niedziela, 23 lutego 2025

Pierwsze i... może nie ostatnie góry


Zbliżająca się niechybnie wiosna sprawia, że człowiek ma jakąś większą ochotę na aktywność fizyczną na świeżym powietrzu. A jako, że w sezonie grzewczym zazwyczaj w miastach go brakuje, myśli kierują się w stronę gór. Ponieważ zaś przed wyruszeniem w drogę warto zebrać drużynę, dałem znać Januszowi i Michałowi, że jest plan.

piątek, 21 lutego 2025

Bullet for My Valentine w Gliwicach

 

Chyba jeszcze nie do końca zdziadziałem, skoro ani sekundy się nie zastanawiałem, gdy padła propozycja udziału w koncercie zespołu spod znaku metalcore. Bez zbędnych pytań przywdziałem czarne szaty, zwieńczyłem je glanami i niewiele później stałem już z Januszem w ogromnej kolejce do wejścia na małą Arenę w Gliwicach. Widać, że koncert sold out

niedziela, 26 stycznia 2025

Weekend we dwoje w Pszczynie

Powoli, acz coraz dotkliwiej, zaczęła nam dokuczać szarość dnia codziennego. Efekt tym mocniejszy, że zima w tym roku jest jak na złość wyjątkowo bezśnieżna. Wpadliśmy więc z małżonką na pomysł, żeby nadać nieco kolorytu ciągnącym się w nieskończoność krótkim dniom i długim, zimowym nocom. Wytypowaliśmy weekend na wyjazd we dwoje, a ja zająłem się poszukiwaniem miejsca ucieczki – możliwie blisko, żeby nie tracić na dojazd cennych godzin i wycisnąć z tych dwóch dni maksymalnie dużo czasu dla siebie. Wybór padł na Pszczynę.

niedziela, 24 listopada 2024

Teatr A - Pieśń Stworzenia (Canticle of Creatures)

Omal zapomniałem, że na dziś w kalendarzu zapisane miałem wydarzenie na wskroś niezwykłe. Bo i miejsce i teatr i do tego przedmiot refleksji zachęcał, by mimo pierwszego, niespodziewanego ataku zimy, wsiąść w samochód i udać się na skrajnie przeciwległy koniec Gliwic – Ostropy. Tam bowiem w zabytkowym wnętrzu drewnianego kościółka pw. św. Jerzego aktorzy Teatru A zaplanowali premierę swojej refleksji nad Pieśnią Stworzenia autorstwa świętego Franciszka z Asyżu.

poniedziałek, 4 listopada 2024

Kosmiczne Zabrze

Czasem pogoda płata nam mniejsze, lub większe figle. Tak było i tego wieczoru, gdy za oknem zapanował chłodny półmrok i fantastyczna mgła, która dość niespodziewanie spowiła ulice. Stwierdziłem, że skoro i tak muszę wyściubić nas na zewnątrz, wezmę aparat i statyw. Efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania.