAHVE/jFfj7LOj2LQ/s1600/IMG_6964.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-EJxY7B0_-cA/TgD683aa_mI/AAAAAAAAHVE/jFfj7LOj2LQ/s400/IMG_6964.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Full Power Spirit istnieje od 2001 roku. Występom zawsze towarzyszy olbrzymia energia, a sporym atutem jest znakomity kontakt z publicznością. Zespół tworzą raperzy: Miras, Picia i Dzyrooo, toruński Dj Ike, wokalistka Olga Szomańska, beat-boxer PRYK i saksofonista Tomek Busławski, a na co dzień wspomaga  4-osobowy zespół instrumentalistów.  W trakcie swojej działalności zespół zagrał niezliczoną ilość koncertów na terenie całego kraju, a także poza granicami Polski: w Niemczech - podczas Światowych Dni Młodzieży, w Austrii - na Europejskim Spotkaniu Młodych w Mariazell, w Bułgarii - na Międzynarodowym Festiwalu w  Bełozem oraz w Belgii i na Litwie.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-tCRc3Ry6PrQ/TgD697g1HtI/AAAAAAAAHVI/o07B1ip_kms/s1600/IMG_6984.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-tCRc3Ry6PrQ/TgD697g1HtI/AAAAAAAAHVI/o07B1ip_kms/s400/IMG_6984.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Xo9GYy0Xjts/TgD6_AqrOgI/AAAAAAAAHVM/1KRQZB4Z1Rw/s1600/IMG_6997.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-Xo9GYy0Xjts/TgD6_AqrOgI/AAAAAAAAHVM/1KRQZB4Z1Rw/s400/IMG_6997.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-yebb8l037k8/TgD6_xvjSpI/AAAAAAAAHVQ/UvdsAqg_KDk/s1600/IMG_7000.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-yebb8l037k8/TgD6_xvjSpI/AAAAAAAAHVQ/UvdsAqg_KDk/s400/IMG_7000.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-7IDIzUej9YE/TgD7Amz81KI/AAAAAAAAHVU/eDmUexB4qls/s1600/IMG_7002.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-7IDIzUej9YE/TgD7Amz81KI/AAAAAAAAHVU/eDmUexB4qls/s400/IMG_7002.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-iyt7PBaD4vk/TgD7CHxi52I/AAAAAAAAHVc/ecOA1pqZY6I/s1600/IMG_7038.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-iyt7PBaD4vk/TgD7CHxi52I/AAAAAAAAHVc/ecOA1pqZY6I/s400/IMG_7038.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Koncert o tyle przyjemny, że dodatkowo spotkałem kogoś mi bardzo bliskiego. Niestety, od rockowego brzmienia do haipehaope minęło sporo czasu i nie potrafiłem się już tak wczuć w klimat, jak niegdyś. Ale przypomniałem sobie teksty, czyli to, za co ich ceniłem, a na koniec tradycyjnie zdobyłem autografy całego squadu. I pewnie myślicie, że teraz wróciłem do domu? Nic bardziej mylnego. W planach na dziś było jeszcze ognisko, ale to już osobna historia...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ISe3LNCyL74/TgD7CpHG4-I/AAAAAAAAHVg/qFjj2her8Ho/s1600/IMG_7117.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-ISe3LNCyL74/TgD7CpHG4-I/AAAAAAAAHVg/qFjj2her8Ho/s400/IMG_7117.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-3386613965919056580?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/3386613965919056580/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/06/dobry-bit.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3386613965919056580'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3386613965919056580'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/06/dobry-bit.html' title='Dobry bit'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Hg4e4_k8uAU/TgD7BcOr4oI/AAAAAAAAHVY/ErBdW1y-BVc/s72-c/IMG_7008.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-3734270786166925204</id><published>2011-06-16T23:37:00.000+02:00</published><updated>2011-06-17T22:52:26.736+02:00</updated><title type='text'>Niemal bez słów</title><content type='html'>Więc będzie prawie, jak w tytule. Pokuszę się jedynie o mały komentarz do zdjęć, które opowiedzą ten krótki wypad na rower...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/--XXx_KaSN3g/Tfu7Y9amN1I/AAAAAAAAHT0/NCg7aGUx4HQ/s1600/IMG_6343.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/--XXx_KaSN3g/Tfu7Y9amN1I/AAAAAAAAHT0/NCg7aGUx4HQ/s400/IMG_6343.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;U celu, warto więc wpierw uzupełnić płyny.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-y5Vpw95fZMQ/Tfu7Z5el9oI/AAAAAAAAHT4/ZBowKgrNufk/s1600/IMG_6346.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-y5Vpw95fZMQ/Tfu7Z5el9oI/AAAAAAAAHT4/ZBowKgrNufk/s400/IMG_6346.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Morfinka dumnie wygrzewa się na słoneczku.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-0OYxU_NbEBA/Tfu7acln_9I/AAAAAAAAHT8/qr4CKl5yfN0/s1600/IMG_6355.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-0OYxU_NbEBA/Tfu7acln_9I/AAAAAAAAHT8/qr4CKl5yfN0/s400/IMG_6355.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;I pomyśleć, że tam, 111m na ziemią, też można strajkować.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-2CRioxLmHGk/Tfu7bG3JpqI/AAAAAAAAHUA/jtEjrq1MsuI/s1600/IMG_6363.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-2CRioxLmHGk/Tfu7bG3JpqI/AAAAAAAAHUA/jtEjrq1MsuI/s400/IMG_6363.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;I chyba o tym wtedy mówiliśmy z Jankiem&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-u09iIczyomM/Tfu7cC7wdCI/AAAAAAAAHUE/tBLmbfPMvAM/s1600/IMG_6379.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-u09iIczyomM/Tfu7cC7wdCI/AAAAAAAAHUE/tBLmbfPMvAM/s400/IMG_6379.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Free Wii Fii, zasięg też free, a właściwie wolny.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-EiU5orgOR1M/Tfu7cp6ZbGI/AAAAAAAAHUI/K3ZyqjuWIjI/s1600/IMG_6387.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-EiU5orgOR1M/Tfu7cp6ZbGI/AAAAAAAAHUI/K3ZyqjuWIjI/s400/IMG_6387.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;À la Michał Wójcik z kabaretu Ani Mru-Mru.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-xmkO15MvEMs/Tfu7dVWqAUI/AAAAAAAAHUM/n3K_z1Ljbgo/s1600/IMG_6396.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-xmkO15MvEMs/Tfu7dVWqAUI/AAAAAAAAHUM/n3K_z1Ljbgo/s400/IMG_6396.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Mój blok systemu SPD (System Podstępnego Doziemiania).&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ii2fdcig4sI/Tfu7d3FK1nI/AAAAAAAAHUQ/UyG5pZ8sFx8/s1600/IMG_6404.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-ii2fdcig4sI/Tfu7d3FK1nI/AAAAAAAAHUQ/UyG5pZ8sFx8/s400/IMG_6404.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Kupiłem adapter z presty na samochodówkę. Nakrętki były "gratis".&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-GT7CaLBB5M8/Tfu7ep45IrI/AAAAAAAAHUU/MezAanGrG04/s1600/IMG_6408.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-GT7CaLBB5M8/Tfu7ep45IrI/AAAAAAAAHUU/MezAanGrG04/s400/IMG_6408.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ładnie zrobili te ławeczki, można by się w nich przeglądać.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-IhNAzDsN4gA/Tfu7fYvOt0I/AAAAAAAAHUY/cXGL06BwURM/s1600/IMG_6412.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-IhNAzDsN4gA/Tfu7fYvOt0I/AAAAAAAAHUY/cXGL06BwURM/s400/IMG_6412.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;60 gram burżujstwa - koszyk na bidon BBB.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-96-8jeOqy-Y/Tfu7gCWU7qI/AAAAAAAAHUc/R6dqRbjgaWg/s1600/IMG_6419.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-96-8jeOqy-Y/Tfu7gCWU7qI/AAAAAAAAHUc/R6dqRbjgaWg/s400/IMG_6419.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Zmasakrowane siodło, a to ledwo trzy miesiące razem.&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-AX-iD2-o-IY/Tfu7g2DjOgI/AAAAAAAAHUg/NB2IuY18V84/s1600/IMG_6469.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-AX-iD2-o-IY/Tfu7g2DjOgI/AAAAAAAAHUg/NB2IuY18V84/s400/IMG_6469.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Pajączek, ten to miał sesję. Ale ostatecznie udało się złapać ostrość.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-hbcc_SD4L_s/Tfu7hlN8d6I/AAAAAAAAHUk/bEd40CFhN6M/s1600/IMG_6557.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-hbcc_SD4L_s/Tfu7hlN8d6I/AAAAAAAAHUk/bEd40CFhN6M/s400/IMG_6557.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Adrianna, rodzynek w naszym towarzystwie.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-BO9YrN9FkiM/Tfu7iCR65HI/AAAAAAAAHUo/Ct3fQTCxz7s/s1600/IMG_6559.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-BO9YrN9FkiM/Tfu7iCR65HI/AAAAAAAAHUo/Ct3fQTCxz7s/s400/IMG_6559.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Słońcem malowana.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-APf-eJfiUNM/Tfu7i20dpnI/AAAAAAAAHUs/ZZj1xB-EV0s/s1600/IMG_6643.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-APf-eJfiUNM/Tfu7i20dpnI/AAAAAAAAHUs/ZZj1xB-EV0s/s400/IMG_6643.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;I słońca więc nie mogło zabraknąć.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-BIIVe1Nf32I/Tfu7nUlL-RI/AAAAAAAAHUw/iuhZ92AEqVw/s1600/IMG_6600.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-BIIVe1Nf32I/Tfu7nUlL-RI/AAAAAAAAHUw/iuhZ92AEqVw/s400/IMG_6600.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Więc na koniec i ja - płoszę &lt;strike&gt;zwierzynę&lt;/strike&gt; czuprynę.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-DFhaUPk-e24/Tfu7oTG3osI/AAAAAAAAHU0/g-NgUH5Agi8/s1600/IMG_6575.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-DFhaUPk-e24/Tfu7oTG3osI/AAAAAAAAHU0/g-NgUH5Agi8/s400/IMG_6575.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;To by było na tyle, idzie weekend, można odpoczywać. Pozdrowionka!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-3734270786166925204?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/3734270786166925204/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/06/niemal-bez-sow.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3734270786166925204'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3734270786166925204'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/06/niemal-bez-sow.html' title='Niemal bez słów'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/--XXx_KaSN3g/Tfu7Y9amN1I/AAAAAAAAHT0/NCg7aGUx4HQ/s72-c/IMG_6343.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-5028126846623192584</id><published>2011-06-12T23:38:00.000+02:00</published><updated>2011-06-13T13:57:42.869+02:00</updated><title type='text'>Totalna Cykloza</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-XEYNGsNsz10/TfX6sy8SVUI/AAAAAAAAHRk/YgJq6NSRlyc/s1600/IMG_5864.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-lf5qo-uMp8Y/TfX6q3Qpa4I/AAAAAAAAHRg/oquVTXD838g/s1600/IMG_5436.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-lf5qo-uMp8Y/TfX6q3Qpa4I/AAAAAAAAHRg/oquVTXD838g/s400/IMG_5436.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Jeśli widzisz na kalendarzu niedzielę, jest piękne, słoneczne popołudnie i ku Twojemu zaskoczeniu widzisz na ulicy jakieś dwustu rowerzystów, to z całą pewnością trafiłeś na Gliwickie Święto Cykliczne. Bo niby niedziela, jak każda inna, ja jednak byłem w kościele już z samego rana, żeby z zapasem czasu zjeść śniadanie i powoli wybrać się z Jankiem w stronę Gliwic. Podjechaliśmy wpierw pomóc nieco w organizacji całego zamieszania w parku im. Chopina, gdzie już dzielnie walczyła spora ekipa zarażonych cyklozą osób. Kiedy już upewniliśmy się, że nasze dwie lewe ręce nie przydadzą się już organizatorom, pojechaliśmy na pl. Krakowski, gdzie wszystko miało się zacząć, a właściwie już się zaczęło, bo rowerów i ich szczęśliwych właścicieli było tam od groma.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-B6fzJZvM9Qk/TfX6pBkchiI/AAAAAAAAHRc/h6kkz3rmrMI/s1600/IMG_5302.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-B6fzJZvM9Qk/TfX6pBkchiI/AAAAAAAAHRc/h6kkz3rmrMI/s400/IMG_5302.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Gdy już w końcu wypatrzyliśmy kilka znajomych twarzyczek, to od razu jakoś milej się zrobiło. W końcu cała ta ferajna zebrała się do wspólnego przejazdu ulicami Gliwic. Mnie znów przypadło radio i pilnowanie końca, ale za to miałem świetny widok na ogromny peleton, a bawiłem się równie dobrze, co inni. W przeciwieństwie do Masy, dziś nikt się nas nie spodziewał w takiej ilości na ulicach miasta. Barwny korowód przystojnych rowerzystek i rowerzystów (najprzystojniejszy on i ona mieli otrzymać w nagrodę rower) snuł się miejscami przez dobry kilometr wprawiając w osłupienie przechodniów cieszących się spokojną niedzielą. Bardzo długa, acz dość żwawa trasa wiodła wpierw przez centrum, później wokół Sikornika, a następnie znów przez centrum i pod Radiostację, spod której już niemal prosto do parku Chopina.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-XEYNGsNsz10/TfX6sy8SVUI/AAAAAAAAHRk/YgJq6NSRlyc/s1600/IMG_5864.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-XEYNGsNsz10/TfX6sy8SVUI/AAAAAAAAHRk/YgJq6NSRlyc/s400/IMG_5864.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Teraz rozpoczął się festyn, liczny w przeróżne atrakcje i niestety dość ubogi w źródło węglowodanów, białka i tłuszczy, czy choćby H&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;2&lt;/span&gt;O. Ale atrakcji nie brakowało, a mnie się nawet udało zostać szczęśliwym posiadaczem mapy rowerowej okolicy. Nagrodami były trzy rowery, dwa rowerki dla dzieci, zapięcia, odblaski i inne świecidełka, a konkursów również było sporo. Od ślimaczej jazdy, po grę miejską. Organizatorzy zadbali też o edukację i tak testowaliśmy odporność zapięć rowerowych na nożyce do metalu, policjanci przypominali o prawidłowym wyposażeniu roweru, a straż miejska znakowała rowery. Mnie oczywiście tradycyjnie dopadła telewizja, na szczęście wywiad był dość krótki i jest szansa, że nigdy go nie zobaczycie. Dorzucę tylko, że o imprezie było nawet w Teleekspresie, więc chyba nie trzeba już sugerować, jak prestiżowe to było przedsięwzięcie. Nic, tylko żałować i poprawić się za rok, na drugim Gliwickim Święcie Cyklicznym.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-HkcnhPOWfgQ/TfX6u4vVTxI/AAAAAAAAHRo/NTD5pDTMnnA/s1600/IMG_5889.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-HkcnhPOWfgQ/TfX6u4vVTxI/AAAAAAAAHRo/NTD5pDTMnnA/s400/IMG_5889.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-5028126846623192584?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/5028126846623192584/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/06/totalna-cykloza.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/5028126846623192584'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/5028126846623192584'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/06/totalna-cykloza.html' title='Totalna Cykloza'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-lf5qo-uMp8Y/TfX6q3Qpa4I/AAAAAAAAHRg/oquVTXD838g/s72-c/IMG_5436.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-6084220972111017015</id><published>2011-06-11T22:45:00.001+02:00</published><updated>2011-06-13T11:45:48.451+02:00</updated><title type='text'>Skrawek Industriady</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Niektórzy od samego rana krążyli dziś po Industriadowym szlaku, ja jednak zamieniłem wczesne wstawanie na wstanie godzinę później i jeszcze milszy piknik z moimi dzieciakami. Jednak popołudnie miałem już wolne, a i Janke nie miał dziś za bardzo ochoty zmarnować okazji do ugryzienia skrawka poprzemysłowych atrakcji, wsiedliśmy więc na rowery i skierowaliśmy nasze koła w stronę szybu Maciej. Niestety, jak się szybko okazało, główna dla nas atrakcja, czyli wejście na sam szyb było dziś niedostępne, zadowoliliśmy się więc włóczeniem wśród ogromnych maszyn i tłumów. Szybko jednak się znudziło, więc odplątaliśmy nasze rowery z zapięć i pojechaliśmy w stronę Radiostacji. I tu wielka niespodzianka, bo... nie działo się tu zupełnie nic! Niezadowoleni więc jechaliśmy dalej, tym razem jednak opuszczając Szlak Zabytków Techniki i wybierając jeden z większych sklepów "sportowych". Oczywiście nie było tego, co chcieliśmy, a drogi substytut zupełnie odpadał, więc wróciliśmy na Szlak i do Zabrza. Zaproponowałem Luizę. I tu oczywiście znów rozczarowanie, bo kolejny raz trafiliśmy na zamknięte wejście na szyb. Na szczęście było kilka innych atrakcji, w tym działająca maszyna wyciągowa, w której hali można by z powodzeniem zainstalować jeszcze tylko kilka ławek i wmawiać ludziom, że to sauna. Na koniec dnia wpadliśmy jeszcze raz do marketu, gdzie doznaliśmy lekkiego szoku związanego z przebudową jego wnętrza i już w tym ciężkim szoku wróciliśmy do naszych domostw niezbyt chętnie przyznając, że ten rowerowy wypad nie należał do najlepszych. Na pocieszenie dodam tylko kilka zdjęć, bo jakoś mało zrobiliśmy tym razem, za to zachciało mi się dodać im nieco chyba tandetnego w moim wykonaniu "artyzmu".&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ChId7JmL8n0/TfXWGZw6siI/AAAAAAAAHQ4/TFjeK3vnbqs/s1600/IMG_5227.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-ChId7JmL8n0/TfXWGZw6siI/AAAAAAAAHQ4/TFjeK3vnbqs/s400/IMG_5227.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Jedna z tych wielkich maszyn, które są super dlatego, że są wielkie.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-fak7Pn83qDw/TfXWH8BG62I/AAAAAAAAHQ8/L7GrHotXaEA/s1600/IMG_5228.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-fak7Pn83qDw/TfXWH8BG62I/AAAAAAAAHQ8/L7GrHotXaEA/s400/IMG_5228.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Coś się działo, jednak nikt do końca nie wiedział co...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-LU1RRmR2T4A/TfXWJY2jSeI/AAAAAAAAHRA/HID5hCue81g/s1600/IMG_5234.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-LU1RRmR2T4A/TfXWJY2jSeI/AAAAAAAAHRA/HID5hCue81g/s400/IMG_5234.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;A ja tradycyjnie musiałem coś w rowerze przykręcić, bo odpadło.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-gg1tDLcKFQ4/TfXWLNzr91I/AAAAAAAAHRE/Cok1OI0PmRI/s1600/IMG_5242.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-gg1tDLcKFQ4/TfXWLNzr91I/AAAAAAAAHRE/Cok1OI0PmRI/s400/IMG_5242.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Na szczęście kilka było nawet pod kolor.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-GZQHh859sSw/TfXWNTRgOgI/AAAAAAAAHRI/P7qC8bsHjjM/s1600/IMG_5248.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-GZQHh859sSw/TfXWNTRgOgI/AAAAAAAAHRI/P7qC8bsHjjM/s400/IMG_5248.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Może pożyczę sobie taki kluczyk do odkręcania ludziom głowy.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-c2qI-ncLl18/TfXWQHt2yQI/AAAAAAAAHRQ/8d3_xpbbXq8/s1600/IMG_5262.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-c2qI-ncLl18/TfXWQHt2yQI/AAAAAAAAHRQ/8d3_xpbbXq8/s400/IMG_5262.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Zamknięty dla nas dziś szyb Carnall&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-8bM21BH63ZQ/TfXW7G8VEvI/AAAAAAAAHRY/MSTE62SjtCA/s1600/IMG_5252.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="310" src="http://1.bp.blogspot.com/-8bM21BH63ZQ/TfXW7G8VEvI/AAAAAAAAHRY/MSTE62SjtCA/s400/IMG_5252.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Taka mała, śliczna kalamitka.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-6084220972111017015?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/6084220972111017015/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/06/skrawek-industriady.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/6084220972111017015'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/6084220972111017015'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/06/skrawek-industriady.html' title='Skrawek Industriady'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-ChId7JmL8n0/TfXWGZw6siI/AAAAAAAAHQ4/TFjeK3vnbqs/s72-c/IMG_5227.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-4821129140238331756</id><published>2011-06-11T01:58:00.000+02:00</published><updated>2011-06-13T10:40:32.789+02:00</updated><title type='text'>Jedenastka</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Tydzień pod wezwaniem "zagoń rower do roboty" powoli dobiega końca, trzeba by więc powoli zebrać się z pracy do domu. Na szczęście na rowerze wszystko mija szybciej, niż autobusami czy tramwajami a do tego o wiele przyjemniej. Pognałem do domu, by za chwilę znów wrócić do centrum. Ku mojemu zdumieniu, na pl. Wolności była już spora grupa rowerzystów. Przywitałem się wiec z większością i chwilę później, po kilku organizacyjnych ustaleniach, przemówiłem do zacnego grona: "witam wszystkich rowerzystów...". &amp;nbsp;Jedenastą ZMK uważam za rozpoczętą, więc tym razem bez eskorty policji ruszyliśmy dać o sobie znać naszemu miastu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-gEMwrNWcYys/TfXL0oUwYuI/AAAAAAAAHQg/wmmFbULveHQ/s1600/IMG_4719.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-gEMwrNWcYys/TfXL0oUwYuI/AAAAAAAAHQg/wmmFbULveHQ/s400/IMG_4719.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;No to ruszamy!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-qv_Wy_IGucU/TfXL3PLq94I/AAAAAAAAHQk/_3wyhZM8p54/s1600/IMG_4846.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-qv_Wy_IGucU/TfXL3PLq94I/AAAAAAAAHQk/_3wyhZM8p54/s400/IMG_4846.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ul. Moniuszki.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-KNnSx1TOsyY/TfXL4vz9YyI/AAAAAAAAHQo/8ncR9navQtc/s1600/IMG_5016.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="238" src="http://1.bp.blogspot.com/-KNnSx1TOsyY/TfXL4vz9YyI/AAAAAAAAHQo/8ncR9navQtc/s400/IMG_5016.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Silna grupa pod wezwaniem Cyklozy.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-4ib3DNRbXIU/TfXL6KG44QI/AAAAAAAAHQs/HfOXguIstEk/s1600/IMG_5161.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-4ib3DNRbXIU/TfXL6KG44QI/AAAAAAAAHQs/HfOXguIstEk/s400/IMG_5161.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Peleton na kilkaset metrów i ponad setkę uczestników.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-GQSQGKMJx7Q/TfXL8VDDBEI/AAAAAAAAHQw/i_WxgA5tyB4/s1600/IMG_5186.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-GQSQGKMJx7Q/TfXL8VDDBEI/AAAAAAAAHQw/i_WxgA5tyB4/s400/IMG_5186.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Na koniec podziękowania i brawa.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Myślę, że obrazy wystarczająco dobrze oddadzą cały klimat przejazdu i jego świetną atmosferę, a ja tylko podziękuję wszystkim życzliwym dla naszego przejazdu kierowcom, którzy machali i uśmiechali się do nas, a my odwzajemnialiśmy tą serdeczność. Przypadło mi pierwszy chyba raz w Zabrzu prowadzić akcję zabezpieczania przejazdu, za pomoc w której dziękuję przede wszystkim Chemikowi, Goofiemu i Toriemu, oraz wszystkim, którzy nam pomagali.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Tradycyjnie już po wspaniałym przejeździe pojechaliśmy odpocząć w miłym gronie przy ognisku. Niestety nie mogłem zostać zbyt długo, ale i tak był to naprawdę fajnie spędzony czas i wiele ciekawych rozmów.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-YywX2HyZhIg/TfXL9ojZZrI/AAAAAAAAHQ0/oiFkN52teyk/s1600/IMG_5202.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-YywX2HyZhIg/TfXL9ojZZrI/AAAAAAAAHQ0/oiFkN52teyk/s400/IMG_5202.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ognisko, kiełbaski, rozmowy, komary...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-4821129140238331756?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/4821129140238331756/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/06/jedenastka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/4821129140238331756'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/4821129140238331756'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/06/jedenastka.html' title='Jedenastka'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-gEMwrNWcYys/TfXL0oUwYuI/AAAAAAAAHQg/wmmFbULveHQ/s72-c/IMG_4719.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-8008356661687447446</id><published>2011-06-04T01:01:00.000+02:00</published><updated>2011-06-13T09:58:06.575+02:00</updated><title type='text'>Sezon na Gliwice</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Ostatnio niemal każda moja wyprawa rowerowa przecina choć odrobinę granicę Gliwic. Tym jednak razem piątkowy powód wizyty w Gliwicach był nader oczywisty, bo cóż innego można robić w pierwszy piątek miesiąca w okolicy 18:00 w tym mieście.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Prosto z pracy wystrzeliłem jak błękitna rakieta w stronę domu, gdzie zameldowałem się w niemal rekordowe 13 minut później. Na szczęście mama była kilka minut wcześniej, wiec obiad już był przygotowywany. Po tym smacznym i przyjemnym aspekcie czas było zebrać się czym prędzej i pokręcić w stronę wpierw Kubusha, który choć nie jechał z nami, to użyczył miejsca pod domem i towarzystwa, żeby ekipa mogła się zebrać. Wpadłem na ostatnią chwilę i po kilku sapnięciach jechaliśmy już w małym peletonie.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Mimo lokalnego i sporadycznego chamstwa kierowców "świętych krów" wymuszających pierwszeństwo dotarliśmy do celu. Sporo rowerów, świetna atmosfera, czyli to, co zawsze cechuje tutejsze zgromadzenie "piątkowych rowerzystów", a ponadto gość z samego Szczecina - Odblaskowy Anioł, który Polskę przemierza wzdłuż i wszerz promując rowerowy styl bycia i życia. Dostałem od Ojca Dyrektora firmowe walkie-talkie i zadanie zabezpieczania peletonu, z czego się bardzo ucieszyłem i od razu zabrałem się do "pracy".&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-d-blqQjedEk/TfXCJqB6ssI/AAAAAAAAHQY/vpwPzGM63os/s1600/P1290699.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-d-blqQjedEk/TfXCJqB6ssI/AAAAAAAAHQY/vpwPzGM63os/s400/P1290699.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Kombinowanie przy hamulcu.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Przejazd na szczęście był bardzo spokojny i przyjemny, a policja i straż miejska spisały się "na medal". Trasa tym razem wiodła nas pod Radiostację, co było nie lada gratką, zwłaszcza dla tych, którzy nigdy nie mieli okazji zobaczyć tej najwyższej drewnianej konstrukcji w Europie na żywo i to z tak bliska.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-d6Zekln9Gi8/TfXCHtMxkZI/AAAAAAAAHQU/IiynEWtdaLU/s1600/IMG_4272.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-d6Zekln9Gi8/TfXCHtMxkZI/AAAAAAAAHQU/IiynEWtdaLU/s400/IMG_4272.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Pod słońce - artyzm.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-d3VYueP0YS0/TfXCLfr6ghI/AAAAAAAAHQc/Iwm-uz7E-34/s1600/P1290935.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-d3VYueP0YS0/TfXCLfr6ghI/AAAAAAAAHQc/Iwm-uz7E-34/s400/P1290935.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Do przodu, dociągamy do peletonu ;)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Po całej imprezie niesamowicie długo zbieraliśmy się na after, jednak jego osobliwy tym razem klimat wszystko wynagrodził. Później już tylko niesamowicie szybki powrót do domu z zacnym towarzystwem pustymi, wieczornymi ulicami. Tak minęły Gliwice i rowerowy piątek.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;i&gt;Za zdjęcia podziękowania dla Goofiego i Janka! &lt;/i&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-8008356661687447446?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/8008356661687447446/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/06/sezon-na-gliwice.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/8008356661687447446'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/8008356661687447446'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/06/sezon-na-gliwice.html' title='Sezon na Gliwice'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-d-blqQjedEk/TfXCJqB6ssI/AAAAAAAAHQY/vpwPzGM63os/s72-c/P1290699.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-3618987104586329964</id><published>2011-05-29T23:31:00.001+02:00</published><updated>2011-05-30T23:15:50.337+02:00</updated><title type='text'>Z Wami na szczyt!</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Poranek brutalnie wczesny, zbyt wczesny nawet jak na drogę do pracy. Po co o takiej porze, gdy jeszcze zaspane, wstawać i wsiadać na rower? Jedynie po to, by jechać w doborowym towarzystwie na Górę św. Anny. Śpieszyłem się więc, żeby się spóźnić jak zwykle, na szczęście Daniel i Janek wytrwale zaczekali na mnie tych kilka minut dłużej. Tak oto nasza trójca wyruszyła w stronę centrum, by zgarnąć Beatę i jej dwóch braci, a nieco dalej Kubusha. Taki oto mały peleton ruszył pod Gliwicką Operetkę, żeby dołączyć do Gliwickiej części miłośników dwóch kółek. Czerwoną falą dotarliśmy, chwilę później dołączyło jeszcze kilka osób, w tym dwie z Bytomia i tak skompletowani zliczyliśmy się do piętnastu sztuk, czyli idealnie tyle, na ile pozwalają przepisy, by jechać "w kupie", czyli peletonie. Ruszyliśmy!&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-UwS1Es1EakI/TeP7flv6tFI/AAAAAAAAHOg/_flcwcz3DCM/s1600/IMG_3761.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-UwS1Es1EakI/TeP7flv6tFI/AAAAAAAAHOg/_flcwcz3DCM/s400/IMG_3761.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;W stronę Gliwic, zaspanymi ulicami i czerwonymi światłami.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-cJJSO6b4JMU/TeP7he-1kxI/AAAAAAAAHOo/5fGaa8xHW48/s1600/IMG_3766.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-cJJSO6b4JMU/TeP7he-1kxI/AAAAAAAAHOo/5fGaa8xHW48/s400/IMG_3766.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;A tu już pełno rowerzystów...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-SHdXN4IlPAg/TeP7ggUEkQI/AAAAAAAAHOk/HFcZt49vxfo/s1600/fotka+%25286%2529.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-SHdXN4IlPAg/TeP7ggUEkQI/AAAAAAAAHOk/HFcZt49vxfo/s400/fotka+%25286%2529.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ten znak po lewej słusznie ostrzega :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Długi odcinek toczyliśmy się pod górę, ale dalej teren się już zrobił przyjemnie płaski, więc jazda szła nam zdecydowanie dobrze, a atmosfera z każdym kilometrem robiła się lepsza, podobnie jak i pogoda i asfalt, który dosłownie parował pod kołami tworząc na leśnym odcinku niewiarygodny klimat. Pierwsze większe skrzyżowanie postanowiliśmy zablokować na chwilę dla siebie, stojąc na jego środku i debatując, czy lepiej jechać teraz w prawo, czy prosto. Ostatecznie wybraliśmy jednak kierunek "prosto"&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-9ME1ZPTa_hQ/TeP7lqubRrI/AAAAAAAAHO8/nx_odHiqSeM/s1600/fotka+fon+%252810%2529.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-9ME1ZPTa_hQ/TeP7lqubRrI/AAAAAAAAHO8/nx_odHiqSeM/s400/fotka+fon+%252810%2529.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Atmosfera, jak widać, była bardzo dobra :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-MKdZPYhRYAo/TeP7jIMgBfI/AAAAAAAAHOw/5B6HekzkMl4/s1600/IMG_3780.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-MKdZPYhRYAo/TeP7jIMgBfI/AAAAAAAAHOw/5B6HekzkMl4/s400/IMG_3780.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Środek skrzyżowania. Ktoś by się zdziwił, jednak nikt nie przejeżdżał.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-xT08JjTkXGg/TeP7iQVjsEI/AAAAAAAAHOs/g4Jpyp8c59M/s1600/IMG_3773.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-xT08JjTkXGg/TeP7iQVjsEI/AAAAAAAAHOs/g4Jpyp8c59M/s400/IMG_3773.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Klimacik...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Nie ujechaliśmy jednak za daleko i rozległ się niezbyt lubiany okrzyk "pana". W wąskiej oponie utkwił tak maleńki kolec, że zakrawało to o cud, a jednak zdołał przebić oponę i dętkę, urządziliśmy sobie więc postój w samym środku lasu. Ruch jednak na ulicy był niewiarygodny - w ciągu może 20 minut minęły nas trzy samochody. Przy trzecim już nawet nie byliśmy pewni które to było...&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-5SPLQlNiehg/TeP7kJBngjI/AAAAAAAAHO0/_HEN-rXPDyA/s1600/fotka+%252831%2529.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-5SPLQlNiehg/TeP7kJBngjI/AAAAAAAAHO0/_HEN-rXPDyA/s400/fotka+%252831%2529.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Miła pogawędka.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-stTMiNRnEhw/TeP7k4TRXII/AAAAAAAAHO4/lbHQrpGgzjI/s1600/fotka+fon+%25286%2529.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-stTMiNRnEhw/TeP7k4TRXII/AAAAAAAAHO4/lbHQrpGgzjI/s400/fotka+fon+%25286%2529.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;A tu nawet się uśmiecham. Dużo się nauśmiechałem.&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Teraz już bez przeszkód i marudzenia jechało się aż miło, a Tori zaproponował nawet niezły przejazd przez okoliczne wsie, gdzie panował spokój, cisza i dziury w jezdni. Ale trzeba też przyznać, że od zeszłego roku jakość asfaltu znacznie się poprawiła i naprawdę dużo długich odcinków jest teraz w dobrym stanie, aż przyjemnie było utrzymywać na liczniku cyferki prędkości powyżej 25 km/h. Kilometry mijały jak z bicza strzelił, zatrzymaliśmy się więc w końcu na jakąś małą przekąskę, bo później byłoby już trudno znaleźć jakieś rozsądne miejsce przed samym podjazdem na Annogórski szczyt.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8VYl7DsI2EU/TeP7nidoJFI/AAAAAAAAHPE/zY8y8eJqVX0/s1600/IMG_3841.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-8VYl7DsI2EU/TeP7nidoJFI/AAAAAAAAHPE/zY8y8eJqVX0/s400/IMG_3841.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;"wyrwikółka", czyli bardzo proste i uniwersalne stojaki dla rowerów.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-3sXgXPCJoWk/TeP7pLuqNcI/AAAAAAAAHPM/Jn3sHi6-ViM/s1600/fotka+fon+%252833%2529.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-3sXgXPCJoWk/TeP7pLuqNcI/AAAAAAAAHPM/Jn3sHi6-ViM/s400/fotka+fon+%252833%2529.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Oblężenie jednego z czynnych sklepów.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Bogatsi o potrzebne za chwilę kalorie kręciliśmy teraz po często reklamowanych i zachwalanych przez Daniela opolskich, szerokich jezdniach z dodatkowymi pasami, na których rowerzysta może się czuć bezpieczny. My mieliśmy w zasadzie całą tą szerokość dla siebie, a zapał rósł w nas, bo widać było już nasz cel - Górę św. Anny. Przy okazji ustalaliśmy scenariusz podjazdu, miejsca, gdzie warto coś zjeść, co zobaczyć, jaki sklep odwiedzić i koniecznie gdzie zrobić tradycyjne już niemal ognisko.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8Gh_36lmGaU/TeP7oXcesGI/AAAAAAAAHPI/3THSHtgowcM/s1600/IMG_3849.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-8Gh_36lmGaU/TeP7oXcesGI/AAAAAAAAHPI/3THSHtgowcM/s400/IMG_3849.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;"Cel na horyzoncie!"&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-yzr-8gOxqjk/TeP7mkN36eI/AAAAAAAAHPA/zeKjWMiCPUY/s1600/fotka+%252865%2529.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-yzr-8gOxqjk/TeP7mkN36eI/AAAAAAAAHPA/zeKjWMiCPUY/s400/fotka+%252865%2529.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;A ja sobie tak luzacko i z uśmiechem na twarzy.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-YEmhybCWuX0/TeP7pyNcP1I/AAAAAAAAHPQ/mppK22kkEh0/s1600/IMG_3864.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-YEmhybCWuX0/TeP7pyNcP1I/AAAAAAAAHPQ/mppK22kkEh0/s400/IMG_3864.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Piękne zakłady koksownicze w Zdzieszowicach.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-tqs0ZgoEIjQ/TeP7tnBlDtI/AAAAAAAAHPg/7snnn-7vv5o/s1600/fotka+fon+%252845%2529.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-tqs0ZgoEIjQ/TeP7tnBlDtI/AAAAAAAAHPg/7snnn-7vv5o/s400/fotka+fon+%252845%2529.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;I koniecznie tablica, żeby uwiecznić, dokąd się dojechało.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Zdobyłem szczyt jako trzeci, co w porównaniu do zeszłorocznego ostatniego miejsca jest nie lada wyczynem. Ale też wiele się zmieniło: rower, kondycja i przepisy dla rowerzystów, oraz moje ogólne pojęcie jak powinienem się przygotować do takiej wyprawy. Na szczycie miałem kilka swoich spraw, więc gdy tylko ustaliliśmy, że spotkamy się w Amfiteatrze, pognałem w swoją stronę. Spotkaliśmy się znów, gdy ekipa wyjeżdżała właśnie z Groty, a Daro pobiegł skuszony reklamą włoskich lodów. Zjechaliśmy do amfi i tam urządziliśmy sobie mały biwak.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-9bzxdPh3sCg/TeP7qheE_5I/AAAAAAAAHPU/UP-z8mntPzk/s1600/fotka+%2528127%2529.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-9bzxdPh3sCg/TeP7qheE_5I/AAAAAAAAHPU/UP-z8mntPzk/s400/fotka+%2528127%2529.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;No to ruszamy dalej.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-WR3swHMK3K8/TeP7rsPSCXI/AAAAAAAAHPY/yOOKZOjHT2k/s1600/IMG_3987.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-WR3swHMK3K8/TeP7rsPSCXI/AAAAAAAAHPY/yOOKZOjHT2k/s400/IMG_3987.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Pod pomnikiem.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-LkI3DpNmHi8/TeP7sugU4ZI/AAAAAAAAHPc/0p1b0iXF_DM/s1600/IMG_3991.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-LkI3DpNmHi8/TeP7sugU4ZI/AAAAAAAAHPc/0p1b0iXF_DM/s400/IMG_3991.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Nawet czekając na foto dobrze się bawiliśmy.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-XDJs9Frp3u0/TeP7uQvhXtI/AAAAAAAAHPk/Ib8E3OPw7ng/s1600/fotka+%2528137%2529.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-XDJs9Frp3u0/TeP7uQvhXtI/AAAAAAAAHPk/Ib8E3OPw7ng/s400/fotka+%2528137%2529.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;A tu już niemal wszyscy.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-mFTEbyDfWV0/TeP7ve3f16I/AAAAAAAAHPo/L-Cp5Vdc_wI/s1600/IMG_4007.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-mFTEbyDfWV0/TeP7ve3f16I/AAAAAAAAHPo/L-Cp5Vdc_wI/s400/IMG_4007.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;W pięknych okolicznościach przyrody.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-WVHvFpD2WrE/TeP7wuAo4kI/AAAAAAAAHPs/ct9dQyI01s4/s1600/fotka+%2528151%2529.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-WVHvFpD2WrE/TeP7wuAo4kI/AAAAAAAAHPs/ct9dQyI01s4/s400/fotka+%2528151%2529.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;A tu zdjęcie z cyklu "tak nie wolno robić". W SPD na skałach.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-29cuTvF5vNU/TeP7xQkIVMI/AAAAAAAAHPw/VNjp_BkB5pM/s1600/fotka+fon+%252891%2529.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-29cuTvF5vNU/TeP7xQkIVMI/AAAAAAAAHPw/VNjp_BkB5pM/s400/fotka+fon+%252891%2529.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Wydostanie się z tej doliny nie było jednak tak zabawne.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Gdy już odsapneliśmy z niecierpliwością i przy ponagleniach wygłodniałej części naszych świadomości nacieszyliśmy się teraz zjazdem wszystkimi serpentynami w stronę Zdzieszowic i tamtejszego marketu, w którym przebojem okazała się kiełbasa znana w naszym kręgu jako "zajebista", oraz czteropaki pepsi i napojów izotonicznych. &amp;nbsp;Zostawiliśmy oszołomioną obsługę sklepu i mieszkańców, którzy na nasz widok wykrztusili jedynie, że mają za mało stojaków na rowery i pojechaliśmy w stronę Januszkowic. Propozycja wydała się świetna na ognisko, więc po małym research'u wśród tubylców znaleźliśmy wprost idealne miejsce, nawet z przygotowanym paleniskiem. Odstawiliśmy nasze rowery i w kilka minut przynieśliśmy drewna, połamaliśmy je i rozpaliliśmy ognisko, niczym prawdziwi weterani w tym sporcie. Nie trzeba mówić, że większość z nas teraz zapragnęła zostać tu jak najdłużej?&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-TIpIABWzrvQ/TeP7yP7iP0I/AAAAAAAAHP0/wIM0WQFRlIc/s1600/IMG_4058.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-TIpIABWzrvQ/TeP7yP7iP0I/AAAAAAAAHP0/wIM0WQFRlIc/s400/IMG_4058.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Nasza ekipa, ognisko - cóż więcej chcieć.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-K7HOhYXeiTI/TeP7zKgZTWI/AAAAAAAAHP4/Fqo_eKpMjuY/s1600/fotka+%2528187%2529.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-K7HOhYXeiTI/TeP7zKgZTWI/AAAAAAAAHP4/Fqo_eKpMjuY/s400/fotka+%2528187%2529.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Kącik gadżetomani - GPSy i inne bajery, bez których też dajemy radę.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Niechętnie, ale docierała nas myśl, że trzeba powoli wracać. To niestety nie to, co lubimy najbardziej, jednak z entuzjazmem przyjęliśmy tą zbłąkaną myśl. Kierunek Kędzierzyn-Koźle i już bardzo szybko się nam zaczęło odechciewać i słabnąć. Nic dziwnego, bo dla części z nas było to już i tak życiowe osiągnięcie w dziedzinie kręcenia korbą. Dla mnie bynajmniej jeszcze nie, a sił miałem o dziwo sporo, trzymałem się wiec gdzieś na przedzie peletonu, który teraz częściej notował strategiczne postoje, żeby się nie rozciągnąć na kilometr, oraz żeby można było najzwyczajniej w świecie odpocząć. Zmęczeni, ale szczęśliwi dotarliśmy na pl. Krakowski, gdzie po dłuższej chwili pożegnaliśmy się i już każdy pojechał w swoją stronę. Nam jednak, Zabrzu i Bytomiu kierunek się pokrywał, więc pojechaliśmy razem, stopniowo zmniejszając nasze szeregi, aż ostatecznie zostałem tylko ja i Janek, którego odprowadziłem ostatniego. Zadowoleni pożegnaliśmy się i pognałem jeszcze beztrosko na moją pętlę honorową, mimo, że kolano przypomniało sobie, że powinno już dawno boleć. W domu dopiero zobaczyłem na liczniku 159,1 przebytych tego dnia kilometrów w niemal osiem godzin, co po weryfikacji z archiwum z zeszłego roku na bikestatsie zostało uznane za kolejny życiowy rekord, a w myślach błąka się już plan kolejnego bicia tego rekordu własnych słabości...&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-7V9Iy7LsygM/TeP70PRqitI/AAAAAAAAHP8/CXbQOaiYVc0/s1600/IMG_4085.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-7V9Iy7LsygM/TeP70PRqitI/AAAAAAAAHP8/CXbQOaiYVc0/s400/IMG_4085.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Zmęczony? - Nie. Ale za to uśmiechnięty, jak niemal cały dzień.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-DwqMwxRZdYI/TeP70xt1D-I/AAAAAAAAHQA/xUlU9p5znfw/s1600/IMG_4103.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-DwqMwxRZdYI/TeP70xt1D-I/AAAAAAAAHQA/xUlU9p5znfw/s400/IMG_4103.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Finish na pl. Krakowskim w Gliwicach. Dwóm wariatom jeszcze mało.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Zdjęcia to zasługa: Jarq, Mario i Janka - dzięki!&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-3618987104586329964?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/3618987104586329964/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/05/z-wami-na-szczyt.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3618987104586329964'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/3618987104586329964'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/05/z-wami-na-szczyt.html' title='Z Wami na szczyt!'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-UwS1Es1EakI/TeP7flv6tFI/AAAAAAAAHOg/_flcwcz3DCM/s72-c/IMG_3761.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-453817488134734270</id><published>2011-05-27T22:07:00.000+02:00</published><updated>2011-05-27T22:07:44.220+02:00</updated><title type='text'>Niebezpieczne miasto</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Po zagonieniu roweru do roboty przyszło też z niej wracać, jednak deszcz jakoś nie zachęcał do kręcenia. Na szczęście wiedział kiedy przestać padać i niemal o suchej głowie wróciłem do domu, by coś szybko zjeść i pognać w gonitwę za ekipą, która uciekła mi już na drogę do Bytomia. Jakoś ostatnio się zniechęciłem do tego miasta i tamtejszej Masy, jednak ołowiane chmury, które groziły w każdej chwili ścianą deszczu na przekór prognozom, zachęciły mnie, by odpuścić znów Katowice. Dodatkowo większa ekipa i jakoś bardziej się chciało wybrać bliższe miasto. Pognałem głównymi arteriami wpierw Zabrza, później Bytomia, żeby dotrzeć na 10 minut przed rozpoczęciem i jednocześnie złapać ekipę, która ruszyła przede mną, żeby nie musieć tak później się spinać, jak ja.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Na miejscu sporo ludzi, wg. organizatorów około 224, mnie jednak dziś jakoś to szczególnie nie rajcowało. Cały peleton rozciągał się niesamowicie, robiły się ogromne dziury, a atmosfera wśród uczestników była godna cmentarza, nie radosnego happeningu. Na szczęście skończyło się to dość przydługawe jeżdżenie i poznawanie nowych zakątków wyludnionego dziś miasta. Wraz z moją ekipą pojechaliśmy więc odprowadzić wpierw nasze miłe towarzyszki.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Wracało się zdecydowanie sprawniej, szybciej i ciekawiej, a sam dostarczyłem nie lada atrakcji. Na jednym z zakrętów coś mi strzeliło do głowy, żeby użyć hamulca, co okazało się okazją do bliższego poznania się z kawałkiem nowej, mokrej i pełnej drobnego, niewidocznego żwiru nawierzchni. Wpierw poległ rower ciągnąc za sobą pióropusz iskier, a ułamek sekundy później i ja. Na szczęście nie skończyło się to większymi urazami, poza ów żwirem, którego całą resztę drogi próbowałem się pozbyć z rąk i rękawiczek zwłaszcza. Zarysowany pedał i klamka, to jedyne usterki Morfiny, ja natomiast mam kilka śladów na prawej ręce i dla równowagi rozwalone nieco prawe kolano. Słowem, "do wesela się zagoi".&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;To teraz idę zmywać z siebie dalej ten drobny żwir i smar z łydki, a później wypadałoby odespać pracowity tydzień... A zdjęć tym razem będzie brak...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-453817488134734270?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/453817488134734270/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/05/niebezpieczne-miasto.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/453817488134734270'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/453817488134734270'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/05/niebezpieczne-miasto.html' title='Niebezpieczne miasto'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-1375407430592950430</id><published>2011-05-22T20:51:00.000+02:00</published><updated>2011-05-22T20:51:29.003+02:00</updated><title type='text'>Górka</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Są takie miejsca na świecie, gdzie wracać się człowiekowi chce niezależnie od kosztów, wysiłków i planów. Pożegnany i "pomachany" przez kochane dzieci ruszyłem w drogę na pociąg spóźnionym 81, którego właściwie nie spodziewałem się już nawet na przystanku. Pociąg, przesiadka, pociąg, przesiadka, nowiutki szynobus. Znów bym się zadumał, dlaczego dziwi mnie coś, co w każdym innym kraju jest tak zwyczajne? Nim jednak się zdołałem zamyślić, już trzeba było wysiąść i skierować swoje kroki w stronę widocznego w oddali szczytu. Dlaczego pieszo? Bo jakiś tam prezydent naszego dziwnego kraju raczył sobie przyjechać i pomruczeć coś do kamer pod pomnikiem Powstańców Śląskich. Z tej to właśnie okazji zamknięto niemal cały szczyt, a cała obstawa, chóry, orkiestry i inne harcerze zakorkowali wszystko do reszty, więc najprościej było się przejść. Dziwne, myślałem, że prezydent jest dla nas i to on ma pracować na nas, a nie my na niego. Ale nie ważne, glano-godzinę i odcisk dalej byłem już na szczycie, co jest niezłym osiągnięciem jak na nieporęczny bagaż i towarzystwo Lucy, która wraz z futerałem wciąż tylko tyje i staje się coraz cięższa.&lt;br /&gt;Ojcowie franciszkanie znów mnie ugościli w Domu Pielgrzyma i tak zaczęło się moje popołudniowe odpoczywanie na pracy i pomaganiu. Dużo czasu na przemyślenia i tak potrzebny mi spokój i dystans po miesiącu pracy. Szkoda tylko, że ten weekendowy pobyt tak szybko się zakończył i już dziś, po obiedzie trzeba było powoli spakować swój skromny bagaż spowrotem i tym razem już mobilnie dotrzeć na pkp, które tym razem okazało się mniej łaskawe. Niemal pół godziny czekania w Kędzierzynie na jakiś opóźniony pośpieszny może zdenerwować, mnie jednak bardziej chciało się spać, niż złościć i tak spożytkowałem ten nieplanowany nadmiar czasu. Szkoda tylko, że później uciekł mi autobus z Gliwic i trzeba było aż trzema docierać do domu, na każdy oczywiście odpowiednio długo czekając.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;A mimo to, warto było dla tych 24 godzin świętego spokoju, bliżej nieba.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/--HUn6vgOnKU/TdlHuxXcylI/AAAAAAAAHNs/X8q2UKxQe-c/s1600/242.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/--HUn6vgOnKU/TdlHuxXcylI/AAAAAAAAHNs/X8q2UKxQe-c/s400/242.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Schody wiodące na szczyt - Rajski Plac przed Bazyliką Annogórską.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-1375407430592950430?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/1375407430592950430/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/05/gorka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/1375407430592950430'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/1375407430592950430'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/05/gorka.html' title='Górka'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/--HUn6vgOnKU/TdlHuxXcylI/AAAAAAAAHNs/X8q2UKxQe-c/s72-c/242.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-7874711470347635171</id><published>2011-05-14T00:25:00.009+02:00</published><updated>2011-05-15T16:22:53.075+02:00</updated><title type='text'>Okragła dziesiątka</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Jak nigdy niemal przyszło mi się spóźnić na ZMK. Na szczęście wyrobiłem się na miejsce jakieś 10 minut przed rozpoczęciem, a to poniekąd za sprawą zmiany roweru na Scotta P5. Rower na wąskich oponkach toczy się zdecydowanie szybciej po asfalcie i tylko szyny i polskie dziury są w stanie go zatrzymać.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-zTa-4YGWhrU/Tc-RdMixSuI/AAAAAAAAHM4/YT-L7wfSkPs/s1600/IMG_3131.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-zTa-4YGWhrU/Tc-RdMixSuI/AAAAAAAAHM4/YT-L7wfSkPs/s400/IMG_3131.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Dotarłem! Ekipa już czekała, a aparaty poszły w ruch, jakbym jakąś sławą był ;)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ZqYNyQ6qlnA/Tc-ReHTug8I/AAAAAAAAHM8/LSJdNnudcOI/s1600/IMG_3145.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-ZqYNyQ6qlnA/Tc-ReHTug8I/AAAAAAAAHM8/LSJdNnudcOI/s400/IMG_3145.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Pamiątkowe foto dla prasy, która nas odwiedziła.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Na miejscu czekała już mnie spora ekipa, która ciągle się rozrastała. Ja przywitałem się ze znajomymi twarzyczkami, by chwilę później otrzymać radio i zacząć przemawiać do tłumów. Ochoczo ruszyliśmy pod potężną eskortą radiowozów i z dwoma policyjnymi motorami na czele. W blasku kogutów, dźwięku syren i rowerowych dzwonków i trąbek, spacerowym tempem ruszyliśmy w ulice Zabrza, by przypomnieć &amp;nbsp;swoim istnieniu i zachęcić innych, bo do nas dołączyli na swoich rowerach, by wspólnie zadbać o dobre życie rowerzystów. Po drodze dołączył do nas Goofy, który złapał nas na podjeździe z pl. Teatralnego, przy okazji strzelając kilka genialnych fotek. Jadąc na czele spędzałem czas wpierw w towarzystwie dwuosobowej ekipy na monocyklach, później z Anią, Goofym, Jankiem i Danielem, którzy płynnie się zmieniali i umilali wspólny przejazd wspaniałymi rozmowami. Ponadto co jakiś czas podjeżdżał radiowóz, który filmował całą akcję i również dokumentował zdjęciami.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-YVlsVodG49Y/Tc-Re5chw7I/AAAAAAAAHNA/6uVDYizQLII/s1600/IMG_4001.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-YVlsVodG49Y/Tc-Re5chw7I/AAAAAAAAHNA/6uVDYizQLII/s400/IMG_4001.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Pomachajmy fotografowi - &lt;a href="http://dexterblogzabrze.blogspot.com/"&gt;Janek&lt;/a&gt;, dzięki za fotki!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-PQKkPYkX9ZI/Tc-RfvkxHUI/AAAAAAAAHNE/9HNq-hSlx6g/s1600/IMG_3321.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-PQKkPYkX9ZI/Tc-RfvkxHUI/AAAAAAAAHNE/9HNq-hSlx6g/s400/IMG_3321.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Rowery, rowery, rowery... a za nami piękny korek na ponad kilometr.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-vM1CbimxpZQ/Tc-RgflNvTI/AAAAAAAAHNI/9-eaqzrMLjU/s1600/IMG_3398.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-vM1CbimxpZQ/Tc-RgflNvTI/AAAAAAAAHNI/9-eaqzrMLjU/s400/IMG_3398.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Znamienita czołówka peletonu: Serafin, Daniel, Goofy, jak na le Tour de Zabrze.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="justify"&gt;Po całej Masie miałem kolejną okazję przejechać się na Danielowym &lt;a href="http://roweroholik.blogspot.com/2011/03/955-zabrze-pierwsza-rundka-z-rene.html"&gt;René&lt;/a&gt;, którego siodełko było stokroć wygodniejsze od mojego obecnego w trekingowym Szkocie. Później jeszcze jechałem na poziomce i chyba zakochałem się w tej formie rowerowego przemieszczania się. Dwie ulubione czynności - leżenie i jazda na rowerze - zostały połączone w jedno. Gdy tylko będę miał okazję, kupię bez zastanowienia!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-BvqNxJgEYno/Tc_g9MAfkeI/AAAAAAAAHNQ/KS65qxsMzAw/s1600/P1280941.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-BvqNxJgEYno/Tc_g9MAfkeI/AAAAAAAAHNQ/KS65qxsMzAw/s400/P1280941.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;To i następne zdjęcie, to dla odmiany dzieło &lt;a href="http://goofy601.bikestats.pl/"&gt;Goofiego&lt;/a&gt;.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-fG6w364YuAw/Tc_g8akaVdI/AAAAAAAAHNM/Ll0-uIStzMM/s1600/P1290006.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-fG6w364YuAw/Tc_g8akaVdI/AAAAAAAAHNM/Ll0-uIStzMM/s400/P1290006.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Krótka przejażdżka na ultra wygodnej poziomce - nawet naturalnie czerwona.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Dałem się przekonać do afterowych planów i nie żałuję, choć miałem raczej w głowie wizję odespania po wczorajszym koncercie. Zacne grono siedziało dość długo i gdy wróciłem do domu, przywitały mnie same zera na zegarku. To był bardzo udany dzień, dopisała pogoda, humory i wszystko, co tylko mogło.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1349014240843774100-7874711470347635171?l=zzabrza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zzabrza.blogspot.com/feeds/7874711470347635171/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/05/okraga-dziesiatka.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/7874711470347635171'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1349014240843774100/posts/default/7874711470347635171'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zzabrza.blogspot.com/2011/05/okraga-dziesiatka.html' title='Okragła dziesiątka'/><author><name>Serafin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11529344086719862622</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-3kSWBcQus44/TxAIsAR12xI/AAAAAAAAJfA/kuCEZ0eiLGY/s220/DSC_9200_kwadrat.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-zTa-4YGWhrU/Tc-RdMixSuI/AAAAAAAAHM4/YT-L7wfSkPs/s72-c/IMG_3131.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1349014240843774100.post-5485298924709322799</id><published>2011-05-13T03:37:00.008+02:00</published><updated>2011-05-15T09:34:54.350+02:00</updated><title type='text'>Kwasożłopy i Śpiączka</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Kolejny raz porywam się z motyką na słońce, bo chciałoby się ubrać w słowa genialne wydarzenie, w którym udziału nie da się właściwie zastąpić słowami. Zebraliśmy się z Jankiem nieco za późno, żeby po ciężkim dniu pracy odreagować na znakomicie zapowiadającym się koncercie w ramach Gliwickich Juwenalii Politechniki Śląskiej, które obchodzone są pod nazwą Igry. Acid Drinkers i Coma, to był nasz cel, a ponieważ zespoły miały zagrać ostatnie, nie śpieszyliśmy się, co okazało się małym błędem. Przed wejściami na lotnisko, gdzie cała impreza miała miejsce, przywitały nas nieprzebrane tłumy, które najwyraźniej miały podobny pomysł na spędzenie wieczoru, co my. Gdy już kulturalna ochrona z grupą szturmową potraktowała nas tarczami i przeszukała w ramach unijnych zapewne wymogów, dotarliśmy w końcu pod scenę, gdzie był już niezły młyn, a Acid szalało na dobre. Szybko zechciałem dołączyć do ekipy w pogo, jednak kilka piosenek później stwierdziłem, że takiego czegoś jeszcze nie widziałem &amp;nbsp;i musiałem odpuścić. Resztę wiec koncertu spędziłem w pobliżu sceny, jednak poza zasięgiem szalejącego tłumu. Świetna atmosfera, a zarówno Acid, jak i Coma, dały z siebie naprawdę wszystko, co najlepsze. Kawał świetnej muzyki i wielkiego kunsztu w kontakcie z publiką. Znakomity klimat zapewnili nam też dźwiękowcy, którzy bardzo dobrze zmiksowali dźwięk, oraz oświetleniowcy, którzy mocno utrudnili robienie zdjęć, jednak odczucia wizualne doskonale dopełniały dźwięk i wszytko inne, co się działo. Tylko bolesny powrót "z buta" z Gliwic-zajezdni i wizja wstania za kilka godzin do pracy nie były już tak przyjemne...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-5b7_qiofNcY/Tc7o3G6ScnI/AAAAAAAAHL8/MMjq77yNRkU/s1600/IMG_2298.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-5b7_qiofNcY/Tc7o3G6ScnI/AAAAAAAAHL8/MMjq77yNRkU/s400/IMG_2298.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-hOFHlWITuiU/Tc7o3eHTXzI/AAAAAAAAHMA/SCt8GpDv7FA/s1600/IMG_2301.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-hOFHlWITuiU/Tc7o3eHTXzI/AAAAAAAAHMA/SCt8GpDv7FA/s400/IMG_2301.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ax_MD7LFUl4/Tc7o38-7_-I/AAAAAAAAHME/Tw4fl8E3MX0/s1600/IMG_2325.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-ax_MD7LFUl4/Tc7o38-7_-I/AAAAAAAAHME/Tw4fl8E3MX0/s400/IMG_2325.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-lQBW0UYZr2s/Tc7o4X7_r7I/AAAAAAAAHMI/69X2T7SEVC0/s1600/IMG_2515.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-lQBW0UYZr2s/Tc7o4X7_r7I/AAAAAAAAHMI/69X2T7SEVC0/s400/IMG_2515.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-xVvUWOAJqkc/Tc7o4qMaGmI/AAAAAAAAHMM/t-sE_0XpA4o/s1600/IMG_2647.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-xVvUWOAJqkc/Tc7o4qMaGmI/AAAAAAAAHMM/t-sE_0XpA4o/s400/IMG_2647.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-VY0J5Acnx2c/Tc7o5APL0GI/AAAAAAAAHMQ/BMFdYuzyIqw/s1600/IMG_2731.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-VY0J5Acnx2c/Tc7o5APL0GI/AAAAAAAAHMQ/BMFdYuzyIqw/s400/IMG_2731.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/--AC0SDBon2o/Tc7o5pqudSI/AAAAAAAAHMU/v5ddwi3Vy8Y/s1600/IMG_2776.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/--AC0SDBon2o/Tc7o5pqudSI/AAAAAAAAHMU/v5ddwi3Vy8Y/s400/IMG_2776.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-5JIydmZceQQ/Tc7o534sgwI/AAAAAAAAHMY/xI9r26pw6W0/s1600/IMG_2878.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-5JIydmZceQQ/Tc7o534sgwI/AAAAAAAAHMY/xI9r26pw6W0/s400/IMG_2878.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-bbWXge7x5yA/Tc7o6OmbVYI/AAAAAAAAHMc/QV5aKvhCfoU/s1600/IMG_2942.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-bbWXge7x5yA/Tc7o6OmbVYI/AAAAAAAAHMc/QV5aKvhCfoU/s400/IMG_2942.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-3h0L02bvdcA/Tc7o62DtJzI/AAAAAAAAHMg/8KwfubqpNlc/s1600/IMG_3038.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-3h0L02bvdcA/Tc7o62DtJzI/AAAAAAAAHMg/8KwfubqpNlc/s400/IMG_3038.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-HRxkUsWwsEw/Tc7o7DJE4zI/AAAAAAAAHMk/c32i9t0jAsw/s1600/IMG_3073.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-HRxkUsWwsEw/Tc7o7DJE4zI/AAAAAAAAHMk/c32i9t0jAsw/s400/IMG_3073.JPG" width="400" /&gt;&lt
